Z Barbarą pracowałem kiedyś w tej samej firmie, ale nasze
biura mieściły się w różnych częściach Warszawy. Bywało, iż zostawaliśmy w pracy do późna, a jej mąż mój przyjaciel Wojciech potrafił zadzwonić do mnie z prośbą, abym odprowadził Barbarę na przystanek tramwajowy. Często spotykaliśmy się wtedy w holu, mijając marmurowe podłogi i portiera, i szliśmy […]