Zamartwiona babcia Eliza Matwiejewna, energiczna i zdecydowana dama po sześćdziesiątce, mówi wnuczce…

newskey24.com 4 tygodni temu

Troskliwa babcia

Była sobie Jadwiga Szewczyk, energiczna i stanowcza dama, trochę po sześćdziesiątce. Pewnego dnia zwróciła się do swojej wnuczki:

Zuzanna! Czekałam już wystarczająco długo, moje nerwy się skończyły. Czy wreszcie pozwolisz mi spokojnie odejść?!

Szczupła brunetka Zuzanna, historyczka sztuki, zdziwiła się tym osobliwym pytaniem.

Kiedy wyjdziesz za mąż?! kontynuowała babcia. Żebym mogła zamknąć oczy z pogodną duszą? Przecież masz prawie dwadzieścia siedem lat. Wiesz, po co całe lato mieszkałam u tej starej gęsi Wasilewskiej na działce i przez trzy miesiące co godzinę wysłuchiwałam opowieści o jej hemoroidach? Wszystko po to, żebyś mogła zadbać o swoje sprawy sercowe. A ty choćby nie spotkałaś nikogo!

Babciu, kiedy i gdzie mam kogoś poznać? Praca, hiszpański, doktorat. A w moim muzeum z wolnych mężczyzn jest tylko Arkadiusz Pałka, sama go widziałaś.

Tak, Arkadiusz Pałka… To choćby nie jest rak na bezrybiu, tylko zdychająca krewetka przyznała smutno babcia.

Następnego dnia zadzwoniła do starej gęsi Wasilewskiej, dowiadując się, iż wnuczka Wasilewskiej poznała przyszłego męża w nocnym klubie.

Niestety, Zuzanna nie chodzi do klubów nocnych, więc babcia postanowiła sama ocenić sytuację czy trafiają się tam dobrzy kandydaci na męża dla wnuczki, lub znaleźć inne miejsca polowania.

Jadwiga Szewczyk dowiedziała się, iż w klubie kobiety mają darmowe wejście od 21 do 24, więc następnego wieczora wybrała się tam, uprzedzając Zuzannę, iż idzie na spacer przed snem.

Swoimi słowami pokonała ochronę, która próbowała coś mruknąć o jej wieku, a potem z ich pomocą usiadła na wysokim stołku przy barze, patrząc na wszystko surowym wzrokiem. W klubie zrobiło się nerwowo, jak na szkolnym zebraniu rodziców, gdy dyrektor złapał grupę siódmoklasistów na boisku z piwem.

Jak się pani u nas podoba? ostrożnie zapytał barman, podając jej wysoki kielich. Bezalkoholowy koktajl. Na koszt lokalu.

Nie. Kompletnie bez perspektyw odparła Jadwiga zdecydowanie. Porządna dziewczyna nie znajdzie tu niczego sensownego. Moglibyście się nie zbankrutować, dolewając odrobinę koniaku do tego koktajlu. A tamten rudziel on ma problem z biodrami, czy teraz tak się tańczy?

Do Nowego Roku Jadwiga odwiedziła koncert rockowy, pokaz ogni, występ smutnych bardów, zawody ekstremalnej jazdy na rowerze, turniej brydża, a z desperacji także seminarium młodych poetów. Poeci ją przerazili. Nie miała zamiaru rzucać im przynęty nie daj Boże, ktoś by się odezwał.

Tak, Zuźka, rozumiem cię. Dawniej sama miałam do wyboru twojego dziadka i tuzin innych, z których każdy był całkiem nie gorszy. choćby ta Wasilewska miała wybór, choć całe życie wpatrywała się w twojego dziadka ze smutkiem. Ale dzisiaj młodzi, Zuźka, jakoś dziwnie zmarnieli, choćby nie ma na czym oka zawiesić.

W marcu Jadwiga, odwiedzając Wasilewską, postanowiła wpaść do Zuzanny do pracy. Przed muzeum poślizgnęła się i upadła, dobrze iż nie na schodach. Jakiś wojskowy podbiegł i pomógł jej wstać. Babcia, opierając się na pomocniku, sprawdziła siebie na wypadek złamań, potem spojrzała uważnie na wojskowego i powiedziała:

Panie majorze, widzę, iż pan jest czołgistą. Mój nieżyjący mąż dowodził pułkiem czołgów. Czy znajdzie się u pana godzina wolnego czasu?

Major, przekonany, iż będzie musiał odprowadzić emerytowaną matkę dowódcę do domu, przeklął swoją chrześcijańską dobroć i skinął głową z rezygnacją.

Świetnie. Był pan kiedyś w tym muzeum historycznym? Nie? Szkoda. Polecam serdecznie. Proszę wejść już teraz! I poprosić, żeby oprowadziła pana Zuzanna Szewczyk. Jest znakomitą przewodniczką, nie pożałuje pan.

Major sam nie wiedział, czemu dał się wciągnąć do muzeum. Babcia jakby go zahipnotyzowała…

***
Ostatnio Jadwiga Szewczyk szepnęła śpiącemu prawnukowi Michałkowi:

Ty, mój promyczku, mój ukochany misiaczku, zaraz pójdziesz do szkoły, twój tata skończy wojskową akademię, a mama wreszcie dopisze doktorat. Wtedy ja ze spokojnym sercem będę mogła odejść w zaświaty. Ale co, masz rosnąć sam, mój wróbelku? Nie, trzeba ci siostrzyczki! I jak już będzie ta siostrzyczka, potem ona pójdzie do szkoły, potem… No, a potem jeszcze zobaczymy…

Idź do oryginalnego materiału