Zdecydowałam się adoptować dziecko pozostawione w Oknie Życia przy szpitalnym oddziale położniczym trzy miesiące po śmierci męża – dzięki temu, po licznych kontrolach i formalnościach, już po kilku dniach mogłam pokochać mojego syna jak własnego, nadając mu imię po mężu; kiedy zapragnął mieć siostrę, zdalna praca pozwoliła mi po krótkim przygotowaniu adoptować małą dziewczynkę i dziś, we troje, tworzymy najszczęśliwszą rodzinę w Polsce.

naszkraj.online 1 miesiąc temu
Dzisiaj, gdy przeglądam swoje życie, wciąż trudno mi uwierzyć, jak bardzo wszystko się zmieniło w ciągu ostatnich lat. Trzy miesiące po śmierci mojego ukochanego męża, usłyszałam w wiadomościach, iż w krakowskim Oknie Życia przy szpitalu św. Ludwika zostawiono noworodka. Coś poruszyło się wtedy we mnie poczułam, iż to dziecko jest mi pisane. Nie zastanawiałam się […]
Idź do oryginalnego materiału