Z Justyną pracowaliśmy w tej samej firmie, choć w innych oddziałach. Czasem zostawaliśmy po godzinach, a jej mąż mój kumpel Tomek potrafił zadzwonić do mnie z prośbą, żebym odprowadził Justynę na przystanek. Więc zdarzało się, iż spotykaliśmy się w holu i maszerowaliśmy przez Warszawę do autobusu, rozważając wszystkie życiowe rozterki. Mieliśmy ze sobą więcej wspólnego […]