Żadnej magii: Sylwester jak z filmu katastroficznego, awaria pralki, kocia intryga z sałatką jarzynową, fiaskiem z tortem, nieproszona sałatka od ciotki Gosi i tajemnicza puszka od babci Wali, czyli jak zwyczajna polska rodzina odnajduje szczęście mimo pecha, śmiechu i wzruszeń w Nowy Rok

newskey24.com 1 dzień temu

Żadnej magii

Zima już dawno chwyciła w objęcia ulice warszawskie, a Nowy Rok zbliżał się niepowstrzymanie, niczym pociąg pędzący przez zamarznięte śniegi Mazowsza.

Helena miała wrażenie, jakby stała na opustoszałym peronie bez biletu, z poczuciem, iż i w tę podróż życia nie uda jej się wsiąść. Szczęście myślała z goryczą już dawno jej opuściło. O klimacie świątecznym nie było mowy.

Po co w ogóle zaprosiła tych wszystkich ludzi? Komu chciałoby się witać Nowy Rok w towarzystwie pechowca?

***

Ostatni dzień grudnia zaczął się dla niej od małego domowego dramatu po dziesięciu latach wiernej służby pralka postanowiła odmówić posłuszeństwa, fundując Helence powódź w łazience.

Znalezienie hydraulika w przeddzień Nowego Roku w Warszawie? Istny cud! Po godzinach szukania i wydzwaniania, w końcu się udało i Helena mogła na chwilę odetchnąć. Sądziła, iż już wystarczy tych nieszczęść jak na jeden dzień.

Ale gdzie tam

Popołudniu jej rudy kot Filemon samozwańczy smakosz pożarł całą kiełbasę przeznaczoną do sałatki jarzynowej. Zostawił właścicielce jedynie groszek i marynowane ogórki.

Na tym się nie skończyło Filemon zapragnął zapolować na sikorkę, która przysiadła na parapecie przy uchylonym oknie.

Monstrualny fikus spadł z parapetu, zawadził o choinkę, a ta przewracając się, pogruchotała stare bombki i zgasła jej ulubiona, podniszczona już lampka, ta sama, którą Helena pamiętała jeszcze z dzieciństwa.

Okruchy doniczki wymieszały się z błotem oraz resztkami świątecznych ozdób płakać się chciało, gdy Helena sprzątała całe to pobojowisko.

Potem był potłuczony dzban, przypalony kurczak, a na koniec dramat kulminacyjny: tuż przed przybyciem gości Helena uświadomiła sobie z grozą, iż NIE KUPIŁA TORTU. W panice chwyciła za telefon i zadzwoniła do siostry.

Zosiu, tragedia! Nie ma tortu na dzisiaj!

Oddychaj! po drugiej stronie pojawił się energiczny głos. Już stoję pod Twoją klatką. Zejdź na dół, razem się z tym uporamy!

Ale gdzie jesteś?

Mówię przecież: pod blokiem.

Helena zeszła i zobaczyła na parkingu niezwykły widok: obok auta Zosi stała jej najbliższa przyjaciółka Basia z wielką siatką w ręku oraz ciotka Genowefa obejmująca miednicę z galaretą.

A po co aż tyle galarety? Helena była autentycznie zdumiona.

W razie czego! odparła z powagą ciotka Genowefa, która kochała udzielać rad, choćby nikt ich nie potrzebował. Znam wasze gotowanie! A noc jeszcze młoda! Mam nadzieję, iż sałatka jarzynowa chociaż jest?

Helena tylko westchnęła i wzruszyła ramionami.

Gdy dziewczyny poszły po tort, Basia zaczęła rozwieszać serpentyny, a Filemon natychmiast w nie zaplątał się, wyglądając jak stworzenie z innej planety.

Ratować kota przyszedł mąż Zosi Dominik, prosto po pracy. W samą porę.

Filemon był spokojny, póki nie zobaczył swojej pani wtedy pomknął do Heleny, zostawiając Dominikowi krwawy zadrapanie na dłoni.

Dominik przyjął opatrunek i z heroiczną miną zaoferował pomoc w kuchni. Na tym jednak skończyły się jego praktyczne możliwości, bo zaraz zaczął filozofować:

Sałatka to stan ducha, a nie tylko składniki żartował, co Zosi i Helenie wystarczyło, by rozładować nerwy.

Hej, Lena, co to za pudełko? zawołała nagle Basia z salonu. Szczęśliwego Nowego Roku napisane. A z boku dopisek: Otworzyć w nocy. Babcia Wiesia.

Helena podbiegła.

Ojej, zapomniałam! Zosiu! To od babci! Zostawiła je, prosząc, byśmy otworzyli dopiero po Nowym Roku, o drugiej w nocy. Powiedziała, iż będzie niespodzianka.

Ciekawe, co tam schowała? Zosia dumała nad pudełkiem. Może zobaczymy już teraz?

Lepiej nie, babcia zaraz się dowie, a może choćby zamknęła je na jakiś sekretny sposób odparła Lena. Zrobimy, jak mówiła. Cierpliwości!

Intriga rozgrzała towarzystwo. choćby ciotka Genowefa usiadła bliżej stolika, ukradkiem zerkając na pudełko.

***

Potem słuchali orędzia prezydenta, wznosili toast szampanem, podjadali kocią sałatkę jarzynową, śmiali się i sprzeczali, aż w końcu nadeszła długo wyczekiwana godzina.

Już druga? upewniła się Helena. Chyba czas na niespodziankę od babci Wiesi!

Pudełko wręczyli Dominikowi jako jedynemu mężczyźnie w gronie.

Dominik przez chwilę majstrował przy wieczku i wreszcie je otworzył.

W środku, na warstwie waty, leżały nie pieniądze ani zdjęcia, a dziesiątki małych, zrolowanych karteczek, przewiązanych kolorowymi wstążkami. Każda z naklejką z imieniem.

Co to ma być? wymamrotał Dominik.

Helena rozwinęła pierwszą karteczkę z napisem Helena i przeczytała na głos:

Helu, moja kochana wnuczko. jeżeli coś znów dziś poszło nie tak pralka się popsuła, kot zjadł sałatkę pamiętaj: to tylko dobry powód, aby zamówić pizzę i obejrzeć ulubiony serial. Tort można kupić jutro. Najważniejsze jest to, iż masz wokół siebie ludzi, z którymi tę pizzę zjesz. Kocham Cię stąd aż do księżyca i z powrotem. Twoja babcia Wiesia.

Na chwilę w pokoju zapadła cisza, a zaraz potem wszyscy wybuchli śmiechem.

Helena śmiała się, aż łzy popłynęły jej po policzkach.

Skąd ona skąd wiedziała?

To magia szepnęła ciotka Genowefa.

Dawaj moją! Zosia już nie wytrzymywała.

Otworzyła swoją karteczkę:

Zosieńko, przestań już sprzeczać się z Dominikiem o drobiazgi. Przytul go. To dobry chłopak, choćby jeżeli lubi filozofować. jeżeli znów zacznie, po prostu go pocałuj. To najlepsza broń na męskie rozumowanie. Ściskam Was mocno.

Dominik aż poczerwieniał i natychmiast pocałował Zosię przy aplauzie zgromadzonych.

Basia chichocząc otworzyła swoją:

Basiu, ślicznotko. Szukaj miłości raczej w bibliotece lub w osiedlowym sklepie, a nie w nocnych klubach. Tam znajdziesz ludzi takich jak Ty. No i przestań już farbować włosy na fioletowo Twój naturalny kolor jest piękny!

Ale skąd ona wiedziała o włosach? Farbowana jestem dwa dni! zaskoczyła się Basia.

Wreszcie przyszła pora na ciotkę Genowefę. Otwierała swój zwitek jakby czytała tajemny list.

Geniu, kochana. Wiem, iż rozum i dobre rady to twoje atuty. Ale zapamiętaj czasem zamiast radzić, warto po prostu zjeść kawałek tortu. Ściskam Cię mocno.

Twarz ciotki powoli pociemniała ze wstydu. Wzięła tort, zamilkła to był pierwszy Nowy Rok od lat, gdy nikomu nic nie doradzała.

Wesołość i rozmowy trwały do świtu.

Zadzwoniły do babci Wiesi przez wideo, a ona z drugiego końca Polski, uśmiechając się, powiedziała: Moje kochane! Cieszę się, iż niespodzianka się udała! Tu nie ma żadnej magii, po prostu Was bardzo dobrze znam i ogromnie kocham!

Rano, porządkując po zabawie, Helena zebrała wszystkie karteczki, wsadziła do ozdobnego słoika i postawiła na półce. To nie były zwykłe życzenia. To był przepis na szczęście od jej babci: nie bój się chaosu, śmiej się z niepowodzeń, doceniaj ludzi wokół i jedz co chcesz, tylko nie przesadzaj. Ciesz się, iż gdzieś jest ktoś, kto tak bardzo Cię rozumie i kocha. Zawsze.

Idź do oryginalnego materiału