Ślub na tropikalnej plaży albo w śródziemnomorskiej wilii coraz częściej przechodzi ze strefy marzeń do etapu realizacji. Choć może wydawać się bajkową alternatywą dla stereotypowego polskiego weseliska, rozpoczynającego się od talerza z parującym rosołem, jego organizacja rządzi się swoimi prawami i nie zawsze jest usłana różami. O tym, dlaczego młode pary decydują się na to przedsięwzięcie i z jakimi wyzwaniami muszą się zmierzyć, opowiada Lidia Wandas-Wilczura, menedżerka ślubna z kilkunastoletnim doświadczeniem.