Zagraniczne wyjazdy na ferie. "Córka jest zawiedziona, iż nie jedzie na narty do Włoch lub Austrii"

gazeta.pl 1 godzina temu
- My już od kilku lat przestaliśmy być miłośnikami podróży. (...) Na tych wyjazdach all inclusive w ogóle nie odpoczywamy, bo jak człowiek zapłaci, to je ile wlezie, leży tylko na tej plaży i czasami wejdzie do morza. Z kolei wyjazdy na narty jakoś nas nie kręcą - opowiada czytelniczka, która planuje spędzić ferie w domu.
Zaraz zaczyna się pierwszy turnus ferii zimowych. Jedni pakują walizki i ruszają na zagraniczne stoki narciarskie, inni lecą wygrzać się w słońcu, a jeszcze kolejni planują odpoczynek w domowym zaciszu. I choć każdy z tych scenariuszy jest w porządku, okazuje się, iż dla niektórych dzieci fakt, iż jadą do dziadków, jest źródłem rozczarowania, a choćby wstydu.

REKLAMA







Zobacz wideo Korepetycje są coraz popularniejsze i droższe



"Wszyscy gdzieś jadą, tylko my zostajemy"
- Sandra kilka dni temu wróciła ze szkoły i zaczęła opowiadać o tym, co usłyszała od kolegów i koleżanek. Jedna jej przyjaciółka jedzie na narty do Włoch, druga leci wygrzać się do Egiptu, a jakiś kolega będzie uczył się jazdy na desce w Alpach w Austrii. My w tym roku planowaliśmy spędzić ferie w domu, nie mieliśmy żadnych większych planów - opowiada nasza czytelniczka pani Kasia (imiona zostały zmienione).
Rozmowy, które mają miejsce w klasie jej córki, skłoniły ją do dyskusji z mężem. - Zaproponowałam, iż może wyjedziemy gdzieś na kilka dni w góry, żeby Sandra nie czuła się gorsza od innych. Ale kiedy jej o tym powiedziałam, usłyszałam tylko, iż wyjazd w polskie góry to obciach i wstyd - wyznaje.


To był moment, który skłonił kobietę do większych przemyśleń. Z jednej strony rozumie, iż dzieci porównują się z rówieśnikami, z drugiej nie chce nadszarpywać domowego budżetu tylko po to, by dorównać innym rodzinom.
"Przestaliśmy być miłośnikami podróży"
Swoimi wspomnieniami dotyczącymi rodzinnych ferii podzieliła się też z nami pani Iza. Jej podejście do zimowego wypoczynku jest zupełnie inne. - My już od kilku lat przestaliśmy być miłośnikami podróży. Kosztuje to majątek, a i tak zawsze coś jest nie tak. Na tych wyjazdach all inclusive to w ogóle nie odpoczywamy, bo jak człowiek zapłaci, to je ile wlezie, leży tylko na tej plaży i czasami wejdzie do morza. Z kolei wyjazdy na narty jakoś nas nie kręcą - zauważa.



Zamiast dalekich wyjazdów pani Iza i jej mąż wybierają prostsze rozwiązania. - Zawsze bierzemy z mężem kilka dni wolnego i spędzamy ten czas na jakichś spacerach, pójdziemy z dziećmi na basen, do kina. Potem na kilka dni pojadą do dziadków. Nigdy nie narzekają - dodaje.


"Nie po to tyle pracujemy, żeby nigdzie nie jechać"
Odmiennego zdania jest pani Karolina, która nie ukrywa, iż zagraniczne wyjazdy są dla jej rodziny dość ważne. - W ferie i w wakacje zawsze gdzieś wyjeżdżamy, chociażby na tydzień. Nie po to z mężem tyle pracujemy, żeby potem syna nigdzie nie zabrać. I tak się wszystkiego nie oszczędzi, a do pierwszego nigdy nam nie brakuje - mówi.
Jak podkreśla, prowadzenie własnej firmy daje jej dużą swobodę. - Nie mamy żadnego problemu z urlopem. Nie rozumiem ludzi, którzy mogą sobie pozwolić na wyjazd, ale pieniądze wolą odłożyć "na starość". Mam jedną taką koleżankę, która ma takie podejście i choćby nigdzie do restauracji czy kosmetyczki nie chodzi, bo jej szkoda. O rodzinnych wakacjach to choćby nie ma mowy. Mają mały domek i ogródek i to im wystarcza - podkreśla.
Jak widać, ferie zimowe to nie tylko kwestia odpoczynku, ale też statusu i porównań. Dla jednych zagraniczny wyjazd to przyjemność, dla innych zbędny luksus. Problem pojawia się wtedy, gdy dzieci zaczynają mierzyć swoją wartość tym, gdzie spędziły wolny czas.



A Ty co o tym myślisz? Masz ochotę podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: [email protected] anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału