Za PRL-u rzadko można było na coś liczyć, dlatego taki sprzęt jak prodiż doceniało się podwójnie. Cokolwiek się do niego nie włożyło, ze wszystkim sobie radził, od ciast po mięso. Czy dzisiejsza nauka kwestionuje w jakimś stopniu bezpieczeństwo tego urządzenia?