Zaraz po wróżbie – Co przewidziała mi wróżka?

twojacena.pl 17 godzin temu

Co mnie ciekawi, cóż? rzuciła wprost we mnie przenikliwy wzrok właścicielka przytulnego domu, nie przestając rozkładać kart na stole.
Usiadłam jak przyciśnięta strachem do krzesła, skinęłam głową i ostrożnie spojrzałam w ciemne, jak noc, oczy staruszki.
Przypomina mi się Noria! Królestwo niebiańskie! westchnęła i wykrzyżowała ręce. Na jej ustach pojawił się ledwie zauważalny, nostalgiczy uśmiech. Twoja babcia była naprawdę widna! Wysoka, dostojna, szyja i klatka piersiowa jak u łabędzia. A jaka bystra! Szkoda, iż skończyła dopiero czwarty rok szkoły wojna wtrąciła się w drogę, a gdyby nie to, poszła by daleko, uwierz.

Babcia Ewelina zamknęła chwilę w pamięci coś, co przywołało jej myśli. Po chwili otworzyła się ponownie:
A jak język miał dziewczynka! Kobiety jej się bały. Wszystko troszczyły się o wiernych małżonków! zachichotała złośliwie. I tak, Noria była zamężna, ale gdyby spojrzała swoim przenikliwym wzrokiem w czyjś oczy chłopak od razu znikał! A ona, podstępna, jeszcze w twarz się śmiała! Natomiast twój dziadek był kochany i wierny, a patrzenie na chłopaków było jedynie zabawą uśmiechnęła się łagodnie Ewelina.

Babciu Żeniu, byłaś przyjaciółką mojej babci? nie wytrzymałam i zapytałam.
Ach, kochana, myśmy były jak nitka i igła zawsze razem. A jak się bawiliśmy w młodości! przymrużyła oczy, a jej spojrzenie rozbłysło złotymi iskrami. Zgadniesz, kto mnie nauczył wróżyć? spytała, przyciskając powiekę.

Moje brwi uniosły się:
Czy to babcia Noria?! wydechłam z zachwytem.
Tak właśnie! potwierdziła staruszka.
Co tam w kartach, tak na pierwszy rzut oka? przesunęła palcami po wachlarzu kart. Noria spojrzy na nie i wszystko od razu wiesz! Powie, co było i co będzie z człowiekiem. Tak właśnie, wnuczko! dodała uroczystym tonem. Po cichu uczyłam się od przyjaciółki tej trudnej sztuki.

Babciu, czy to prawda? nie powstrzymałam się od śmiechu, patrząc na szare kosmyki wypływające spod chusty niczym rogi.
Nie śmiej się, dziewczynko! obniżyła głos wróżka, przybijając mnie surowym spojrzeniem.

Po mojej plecach przeszła dreszczyk zimna:
Babciu Żeniu, przepraszam, żartowałam! z rozrzewnieniem uniosłam niewinne oczka.
Ech, Famu niewierny! mruknęła już nie tak groźnie.
Dobrze, wybaczam! Jesteś jeszcze mała, czego mogę od ciebie wziąć? dodała łagodnie. Zapamiętaj tylko: nie da się przejechać swą przyszłość z ukochanym i koniem!

Babciu Żeniu, a czy mam już narzeczonego? zapytałam patrząc na wróżkę.
Och, piękna, chcesz zajrzeć w przyszłość? uśmiechnęła się, zmarszczki rozświetlone promiennym uśmiechem. U nas, starych wróżek, wszystko jest możliwe! podniosła nową talię i rozłożyła na serwetce królów, damy o pełnych piersiach, wąsate panie w beretach. Może kiedyś wspomnisz o mnie i już nie będziesz tak głupio żartować mruknęła Ewelina, kładąc karty.

Ojej, Jagodo, patrz, droga się rozjechała! Czy naprawdę wyjedziecie gdzieś razem? zdziwiła się staruszka. I będą ci kawalarze. Nie wątpię ani trochę! mruknęła pod nosem. Już teraz patrzę dwie małe miseczki i ładna buzia, ale to puste! Nie poruszą twojego serca chłopcy. A ten wskaźnik na czerwonego króla. Pokochasz go, ale będzie wariatem. Lepiej go omijaj, bo będziesz płakać! westchnęła i potrząsnęła głową. Czy naprawdę możesz powstrzymać zakochane? machnęła beznadziejnie ręką.

Po wyłożeniu kolejnych kart rozbawiła się:
Ten drugi, krzyżowy, będzie porządnym! Z nim wszystko się ułoży, uwierz mi rozpromieniła się, głaszcząc moje rude loki. Obie wybuchnęłyśmy śmiechem.

***

Często odwiedzałam babcię Żenię. Mojej własnej babci już nie widziałam zmarła dawno temu, a Ewelina mieszkała samotnie i kochała mnie, wnuczkę przyjaciółki, jak własną córkę. Czułam to, choć czasem serce drżało ze strachu, gdy wpadła w zły humor.

Babcia Żenia była znaną wróżką. Przychodziły do niej ludzie ze wszystkich stron. Nie pobierała pieniędzy, ale serwowała gościnne ciastka i chleb, zawsze hojna.

Teraz siedziałyśmy przy herbacie i pożerałyśmy placek z jajkami i koperkiem.
Babciu Żeniu, czy dam radę przepowiadać los? spytałam nieśmiało, wkładając kolejny kawałek ciasta do ust.

Wróżka przestała żuć i wpatrzyła się w mnie czarnymi jak smoła oczami. Trudno było mi wytrzymać ten intensywny wzrok, ale w końcu się urwał.

Tak może ci się uda mruknęła zamyślona. Dobrze, przyjdź jutro, jeżeli nie zmienisz zdania! dodała stanowczo.

***

Czas leciał jak lekki ptak, niosąc nas w nieznane. Jeszcze wczoraj biegałam po kałużach z rówieśnikami, skakałam skakanką, puszczałam latawce, a dziś ukończyłyśmy siódmy klasę, odbyłyśmy praktyki i lato przytuliło nas swoimi gorącymi ramionami. Ach, to cudowne lato! kąpiele, opalanie!

Z dyplomem w ręku pędziłam do domu, by pochwalić się, iż prawie wszystkie oceny to piątki! Przeskakując próg, zobaczyłam matkę ze łzami, trzymającą wydrukowany list. Aha, list od cioci Neli pomyślałam. Znowu nas namawia do niej. Tata był przeciwny.

Aniu, czy nam tutaj źle? Mamy dom, kury, gęsi, krowę… Rzekę pod domem! mówił z goryczą.
Nasze dziewczęta nie widziały kwitnących jabłonek, nie jadły wiśni, nie zakopywały się w arbuzach! szepnęła matka. Kolanko, tęsknię za ojczyzną! błagały złoto-brązowe oczy ojca.

***

Pierwszego września cała szkoła przyglądała się nam z zaciekawieniem. Na apelu stałyśmy w pięknych sukniach, koronkowych fartuszkach i wielkich kokardach, wyróżniając się wśród skromnie ubranych koleżanek. Dla mnie ważniejsze było, jak przyjmą mnie rówieśnicy. Ledwie weszłam do klasy, podeszła dziewczynka.

Nazywam się Jagoda przedstawiła się i uśmiechnęła szczerze. Irka, nie bój się, chłopaki są mili!
Chcesz usiąść ze mną przy jednej ławie? zapytała ogromnymi szarymi oczami. Kiwnęłam z wdzięcznością. Tak się zaprzyjaźniłyśmy, jak na całe życie.

Podczas wielkiej przerwy Wacek chwycił gitarę i zaczął śpiewać. Jasnowłosy, przystojny chłopak śpiewał z taką nostalgią, iż serce drżyło jak morze. Wydawało się, iż nie widzi nikogo oprócz dziewczyny, której grał.

Czy nasz Wacek zakochał się? szepnęła Jagoda, patrząc na przystojniaka.
Śpiewa dla Ciebie odparła z melancholią.

Wszyscy się śmiali, a ja czułam, iż to kolejny rozdział miłosnych zamieszkań.

Następny rok przyszedł z nową praktykantką czarne kręcone włosy, duże oczy, smukła talia i pełny biust. Była inteligentna i inspirująca, a my, starsi uczniowie, podziwialiśmy naszą Maję Władysławównę.

Tolka obiecał przyjść na randkę w sobotę nie pojawił się. Liczyłam na niedzielny powrót również nie. W końcu spotkałam go w szkole, uśmiechniętego i pełnego energii, biegnącego do swojej ukochanej Neli. Oboje zamrali w chwili, gdy ich spojrzenia się spotkały jakby świat zwolnił.

A co ze mną? zadrżało serce w klatce, a ramię Jagody wyciągnęło mnie z upadku.

***

Irko, nie marnuj czasu w tego głupiego! podeszła do mnie Tomek. Nie zasługuje ci się! Zobaczysz, iż ten Jędrek zginie na kolanach!

Tomek przytuliła mnie, spojrzała wprost w duszę i obieśmy się rozpłakały.

W sobotę Jagoda obchodziła urodziny. Zaprosiła nas, a jej mama upiekła choćby Napoleona. Gości było mnóstwo. Gdy wszyscy już poszli, Jagoda zwróciła się do mnie:

Irko, wróż dla nas! Potrafisz!

Spojrzałam zdumiona skąd ona wie?

Przypadkowo widziałam, jak wróżyłaś przyznała szczerze.

Ojej, ciekawość! rozpromieniła się Jagoda i patrzyła na mnie niczym myszy na ser.

Dobrze, co zrobić? uśmiechnęłam się i wzięłam karty.

Tomek wylosowała rycerzy mnóstwo! i dwa małżeństwa!

Po co mi dwoje? zażartowała nieco poważnie. Twoi królowie kłamią! zmarszczyła brwi.

Jagoda podniosła się, mówiąc, iż niedługo będzie dziecko. Moje palce drżały, bo znałam to połączenie kart, a jednocześnie bałam się.

Nie, to nie może być! wykrzyknęłam. Wtedy głos matki Jagody przebił ciszę:

Irko, to karta śmierci!

Och, ciociu Waro, czuję się jak poeta z książki Przygody małego Nemo próbowałam rozładować napięcie.

Tak myślę! przytaknęła Tomek, a my podziękowaliśmy za niezwykły wieczór i rozeszłyśmy się.

***

W domu Tomek opowiedziała mojej mamie, iż opowiadałam jej i Jagodzie różne historie. Mama uśmiechnęła się ironicznie, ale wspominając wizyty u babci Żeni, zastanowiła się:

Córeczko, może i mnie wróżysz?

Mamo, po co ci to? najpierw zdziwiłam się, ale widząc smutek w jej oczach, zrozumiałam, iż to nie pusty kaprys. Skinęłam i zaczęłam rozkładać karty, tłumacząc, co mogą oznaczać.

Ojciec w tym czasie był w domu brata Michała. Mama, według rozkładu, miała niedługo daleką podróż i poważny cios losu. Karty wskazywały, iż ojciec nie będzie w domu brata, ale w państwowym domu.

Irko, nie wyjeżdżaj, nie zamierzam wyjeżdżać! odparła mama, śmiejąc się.

Rano przyszła telegram: Ania, przyjeżdź natychmiast, Nikolaj w szpitalu udar. Mama spojrzała na mnie niepewnie:

Widzę, iż twoje kartki nie kłamią

W godzinę później leciała samolotem.

***

Lata minęły.

W nocy obudziłam się w osobnym pokoju, zamkniętym na klucz. Usłyszałam powolne, ciężkie kroki na korytarzu. Instynktownie poczułam, iż ktoś obcy i ogromny stąpa po domu. W pokoju przebił się księżycowy blask, drzwi zaczęły drżeć, jakby ktoś chciał wejść. Serce zabiło mi szybciej, a w panice wołałam:

Boże, jeżeli istniejesz, chroń mnie!

Nagle cisza spowitała korytarz, a drzwi stanęły w miejscu. Rano matka zobaczyła moje blade jak śmietana oblicze i zapytała:

Córeczko, co się stało?

Po opowieści o nocnym gościu, mama potrząsnęła głową:

Irko, przestań wróżyć! To nie od Boga twój dar Wygląda na to, iż sam Niewidzialny przyszedł!

Spaliłam karty od razu, a życie bez nich stało się lżejsze.

***

Przepowiednie babci Żeni i moje w końcu się spełniły. Jagoda wyszła za mąż za wielką miłość, a z mężem mieli piękną niebieskooką córeczkę. NiChoć los splatał nasze drogi w nieprzewidywalny warkocz, to pamiętam, iż najcenniejszy dar, jaki otrzymaliśmy, to umiejętność kochać siebie i innych bez względu na to, co przyniesie przyszłość.

Idź do oryginalnego materiału