- Praktyki fryzjerskie robiłam w zakładzie u słynnego Leona i Jasia na Majówce - mówi pani Małgorzata. - W 1984 roku powstał ten zakład na Żeromskiego, będący kontynuacją Spółdzielni Pracy Przełom, która kształciła młodzież w różnych zawodach. Mama chciała, żebym została krawcową, ale nie chcąc być uwięziona przy maszynie wybrałam nożyczki, z którymi chyba umrę w rękach i zostanę pochowana - żartuje pani Małgosia. - Zawsze drzemała we mnie artystyczna dusza, co przekłada się na ten fach. jeżeli chodzi o moje doświadczenia zawodowe to najlepiej wspominam lata 90. Fryzjerstwo było wtedy piękne, dziś doszła kolorystyka. Szalone lata 90. to sylwestry, gdzie byłam w zakładzie od 8 - 20, bo panie szykowały fryzury na ten jedyny wieczór w roku. Były też wesela, kiedy c
Z nożyczkami w ręku od pół wieku... Cztery fryzjerki i dekady wspólnego rzemiosła na Żeromskiego
- Praktyki fryzjerskie robiłam w zakładzie u słynnego Leona i Jasia na Majówce - mówi pani Małgorzata. - W 1984 roku powstał ten zakład na Żeromskiego, będący kontynuacją Spółdzielni Pracy Przełom, która kształciła młodzież w różnych zawodach. Mama chciała, żebym została krawcową, ale nie chcąc być uwięziona przy maszynie wybrałam nożyczki, z którymi chyba umrę w rękach i zostanę pochowana - żartuje pani Małgosia. - Zawsze drzemała we mnie artystyczna dusza, co przekłada się na ten fach. jeżeli chodzi o moje doświadczenia zawodowe to najlepiej wspominam lata 90. Fryzjerstwo było wtedy piękne, dziś doszła kolorystyka. Szalone lata 90. to sylwestry, gdzie byłam w zakładzie od 8 - 20, bo panie szykowały fryzury na ten jedyny wieczór w roku. Były też wesela, kiedy c









