Drewniane traktory, koparki i kombajny, które naprawdę działają – tak zaczęła się niezwykła pasja dziadka Zbyszka. Pierwszą zabawkę zbudował dla wnuka, kolejne powstawały już z coraz większym rozmachem. Dziś jego modele oglądają tysiące internautów, a wokół pomysłu powstał rodzinny projekt ZET-TOY. O tym, jak z majsterkowania narodziła się popularna inicjatywa. Ze Zbigniewem Włodarczykiem rozmawia Andrzej Górczyński.
Andrzej Górczyński: Cześć! Tu Dziadek Zbyszek! – można przeczytać na Twojej stronie internetowej. Po tym powitaniu napisałeś tak – Kiedy zostałem dziadkiem, chciałem zrobić coś wyjątkowego dla mojego wnuka – zabawkę, która nie tylko bawi, ale rozwija wyobraźnię, ciekawość i zdolności manualne.
Zbigniew Włodarczyk: Tak zaczęła się moja przygoda z tworzeniem drewnianych zabawek do samodzielnego składania. Nie są to gotowe produkty z fabryki, ale ręczna robota, dziesiątki prób, dziecięce testy i godziny spędzone w warsztacie. Modele ZET-TOY to drewniane konstrukcje do składania, które po złożeniu od razu zapraszają do zabawy. Powstają z naturalnej sklejki, mają mechanizmy, które naprawdę działają – można je skręcać, otwierać, coś nimi podnosić.
Jak długo jesteś dziadkiem, ile lat ma Twój wnuk?
Od 3 lat jestem dziadkiem i to było impulsem, aby rozpocząć budowę zabawek dla wnuka. Chciałem zrobić coś wyjątkowego, coś, czego nie można łatwo kupić. Miałem już wtedy doświadczenie, bo majsterkuję od dzieciństwa. Moim idolem z dzieciństwa był Adam Słodowy, którego książki znałem na pamięć. Pamiętam wiele prób z zabawkami tamtych czasów: samochód napędzany gumą modelarską, szybowce, latawce. Później były zabawy z elektroniką – pierwsze radio, wzmacniacz, bo moim drugim idolem był Janusz Wojciechowski – autor popularnych w czasach PRL książek technicznych i poradników z zakresu elektroniki oraz modelarstwa.
Skończyłeś technikum budowy maszyn, potem studia na Wydziale Budowy Maszyn – czy to zadecydowało, iż budujesz mechaniczne zabawki?
Nigdy nie pracowałem zawodowo jako konstruktor. Od lat pracuję jako informatyk. Doktorat zrobiłem na Wydziale Zarządzania. Jednak wymyślanie różnych mechanizmów to zawsze było moje hobby. Nie buduję tylko zabawek dla wnuka. Robię też proste meble do domu, naprawiam różne sprzęty. Ponieważ jako konstruktor znam systemy do projektowania, łatwo mi zamienić pomysł na projekt, a później na gotowy przedmiot. Zrobiłem sobie także frezarkę sterowaną numerycznie i drukarkę 3D.
Ale wróćmy do zabawek…
Jeśli chodzi o zabawki dla wnuka, zacząłem od prostych modeli: szufladki, do której należy włożyć drewnianą kulkę, oraz walca z dzwoneczkiem w środku. Gdy wnuk zainteresował się maszynami rolniczymi, zrobiłem dla niego traktorek. Wiem, iż po polsku mówi się „ciągnik”, ale taką nazwę nadał wnuk. Traktorków było dużo, bo zawsze coś się łamało – za cienki dyszel, zbyt delikatne ramię. Po traktorku była przyczepka, bo traktor musi coś ciągnąć. Potem samochód wywrotka, drabina strażacka, dźwig, koparka, betoniarka. Robię też modele maszyn rolniczych, takich jak pług, brona, rozrzutnik obornika. Teraz pracuję nad kombajnem, a w planach mam całe gospodarstwo rolne, ponieważ miejskie dzieci nie znają takich maszyn. Ich modeli nie ma też w sklepach zabawkowych.
Sądzę, iż założeniem w budowie zabawek jest mechanika. Czy słusznie?
W każdej zabawce musi być jakiś mechanizm, np. przekładnia zębata, dźwignia czy skrętne koła sterowane kierownicą. Zrobiłem choćby zdalne sterowanie, ale na razie wnuk taką wersją się nie interesuje, więc wrócę do elektroniki za jakiś czas.
Jak to się stało, iż Twoje zabawki gwałtownie zainteresowały innych i przerodziły się w coś więcej niż hobby?
Gdy znajomi zobaczyli, co robię, pojawiły się pierwsze zamówienia. Chcieli dla swoich dzieci i wnuków takie zabawki. Syn z synową zaproponowali, iż pomogą mi w kręceniu filmów i umieszczaniu ich na portalach społecznościowych. Zajmują się również sklejaniem i testowaniem modeli. Powstał rodzinny zespół ZET-TOY. Wystartowaliśmy w maju zeszłego roku, a dzisiaj liczba obserwujących na TikToku przekracza 30 tysięcy. Jesteśmy też obecni w innych portalach. Ludzie piszą do nas po każdym filmie z prośbami, co chcieliby zobaczyć następnym razem, co powinienem zbudować.
Stałeś się sławny, gdy przed blokiem, w którym mieszkamy, stanął samochód Telewizji Polskiej. Wkrótce dowiedziałem się, iż przyjechała ekipa porannego programu TVP2 „Pytanie na śniadanie”.
Tak, sfilmowali rozmowę ze mną i całym naszym zespołem. Pokazali miejsce, w którym projektuję, oraz warsztat, gdzie powstają zabawki. Tymczasem jest to hobby, ale może będzie z tego prawdziwy biznes. Trochę to potrwa, bo każdy z nas ma obowiązki zawodowe. Ja też jeszcze pracuję. Mimo to każdą wolną chwilę spędzam albo przy komputerze, projektując nowe zabawki, albo w garażu, gdzie robię prototypy. Dlatego coraz mniej czasu mam na wędkowanie, które jest również moją pasją. Trochę jeżdżę na rowerze, gram na gitarze. Latem pracuję na działce, gdzie też majsterkuję. Zrobiłem pergolę, drewutnię, fikuśne płotki. Mam choćby stół bilardowy własnej konstrukcji na kołach, który można schować pod wiatą.
Czy tą pasją chcesz zainteresować kogoś?
Chciałbym prowadzić zajęcia dla młodzieży z majsterkowania, modelarstwa i elektroniki, bo chętnie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Mam plan, aby zapraszać rodziców z dziećmi do wynajętej piwnicy i tam wspólnie budować zabawki. To plan na najbliższe lata.
Rozmawiamy 10 marca, w Dniu Mężczyzn, niedawno był Dzień Dziadka. Statystyki mówią, iż niewielu jest takich jak ty – aktywnych dziadków, seniorów. Większa aktywność seniorek w porównaniu do seniorów wynika z połączenia czynników społecznych, zdrowotnych oraz kulturowych. Dlaczego nie jesteśmy aktywni jak babcie? Kobiety w starszym wieku częściej angażują się w działania społeczne, edukacyjne (np. Uniwersytety Trzeciego Wieku) i towarzyskie, podczas gdy mężczyźni częściej wycofują się z życia publicznego po zakończeniu pracy zawodowej.
Jestem „młodym” dziadkiem, seniorem, ale gdy będę już prawdziwym emerytem, nie zmniejszę aktywności, a może choćby ją zwiększę, bo będę miał więcej czasu, który teraz poświęcam na pracę zawodową. Może uda się moją pasją zarazić także seniorów.
Podobał Ci się ten artykuł? Prenumeruj Gazetę Senior i bądź na bieżąco z ważnymi tematami!
Jeżeli interesują Cię historie ciekawych seniorów, zapisz się do Newslettera Gazety Senior Zapisz się do Newslettera
„Gazeta Senior” – kwiecień 2026 [04/2026]: Sprawdź, co w numerze!






