Zabraliśmy na wakacje szwagierkę i jej dziecko. Żałowaliśmy tego tysiąc razy. Najbardziej przykre było to, iż to nie dziecko sprawiło nam problemy, ale sama szwagierka.

newsempire24.com 4 dni temu

Razem z mężem wybieramy się właśnie na wakacje nad Bałtyk. Od kilku lat jeździmy nad morze w gronie naszych przyjaciół, każdy własnym samochodem. Jesteśmy typem dzikusów. Wybieramy ustronny kawałek wybrzeża i rozbijamy namioty. W ciągu dnia kąpiemy się, opalamy i zajmujemy się codziennymi obowiązkami. Gdy zapada zmrok, siadamy przy ognisku, śpiewamy polskie piosenki z gitarą i delektujemy się kieliszkiem wytrawnego wina.

W tym roku dołączyła do nas szwagierka Zofia ze swoim dwuipółletnim synkiem. Razem z teściową dosłownie wcisnęły się do naszego auta nie było wyjścia, trzeba było je zabrać.

Niestety, daliśmy się przekonać i już teraz wiem, iż to nie syn Zofii był źródłem naszych problemów, tylko sama Zofia. Kłopoty zaczęły się już w trasie. Zofia domagała się postoju co godzinę. Twierdziła, iż jest zmęczona i musi się położyć. Dlatego na miejsce dotarliśmy dopiero wtedy, gdy nasi przyjaciele byli już rozpakowani, a choćby zdążyli popływać.

A to był dopiero początek. Zofia nagle wybuchnęła gniewem: Nie zamierzam tutaj mieszkać!

Dlaczego? Uprzedzałam, iż jedziemy jak dzikusy! Ale myślałam, iż dzikusy oznacza, iż sami sobie znajdziemy miejsce do spania, nie iż będziemy wynajmować pokój przez pośrednika! A po co, myślisz, zabraliśmy ze sobą śpiwory i namioty? warknął mój mąż. Myślałam, iż wy tylko udajecie, iż spacie pod namiotem.

W końcu musieliśmy wynająć dla niej pokój w pensjonacie. Potem mój brat musiał codziennie po nią jeździć, przywozić na plażę i odwozić z powrotem wieczorem. Do tego jeszcze ciągłe kursy do kawiarni i na bazarek. Kiedy Zofia odpoczywała po swoich ciężkich przeżyciach, ktoś musiał się zająć dzieckiem.

O dziwo, maluch wcale nie był kłopotliwy: grzeczny jak aniołek, biegał po plaży, bawił się w wodzie, jadł wszystko co mu się dało i spokojnie spał w namiocie w ciągu dnia. W odróżnieniu od swojej mamy. W przyszłym roku na pewno nie zabierzemy Zofii na urlop. Ale za to chętnie weźmiemy naszego siostrzeńca, jeżeli rodzice się zgodzą. To naprawdę wyjątkowe dziecko.

Idź do oryginalnego materiału