Jadwiga wybiegła na schod lotniczy i krzyknęła, jakby chciała rozbić ciszę w całym pokładzie:
Boryś! Będę cię kochać zawsze! Wrócę, zobaczysz!
Potem usiadła z powrotem w swoim miejscu, przycisnęła poduszki i rozpłakała się gorzko. Obok niej siedział jej mąż, Borys, wpatrzony w małe okienko samolotu, milczący jakby rozmyślał o czymś, co zna tylko Bóg. Nigdy jednak nie rzuciłby Jadwigi suchego słowa. Na jego kolanach siedziała ich dwuletnia córeczka Maja, która nie pojąłaby, dlaczego mama płacze, a tata nie przytula ją do siebie.
Samolot wystartował w kierunku Toronto w Kanadzie.
W kabinie zasiadła mnóstwo krewnych Jadwigi i Borysa wszyscy lecieli do nowej, obiecanej ziemi, na stałe.
Jadwiga, jeszcze w Wilnie, kochała Edka. Spotkali się na studiach i ona była pewna, iż Edek zostanie jej mężem nie było innego wyjścia, bo ich uczucie rozgrzewało się z każdym dniem. Nagle wszystko się zmieniło. Matka Jadwigi oznajmiła, iż rodzina wyjedzie do Kanady.
Zabraliśmy ci nowego pana młodego z naszego kręgu wtrąciła matka.
Jadwiga roześmiała się zaskoczona, ale już niedługo przyszli świadkowie z panem młodym. Gdy zobaczyła Borysa, uciekła w popłochu z własnych podwórek. Nowy pan młody nie przypadł jej do gustu, a krewni już planowali ślub bez niej. Wspaniała para, będzie piękna uroczystość! głosili.
Matka, widząc rozpacz córki, zaczęła namawiać:
Kochanie, musimy wyjechać! Potem będziesz mogła wybrać, kogo chcesz. A może spojrzysz na Borysa? To spokojny, rozumny chłopak. Podobnych nie znajdziesz pod stołem. Widziałam, iż ci się podoba. Przetrwaj i zakochasz się.
Jadwiga opowiedziała o wszystkim Edkowi.
Edek wzruszył ramionami:
Jadwiga, nie możesz wbrew rodzinie. Ja też nie mam wyboru. Przebacz, iż nie pasuję.
Jadwiga uznała go za tchórza. Zrezygnował ze mnie, nie podjąwszy żadnego kroku!
W desperacji poślubiła Borysa.
Później były łzy, rozstania i kłótnie przy zmywaniu naczyń, ale Borys był wyrozumiały. Rozumiał, iż miłość Jadwigi do Edka nie da się zgnieść trzeba ją zdobywać od nowa.
Gdy przyszła Maja, Jadwiga rzuciła się w ramiona macierzyństwa, co stało się jej chwilowym schronieniem. Wciąż jednak myślała o Edku.
W końcu krewni załatwili wszystkie papiery do wyjazdu. Wszystko zostało spakowane. Edek, pod przykrywką, przyjechał na lotnisko pożegnać Jadwigę. Gdy już siedziała w samolocie, w oddali zobaczyła Edka machającego kwiatami. Nie zastanawiając się ani sekundy, wybiega na schody. Edek podniósł ogromny bukiet stokrotek, ale podmuch wiatru rozerwał go, a kwiaty spadły na trawę.
Samolot nabrał prędkości, a stokrotki rozeszły się po pasie startowym.
Toronto, Kanada. Nowe miejsce zamieszkania. Nowe życie. Mnóstwo trudności na drodze do szczęścia. Minęło wiele lat, zanim Jadwiga i Borys mogli w końcu odetchnąć. Nauczyli się angielskiego, kanadyjskich zwyczajów, przyzwyczaili się do chłodniejszej pogody i znaleźli pracę.
Starsze pokolenie (dziadkowie) z czasem odszedło w spokój. Jadwiga urodziła jeszcze dwie córki Jagodę i Kalinę. Borys zawsze był przy nich, niczym anioł stróż, pilnował domu, przejął wszystkie domowe obowiązki i nigdy nie zostawiał rodziny samej.
Razem zwiedzili całą Europę, a w dniu srebrnej rocznicy, wśród dzieci i wnuków, Jadwiga wyznała Borysowi prawdziwą miłość. Borys odpowiedział, iż wciąż nie może uwierzyć w swoje niezmierzone szczęście.
Matka Jadwigi miała rację cierpliwość popłaci się
Kiedy przyjedzie do niej najlepsza przyjaciółka z Wilna i zapyta: Jadwigo, a co z Edkiem? Nie zapomniałaś go? Jadwiga spojrzy zaskoczona i odparuje:
Edek? Przypomnij, kim on był?





