Zamawiasz z Shein, Temu lub AliExpress? Nowe cło zrujnuje Ci portfel

kutno.net.pl 1 godzina temu

Przed wejściem w życie nowych regulacji konsumenci mogli cieszyć się brakiem dodatkowych kosztów przy mniejszych zamówieniach – paczki, których wartość nie przekraczała progu 150 euro, były całkowicie zwolnione z jakichkolwiek opłat celnych. Ten porządek prawny przeszedł już jednak do historii. Dotychczasowy system został zlikwidowany, a w jego miejsce Unia Europejska zdecydowała się wprowadzić nową, uproszczoną opłatę.

Kluczowe założenia nowego mechanizmu celnego prezentują się następująco:

  • Wprowadzona zostaje stała stawka opłaty w wysokości 3 euro, która naliczana jest za każdą poszczególną pozycję towarową znajdującą się w przesyłce.
  • Opłata ta nie jest przypisana do całej zbiorczej paczki, ale odnosi się bezpośrednio do konkretnego rodzaju produktu.
  • W rezultacie jedna przesyłka dostarczana do klienta może wygenerować choćby kilka odrębnych opłat celnych, o ile w jej wnętrzu znajdą się towary przyporządkowane do różnych kategorii produktowych.

W codziennej praktyce oznacza to, iż wirtualny koszyk zakupowy na takich platformach jak Temu czy AliExpress może znacząco podrożeć. Podwyżki będą szczególnie odczuwalne w momentach, gdy zdecydujemy się na zakup większej liczby zróżnicowanych artykułów.

Nowy system celny w praktyce. Zobacz przykładowe wyliczenia

Nowe reguły gry wzbudzają w tej chwili mnóstwo pytań i wątpliwości po stronie kupujących. Aby prawidłowo ocenić ostateczny koszt zakupów, najważniejsze staje się precyzyjne rozróżnienie pomiędzy samym pojęciem „paczki” a „kategorią produktu”. Gdy w ramach jednego zamówienia zdecydujemy się na zakup odmiennych typów towarów, każda z tych kategorii zostanie poddana indywidualnemu rozliczeniu celnemu. Warto przeanalizować to na konkretnych przykładach:

  1. Zamawiając koszulkę oraz bluzę, zapłacimy dodatkowo 6 euro cła.
  2. Decydując się na zestaw składający się z koszulki, spodni oraz butów, musimy liczyć się z koniecznością dopłaty cła w wysokości 9 euro.
  3. Z kolei wybierając dwa całkowicie identyczne produkty – na przykład dokładnie tę samą koszulkę, choćby w różnych rozmiarach – zapłacimy tylko jedną opłatę wynoszącą 3 euro.

Te kalkulacje jasno pokazują, iż cło nakładane na przesyłki z Chin przestało być jedynie symboliczną, jednostkową opłatą. Stało się realnym obciążeniem finansowym, którego ostateczna wysokość jest bezpośrednio uzależniona od tego, jak skonstruowany jest nasz koszyk zakupowy. Co więcej, to jeszcze nie koniec planowanych obciążeń dla konsumentów. Przepisy przewidują, iż od listopada 2026 roku wdrożona zostanie kolejna danina. Będzie to tak zwana unijna opłata manipulacyjna, która według prognoz może powiększyć koszt każdej przesyłki o następne 2–3 euro.

Z jakiego powodu Unia Europejska zdecydowała się na reformę?

Wprowadzenie tak istotnych zmian celnych Wspólnota uzasadnia przede wszystkim gigantyczną i wciąż rosnącą skalą importu tanich paczek spoza swoich granic. Powołując się na oficjalne dane udostępnione przez Komisję Europejską, każdego roku do Europy napływają miliardy drobnych przesyłek, z których zdecydowana większość ma swój początek w Chinach.

Wśród najistotniejszych powodów stojących za przeprowadzeniem tej głębokiej reformy wymienia się: masowy napływ wyjątkowo tanich artykułów na rynek europejski, poważne trudności związane z bieżącą kontrolą jakości oraz zapewnieniem bezpieczeństwa sprowadzanych produktów, powszechne zjawisko zaniżania realnej wartości przesyłek w składanych deklaracjach celnych oraz nierówne warunki konkurencji, co stawiało rodzime firmy z Unii Europejskiej w gorszej pozycji. Nowo obowiązujące prawo ma w założeniu zaprowadzić ład w systemie handlowym oraz zdecydowanie podnieść poziom przejrzystości w całym sektorze handlu elektronicznego.

Reakcja gigantów. Jak AliExpress, Temu i Shein odpowiadają na nowe przepisy?

Przedstawiciele chińskich platform handlowych nie zamierzają bezczynnie przyglądać się nowej rzeczywistości prawnej. W swoich oficjalnych stanowiskach i komunikatach deklarują pełne dostosowanie operacyjne do aktualnych wymagań oraz chęć bliskiej współpracy z organami regulacyjnymi. Równolegle cała branża już od dłuższego czasu przygotowywała się na nadejście tych restrykcji. Główną osią strategii obronnej azjatyckich gigantów stał się dynamiczny rozwój struktur logistycznych bezpośrednio na terenie Europy.

W praktyce działania te opierają się na budowaniu oraz wynajmowaniu przestrzeni magazynowych wewnątrz Unii Europejskiej, realizowaniu wysyłek zamówionych towarów bezpośrednio z europejskich centrów dystrybucyjnych i szerokim rozwijaniu specjalnych programów dedykowanych dla lokalnych sprzedawców. Dzięki wdrożeniu tych procesów, znaczna część zamówień dokonywanych za pośrednictwem AliExpress, Temu czy Shein nie musi już przechodzić procedury odprawy celnej w momencie przekraczania unijnej granicy. W konsekwencji pozwala to na uniknięcie naliczania nowego cła od pojedynczych paczek.

Logistyczna tarcza

Kluczowym trendem rynkowym, który możemy w tej chwili obserwować, jest przenoszenie całych łańcuchów dostaw na kontynent europejski. Zamiast wysyłać miliony pojedynczych przesyłek bezpośrednio z Chin do indywidualnych odbiorców, towary są transportowane masowo i hurtowo do magazynów zlokalizowanych w UE. Dopiero stamtąd następuje ich ostateczna, lokalna dystrybucja do klientów.

Zastosowanie takiego modelu biznesowego przynosi platformom konkretne korzyści. Pozwala na ograniczenie ogólnych kosztów celnych, wyraźnie skraca czas dostawy zamówienia do klienta i umożliwia skuteczne unikanie części nowo wprowadzonych opłat. Dodatkowo azjatyckie serwisy coraz mocniej współpracują z lokalnymi sprzedawcami. Tego typu kooperacja handlowa jeszcze bardziej zaciera tradycyjną granicę pomiędzy bezpośrednim importem towarów a handlem wewnątrzwspólnotowym.

Czy to ostateczny koniec tanich zakupów z Azji?

Wprowadzenie nowych obciążeń fiskalnych nie oznacza, iż tanie zakupy z Chin definitywnie znikną z rynku, jednak w sposób diametralny przekształca strukturę ich kosztów. Najsilniejsze i najbardziej odczuwalne podwyżki cen dotkną przede wszystkim drobne zamówienia o niskiej wartości. To właśnie one stanowiły do tej pory największy atut i główną przewagę konkurencyjną takich serwisów jak Temu, Shein czy AliExpress.

Eksperci rynkowi wskazują jednak, iż sektor e-commerce bardzo gwałtownie się dostosuje do panujących obostrzeń. Wśród najbardziej prawdopodobnych scenariuszy rozwoju sytuacji wymienia się: łączenie pojedynczych produktów w zestawy, przenoszenie procesów sprzedażowych bezpośrednio do magazynów w UE, wprowadzanie zmian w modelach wyceny towarów i strukturze cenowej czy większy udział europejskich sprzedawców na azjatyckich platformach zakupowych.

Idź do oryginalnego materiału