Zawsze będę przy Tobie, mamo. Historia, w którą można uwierzyć
Babcia Halina nie mogła doczekać się wieczora. Jej sąsiadka, pani Krystyna samotna kobieta po pięćdziesiątce opowiedziała jej takie rzeczy, iż głowa aż jej się zakręciła.
Krystyna, żeby potwierdzić swoje słowa, zaprosiła choćby Halinę do siebie wieczorem, mówiąc, iż coś jej pokaże.
A wszystko zaczęło się od zwykłej rozmowy. Krystyna rano szła do sklepu i zajrzała do Haliny:
Kupić ci coś, Halino? Idę do Lewiatana, chcę upiec sernik i jeszcze kilka drobiazgów dokupić.
No, patrzę na ciebie, Krystynko, jesteś porządną, dobrą kobietą. Pamiętam cię jeszcze jako dziewczynkę. Szkoda mi tylko, iż ci się tak życie ułożyło, sama, sama Ale widzę, iż nie narzekasz, nie użalasz się nad sobą. Nie to co niektóre.
A co mam narzekać, Halino? Mam ukochanego mężczyznę, tylko nie możemy jeszcze być razem. Ale dlaczego tak jest opowiem ci. Nikomu bym nie powiedziała, ale tobie powiem. I coś jeszcze ci opowiem.
Bo cię znam, a choćby jak się wygadasz, i tak nikt nie uwierzy, zaśmiała się Krystyna. To mów, co ci kupić? A potem przyjdę z zakupami, wypijemy herbatkę, a ja ci opowiem, jak mi się życie toczy. Może będziesz się ze mną cieszyć i już nie będziesz mi współczuć.
Halina niby nie potrzebowała niczego, ale poprosiła Krystynę o chleb i cukierki do herbaty.
Ciekawość ją zżerała co też sąsiadka takiego ma jej do powiedzenia.
Krystyna przyniosła zakupy, Halina zaparzyła aromatyczną herbatę i była gotowa słuchać.
Halino, pamiętasz chyba, co mi się wydarzyło jakieś dwadzieścia lat temu. Już byłam po trzydziestce. Miałam narzeczonego, chcieliśmy się pobrać. Myślałam choćby jeżeli go nie kocham, facet porządny. A bez rodziny, bez dzieci, jak tu żyć?
Złożyliśmy dokumenty, wprowadził się do mnie. Zaszłam w ciążę. W ósmym miesiącu urodziła się dziewczynka. Przeżyła dwa dni i odeszła.
Myślałam, iż zwariuję z rozpaczy. Z partnerem się rozeszliśmy, nic nas nie łączyło. Minęły dwa miesiące.
Zaczęłam powoli dochodzić do siebie, przestałam już tyle płakać.
Aż tu nagle
Krystyna zatrzymała wzrok na Halinie:
No nie wiem, jak ci to opowiedzieć dalej. W mojej sypialni stało łóżeczko dla córki, już wcześniej przygotowane.
Mówią, żeby nie kupować rzeczy przed narodzinami zły omen. Ale ja w takie rzeczy nie wierzyłam. Kupiłam wszystko, pościel wyprasowałam, zabawki poukładałam.
I pewnej nocy budzi mnie płacz dziecka. Pomyślałam, pewnie mi się wydaje od tych wszystkich myśli. Ale znów słychać płacz. Podchodzę do łóżeczka, a tam leży mała dziewczynka!
Wzięłam ją na ręce i aż nie mogłam oddychać ze szczęścia. Spojrzała na mnie, zamknęła oczka i zasnęła.
I tak już było co noc, córeczka ze mną.
Nawet butelkę i mleko kupiłam. Ale prawie nie jadła. Płakała, brałam ją na ręce, uśmiechała się, zamykała oczka i spała.
Jak to możliwe? babcia Halina słuchała zauroczona. Przecież to nierealne.
Też myślałam, iż to niemożliwe! Krystyna aż się zarumieniła z emocji.
I co było dalej? Halina z niedowierzaniem włożyła cukierek do ust i napiła się herbaty.
Wszystko trwa do dziś Krystyna rozpromieniła się. Moja dziewczynka żyje w innym świecie, ma tam mamę i tatę. Ale mnie nie zapomina. Przychodzi prawie każdej nocy.
Pewnego razu powiedziała mi nawet:
Zawsze będę z tobą, mamo. Jesteśmy połączeni niewidzialną nicią i nic jej nie przerwie!
Czasem myślę może to tylko sen? Ale ona daje mi choćby prezenty z tamtego świata. Znikały jednak szybko, jak śnieg na wiosnę.
Naprawdę? Halina jeszcze raz łyk herbaty wzięła, jakby od tej historii aż jej w gardle zaschło.
Właśnie dlatego chcę, żebyś do mnie przyszła. Może mi potwierdzisz, iż to wszystko naprawdę jest.
Niby wierzę w to, co widzę, ale
Późnym wieczorem przyszła Halina do Krystyny. Posiedziały razem w ciszy.
W mieszkaniu nikogo tylko Krystyna i Halina. Już sen je brał, aż nagle rozświetliło się lekko i w powietrzu zamigotało światło. W pokoju pojawiła się śliczna dziewczyna:
Cześć, mamusiu! Miałam dziś wspaniały dzień, chcę się z tobą podzielić! A to prezent dla ciebie powiedziała, kładąc na stole kwiaty.
Dzień dobry zobaczyła Halinę zapomniałam Mama mówiła, iż chciała mnie pani zobaczyć. Jestem Wioletta
Po chwili dziewczyna pożegnała się i stopniowo znikła w powietrzu.
Halina siedziała bez słowa, nie mogła się otrząsnąć ze zdumienia. Dopiero po długiej chwili przemówiła:
No popatrz, Krystyno, jednak się zdarza. Córka piękność, cała ty.
Cieszę się z tobą, Krystyno. Jesteś szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa! Masz, jak inni, a może i lepiej.
Nie do wiary, gdybym nie widziała, nie uwierzyłabym. Jak dobrze, iż coś takiego jeszcze jest na świecie!
Dziękuję ci.
Otworzyłaś mi oczy. Życie trwa wszędzie już się tak śmierci nie boję.
Szczęścia ci, Krysiu!
Kwiaty na stole bledły i bledły, aż w końcu znikły zupełnie.
Krystyna, odprowadzając sąsiadkę, uśmiechała się do swoich myśli. Jutro będzie nowy, piękny dzień. Spotka się z Arkadiuszem, którego kocha. A on kocha ją Krystyna to czuje.
Jak?
Kto to potrafi opowiedzieć.
I kiedyś na pewno ich sobie przedstawi.
Najukochańszych i najbliższych jej ludzi Wiolettę i Arkadiusza.





