Wiesz co, zajęło mi piętnaście lat, żeby zrozumieć, iż mój związek był jak siłownia, na którą wykupujesz karnet w styczniu na początku pełen zapału i wielkich planów, a potem przez resztę roku tylko kurz tam osiada. Zaczęło się zupełnie niewinnie, w taki typowy wtorek. Wróciłam z pracy, a on leży rozciągnięty na kanapie, ręka w […]