Na Mauritiusie doszło do największych protestów od 1999 roku. Punktem zapalnym były niedobory wody i koszty utrzymania, jednak sytuacja eskalowała po strzelaninie, w której ranna została 27-latka. - W połowie dnia po prostu przerwali nam wycieczkę - opisuje Wirtualnej Polsce pan Krzysztof, Polak przebywający na wyspie.
Zamieszki w turystycznym raju. Relacja Polaka: Goście hotelu dostali list

Sytuacja na Mauritiusie jest wyjątkowo poważna. Protesty na tej rajskiej wyspie rozpoczęły się w zeszłym tygodniu w związku z niedoborami wody i kosztami utrzymania. Nasiliły się jednak po strzelaninie w mieście Rose Hill, które leży na południowy zachód od stolicy kraju. Ranna została 27-latka.
Lokalne media donoszą, iż protestujący starli się z policją, zablokowali drogi płonącymi oponami oraz częściowo zniszczyli budynki publiczne. Ponadto agencja AP pisze o filmach, na których widać, jak protestujący strzelają w funkcjonariuszy, czymś, co "wyglądało jak fajerwerki".
ZOBACZ: Wypadek autokaru z polskimi turystami w Turcji. Są ranni
Ostatni raz podobne zamieszki miały miejsce na Mauritiusie ponad 25 lat temu, w 1999 roku. Wówczas punktem zapalnym była śmierć popularnego muzyka przebywającego w areszcie policyjnym.
Zamieszki na Mauritiusie. Polak relacjonuje sytuację na wyspie
O wydarzeniach na Mauritiusie opowiedział w rozmowie z Wirtualną Polską turysta z Polski przebywający na wyspie - pan Krzysztof. Według relacji jego przewodniczki to największe protesty od blisko trzech dekad.
- Postrzelona kobieta chciała po prostu wrócić do domu, a oni zablokowali drogę i nie chcieli jej przepuścić. Dziewczyna próbowała przejść do domu przez wyłączoną z ruchu część wyspy, a służby zablokowały drogę i nie chciały jej przepuścić. Ostatecznie padły strzały - relacjonował pan Krzysztof.
ZOBACZ: Stan wyjątkowy w Boliwii. Na ulicach może pojawić się wojsko
Według relacji Polaka na wyspie miało nie być lekarza, który potrafiłby zająć się raną postrzałową. - Musieli ściągać specjalistę samolotem z jakiegoś innego kraju. To spowodowało, iż w wielu miejscach naraz wybuchły protesty. Władzom trudno było to opanować - dodał w rozmowie z WP.
Zdarzenia na wyspie dotknęły w końcu także turystów. Pan Krzysztof wskazuje, iż "w połowie dnia po prostu przerwali wycieczkę".
- Ale też absolutnie nie ma takiej atmosfery paniki. Więcej jest troski o nas. Jest trochę niepokoju, bo dla nich to też jest nowa sytuacja, ale w każdym razie rewolucja nie wybuchła. Rząd podjął decyzję, iż będzie dofinansowywał te zbiorniki na wodę - wskazuje rozmówca WP.
Mauritius. Dramatyczna sytuacja na wyspie. Goście hotelu otrzymali list
Ponadto, goście hotelu, w którym przebywał, otrzymali specjalny list, w którym pracownicy obiektu poinformowali o sytuacji w kraju.
"Chcielibyśmy poinformować, iż na Mauritiusie odbywa się dziś strajk generalny, co częściowo wpływa na niektóre z naszych usług hotelowych. Zapewniamy, iż bezpieczeństwo, komfort i dobrostan naszych gości pozostaje naszym najwyższym priorytetem" - czytamy w dokumencie wysłanym Wirtualnej Polsce.
ZOBACZ: Belfast w ogniu. Zamieszki po brutalnym ataku nożownika
"Cały nasz zespół dokłada wszelkich starań, aby zminimalizować ewentualne niedogodności i utrzymać sprawne funkcjonowanie naszych usług w zaistniałych okolicznościach. Uprzejmie odradzamy dziś opuszczanie terenu hotelu do odwołania, ponieważ zaistniała sytuacja może wpłynąć na aktywności i usługi poza kurortem" - podkreślono.



