Zapomniałaś zaprosić nas na przyjęcie

newsempire24.com 1 tydzień temu

Ty zapomniałaś zaprosić nas na imprezę

Roksana bardzo kochała swojego męża. Uważała, iż naprawdę miała szczęście z Wojtkiem. Był troskliwym i kochającym mężczyzną, który robił wszystko dla swojej ukochanej.

Za to z rodziną męża Roksanie nie poszczęściło się. Jest takie powiedzenie, iż w każdej rodzinie znajdzie się czarna owca. W ich rodzinie było na odwrót. Wydawało się, iż tylko Wojtek jest normalny, a reszta miała swoje dziwactwa.

Teść, na przykład, za każdym razem, kiedy widział Roksanę, komentował, iż chyba się zaokrągliła i iż może ktoś mieszka w jej brzuchu. A przecież Roksana była w świetnej formie i nie przytyła ani kilogramu od momentu poznania rodziców męża. Ale dla Stanisława najwyraźniej to była standardowa fraza, i choćby gdyby Roksana schudła dziesięć kilo, przez cały czas by to mówił.

Zawsze żartował też w sposób, który ją zawstydzał. Te nadmiernie swobodne żarty sprawiały, iż Roksana chciała zapaść się pod ziemię. A fakt, iż uparcie chodził po domu bez koszulki, tylko potęgował jej zakłopotanie.

Teściowa, Zofia, uwielbiała pouczać wszystkich dokoła, choćby w kwestiach, na których się nie znała. Doradzała Roksanie, jak modnie się ubierać, mówiła, jak powinna obciąć włosy, jaką szminkę używać. Gdy Roksana i Wojtek przeprowadzili się do swojego mieszkania, Zofia ruszyła do akcji, komentując i krytykując każdy kąt ich nowego domu.

Była jeszcze młodsza siostra Wojtka, Marta, która miała dwójkę dzieci od różnych ojców, z którymi nie była w poważnych związkach. Ciągle zabierała dzieci ze sobą wszędzie, oczekując, iż inni będą jej ustępować miejsca w autobusie, przepuszczać w kolejce i obsługiwać w pierwszej kolejności.

Mimo iż otrzymywała alimenty i zasiłki od państwa, cały czas poszukiwała darmowych rzeczy. choćby te, których nie potrzebowała, zbierała z pasją kolekcjonera. Dlatego w ich domu leżały paczki pampersów, z których dzieci już wyrosły, a które Roksana miała nadzieję sprzedać. Ubrania, zabawki – połowa rzeczy była zupełnie niepotrzebna, ale Marta nazywała to biznesem: brała za darmo, udając biedną i nieszczęśliwą, a potem sprzedawała.

Jej dzieci były niegrzeczne i rozpuszczone, ale trudno się dziwić, mając taką matkę. Kiedy odwiedzały czyjś dom, zaczynały poszukiwanie słodyczy i zabierały bez pytania cudze rzeczy. Marta nigdy ich nie upominała.

Roksana z przerażeniem wspominała jedyny raz, kiedy Marta z dziećmi przyszła na parapetówkę. Przyniosła zestaw herbat, który na pewno zdobyła za darmo, a po ich wizycie w domu nie było żadnych słodyczy, wazon był rozbity, a na zasłonach zostały ślady czekolady. Przynajmniej Roksana przekonywała siebie, iż to była czekolada.

Nie było więc zaskoczeniem, iż gdy zbliżały się urodziny Roksany, zdecydowała się nie zapraszać rodziny męża. Inaczej jej święto byłoby zepsute przez nieodpowiednie żarty teścia, przemądrzałe rady teściowej i upominanie rzeczy przez Martę, podczas gdy jej dzieci demolowałyby mieszkanie.

Roksana czuła się nieco niezręcznie wobec męża z powodu swojej decyzji, ale miała nadzieję, iż on ją zrozumie.

– Wojtek, chciałabym obchodzić urodziny w domu. Zaproszę moich rodziców i kilku przyjaciół.

– Jasne, zgadzam się. Nie po to urządzaliśmy mieszkanie tak pięknie, żeby tego teraz nie pokazać – uśmiechnął się mąż.

– Dokładnie. Teraz jest tutaj jak w studiu do sesji zdjęciowych. Tylko…

– Co? – zaniepokoił się Wojtek.

– Proszę, nie obraź się, ale nie chcę zapraszać twojej rodziny.

Wojtek westchnął ciężko i przytaknął.

– Przykro mi, ale z nimi jest mi naprawdę trudno. A w swoje urodziny chciałabym się zrelaksować, a nie ciągle się stresować – powiedziała Roksana z poczuciem winy.

– Rozumiem, nie tłumacz się. Sam wiem, iż z nimi bywa ciężko.

– Nie jesteś zły?

– Nie, skądże. To twoje święto, ma wyglądać tak, jak sobie tego życzysz.

Roksana jeszcze raz przekonała się, iż jej mąż to najlepszy mężczyzna na świecie. I znów nie mogła uwierzyć, jak to możliwe. Może on jest adoptowany? To by wszystko wyjaśniało.

Roksana nie mówiła rodzicom męża, iż będzie obchodzić urodziny. Powiedziała, iż tym razem będą sami z Wojtkiem, i poprosiła, by nic im nie mówili.

Jednak teściowie dowiedzieli się. Zofia zadzwoniła do mamy Roksany, by porozmawiać o sprawie zawodowej, i przypadkiem się wygadała.

– Jak ona mogła nas tak potraktować! – krzyczała Zofia. – Nie pasowaliśmy do towarzystwa, co?!

– Mamo… – próbował ją uspokoić Wojtek. – Roksana chciała to zrobić tylko z rodzicami i kilkoma przyjaciółmi. To są jej urodziny, i to do niej należy decyzja. Gdyby miało być huczne przyjęcie, z pewnością byśmy was zaprosili.

– Wszystko już wiem. Przekaż swojej żonie, iż bardzo się obraziliśmy!

Mama odłożyła słuchawkę, a Wojtek pokręcił głową. Doskonale rozumiał swoją żonę. Może to nieładne tak mówić, ale przez całe życie wstydził się za swoją rodzinę. Nie chciał, aby także Roksana musiała się za nich wstydzić.

Dlatego nic jej nie powiedział, nie chciał psuć jej święta. Postanowił, iż powie jej o tej rozmowie po urodzinach.

Rano, gdy Roksana świętowała swoje dwudzieste szóste urodziny, Wojtek podarował jej bukiet kwiatów i voucher do SPA. Wiedział, iż Roksana jest zmęczona po tym roku. Najpierw ślub, potem remont i przeprowadzka. Pracy też miała pod dostatkiem. Dlatego chciała odpocząć.

Po południu zaczęli przychodzić goście. Roksana starała się: przygotowała pyszny obiad, ubrała się elegancko, uczesała. Widać było, iż jest szczęśliwa i czeka na niesamowite wrażenia z tego dnia.

Nie spodziewała się tylko, jakie wrażenia jej się przytrafią.

Gdy wszyscy zajęli miejsca, zadzwonił dzwonek do drzwi.

– To pewnie ciasto – podskoczyła Roksana. – Zapomniałam o nim, więc zamówiłam na ostatnią chwilę.

Z uśmiechem otworzyła drzwi, ale uśmiech gwałtownie zszedł z jej twarzy. Za drzwiami stali niechciani goście. Cała ich gromadka.

– Wszystkiego najlepszego, Roksano! – powiedziała z zaciśniętymi wargami Zofia, wręczając jej pojedynczą różę. – Wpuścisz nas do środka?

Nie mając wyboru, Roksana musiała ich wpuścić.

Zrobiło się głośno. Dzieci Marty zrzuciły buty i pobiegły do stołu. Teść od razu skomentował, iż Roksana nie dobrała odpowiedniego rozmiaru sukienki.

– Trzeba było wziąć większą – zaśmiał się.

– Pewnie nas zapomniałaś zaprosić – kontynuowała Zofia. – Widzę, iż masz tu gości, ale nas na liście nie było. Boże, Roksano! Ludzi zapraszasz, a podłogi nie umytaś!

Roksana chciała skomentować, iż to przecież jej wnuki zrobiły bałagan, ale postanowiła milczeć.

Jej nastrój natychmiast się pogorszył. Dzieci zaczęły wrzeszczeć, sięgały po jedzenie rękami, szukały po szafkach słodyczy. A później najmłodszy rozpłakał się, gdy nie znalazł tortu.

– Mogłaś przynajmniej kupić tort, spójrz, Serduszko się smuci! – powiedziała Marta. – A to co, ktoś ci podarował perfumy? Daj mi spróbować. Oddasz mi swoje stare.

Przez cały ten czas Roksana nie powiedziała ani słowa. Wojtek też milczał, obserwując swoją rodzinę. Jak zajmują miejsca przy stole, jak domagają się talerzy, jak mama krytykuje jedzenie, a tata opowiada jakieś dziwne żarty.

Jednak cierpliwość Wojtka skończyła się, gdy zauważył, iż Marta, przekonana, iż nikt jej nie widzi, ukradła kopertę z pieniędzmi, która leżała na stoliku obok. Były to prezenty.

– Odłóż to na miejsce! – krzyknął Wojtek.

– O czym mówisz? – zamrugała Marta.

– Wszystko widziałem!

– Chciałam tylko dodać tam pieniądze, nie kupiłam jeszcze koperty – próbowała się wykręcać jego siostra.

– Wojtek, nie przeczepiaj się do Marty, nie psuj wieczoru – zawołała jego mama. – Lepiej przypomnij swojej żonie, iż brzydko jest nie zapraszać rodziny.

– I powiedz jej jeszcze, jaki nosi rozmiar ubrania – zaśmiał się teść – bo w tej sukience widać wszystkie jej fałdki.

– Dosyć! – Wojtek uderzył ręką w stół, aż dzieci zamilkły. – Mamo, tato, Marto, czas na was.

– Co?! – oburzyła się mama. – Jak śmiesz?!

– Jak wy śmieliście pojawić się bez zaproszenia? Jak śmieliście obrażać moją żonę? Jak dzieci Marty mogą się tak nagannie zachowywać? jeżeli nie nauczycie się manier, nie macie tutaj czego szukać.

Rozgorzał skandal. Roksana odetchnęła jedynie wtedy, gdy nieproszeni goście opuścili ich dom.

Oczywiście urodziny zostały zepsute. I choć przyjaciele i rodzice próbowali pocieszyć Roksanę, ciężko było odzyskać utracony nastrój.

Ale był też plus: Roksana jeszcze raz przekonała się, iż wybrała adekwatnego partnera. Mężczyznę, który stanie w jej obronie, który przeciwstawi się choćby własnej rodzinie. I nieważne, co się stanie, wiedziała, iż zawsze będzie po jej stronie. To był najlepszy prezent w jej życiu.

Idź do oryginalnego materiału