Zanim zapłacisz, zastosuj tę jedną zasadę. Po miesiącu różnicę zobaczysz na koncie

warszawawpigulce.pl 35 minut temu

Promocja kończy się za kilka godzin, w magazynie zostały „ostatnie sztuki”, a aplikacja obiecuje wyjątkowy rabat. Sklepy internetowe robią wiele, aby klient podjął decyzję natychmiast. Prostym sposobem na ograniczenie nieplanowanych wydatków jest wprowadzenie obowiązkowej przerwy przed płatnością. Efekt można wzmocnić, wyznaczając jeden dzień w tygodniu, w którym nie wydaje się ani złotówki.

Fot. Shutterstock

Zakupy internetowe można dziś zrobić w kilkadziesiąt sekund. Dane karty są zapisane, dostawa została wybrana automatycznie, a do zatwierdzenia płatności wystarczy odcisk palca lub kod w telefonie.

Ta wygoda sprawia, iż pomiędzy pojawieniem się chęci zakupu a wydaniem pieniędzy niemal nie ma czasu w zastanowienie. Właśnie ten mechanizm wykorzystują sklepy, pokazując liczniki, ograniczoną dostępność i komunikaty o osobach oglądających ten sam produkt.

Rozwiązaniem może być zasada obowiązkowego oczekiwania.

Produkt zostaje w koszyku, ale płatność musi poczekać

Metoda jest prosta: każdy nieplanowany produkt można dodać do internetowego koszyka, ale nie wolno od razu finalizować zamówienia.

Przy tańszych rzeczach należy odczekać przynajmniej 24 godziny. W przypadku droższych zakupów przerwa powinna trwać od trzech do siedmiu dni.

Po tym czasie trzeba odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • Czy przez cały czas chcę kupić ten produkt?
  • Czy mam już w domu rzecz o podobnym zastosowaniu?
  • Jak często będę z niego korzystać?
  • Czy kupiłabym go również bez promocji?
  • Czy zakup zmieści się w budżecie bez sięgania po oszczędności?
  • Co się stanie, jeżeli w ogóle go nie kupię?

Bardzo często początkowe zainteresowanie znika, gdy kończy się emocja wywołana reklamą albo informacją o rzekomo uciekającej okazji.

Nawet małe zakupy mogą dać dużą kwotę

Załóżmy, iż dzięki odczekaniu jednej doby rezygnujemy w ciągu miesiąca z czterech niepotrzebnych zakupów: kosmetyku za 29 zł, gadżetu za 45 zł, ubrania za 89 zł i dostawy jedzenia za 70 zł.

Łącznie daje to 233 zł miesięcznie. W ciągu roku kwota wzrosłaby do 2796 zł.

Nie każda osoba osiągnie taki wynik. Wyliczenie pokazuje jednak, iż największym problemem nie musi być jeden bardzo drogi zakup. Domowy budżet często osłabiają liczne, pozornie niewielkie decyzje.

Jeden dzień w tygodniu bez wydawania pieniędzy

Drugim sposobem jest wyznaczenie jednego dnia, w którym nie kupuje się niczego. Zasada obejmuje zarówno duże zakupy, jak i drobne wydatki:

  • kawę na mieście,
  • jedzenie z dostawą,
  • przekąski z automatu,
  • zakupy spożywcze,
  • aplikacje i gry,
  • ubrania oraz kosmetyki,
  • przejazdy zamawiane przez aplikację, o ile można je zastąpić spacerem lub komunikacją objętą posiadanym biletem.

Najłatwiej wybrać dzień, w którym nie są planowane większe wyjścia. Dla jednej osoby będzie to poniedziałek, dla innej niedziela.

Nie chodzi jednak o kupienie dzień wcześniej podwójnej liczby produktów. Celem jest wykorzystanie tego, co już znajduje się w lodówce, zamrażarce, szafkach i garderobie.

Tego dnia trzeba przygotować się wcześniej

Dzień bez wydatków będzie trudny, jeżeli rano okaże się, iż w domu nie ma produktów na śniadanie, a samochód wymaga zatankowania.

Dlatego wcześniej warto:

  • sprawdzić zapasy żywności,
  • przygotować posiłek do pracy,
  • napełnić butelkę wodą,
  • zabrać własną kawę,
  • zaplanować transport,
  • wyłączyć powiadomienia ze sklepów,
  • zrezygnować z przeglądania aplikacji zakupowych.

To nie ma być kara ani dzień głodowania. Chodzi o świadome wykorzystanie rzeczy, za które już wcześniej zapłaciliśmy.

Uwaga na „oszczędzanie”, które tylko przesuwa zakup

Jeżeli w dniu bez wydawania pieniędzy powstrzymamy się od zakupów, ale następnego ranka kupimy dokładnie to samo, metoda nie przyniesie oszczędności.

Po każdym takim dniu warto zapisać, z ilu wydatków udało się zrezygnować całkowicie. Nie należy liczyć rachunków zapłaconych dzień wcześniej ani zakupów przełożonych na kolejny termin.

Prawdziwą oszczędnością jest wyłącznie kwota, która faktycznie pozostała na koncie.

Promocja nie zawsze oznacza oszczędność

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przypomina, aby podczas promocji sprawdzać najniższą cenę produktu z 30 dni przed obniżką. Warto również porównywać ceny jednostkowe, czyli koszt kilograma, litra lub jednej sztuki.

Towar kupiony za 100 zł zamiast 150 zł nie oznacza oszczędności 50 zł, o ile bez reklamy klient w ogóle nie planowałby tego zakupu. W takim przypadku budżet nie zyskał 50 zł, ale stracił 100 zł.

Jak zacząć bez wywracania życia do góry nogami?

Na początek wystarczą dwie zasady:

  1. Każdy nieplanowany zakup powyżej ustalonej kwoty musi odczekać w koszyku minimum 24 godziny.
  2. Jeden wybrany dzień w tygodniu staje się dniem bez wydawania pieniędzy.

Ustalona granica może wynosić 50, 100 albo 200 zł — zależnie od możliwości gospodarstwa domowego. Najważniejsze jest konsekwentne stosowanie reguły.

Pieniądze za zakupy, z których udało się zrezygnować, warto od razu przelać na konto oszczędnościowe. Dzięki temu efekt nie pozostanie wyłącznie teoretyczny, a zaoszczędzona kwota nie zostanie wydana przy kolejnej okazji.

Najprostsze metody bywają skuteczne właśnie dlatego, iż nie wymagają specjalnej aplikacji ani skomplikowanego arkusza. Potrzebna jest tylko krótka przerwa pomiędzy chęcią zakupu a płatnością — oraz jeden dzień, w którym domowy budżet może po prostu odpocząć.

Idź do oryginalnego materiału