Głęboki oddech, jakby zbierała siły przed skokiem w nieznaną głębię.
Alicja Nowak przekroczyła próg biurowca, jakby wkraczała w nowy rozdział życia.
Poranne słońce migotało na jej włosach, podkreślając pewność w każdym kroku.
Szła przez korytarz pełen szmerów i stukotu obcasów.
Każdy krok przybliżał ją do czegoś ważnego.
Nie tylko do nowej pracy, ale do zmiany.
Podeszła do recepcji i uśmiechnęła się delikatnie, ale z godnością.
— Dzień dobry, jestem Alicja. Dziś mój pierwszy dzień — powiedziała stanowczo.
Recepcjonistka Karolina uniosła brwi, jakby zdziwiona.
— Ty… dołączasz do nas? — zapytała niepewnie. — Niewielu wytrzymuje tu dłużej niż miesiąc.
— Tak, wczoraj zatrudnili mnie w HR — odparła Alicja z lekkim zmieszaniem.
Karolina spojrzała na nią ze szczerym współczuciem.
Wstała, obeszła biurko i wskazała drogę.
— Chodź, pokażę ci twoje miejsce. Tutaj, przy oknie — twój stół.
— Jasny, przestronny… ale uważaj — dodała półgłosem.
— Zawsze blokuj komputer. Nie wszyscy tu witają nowych z otwartymi ramionami.
Alicja skinęła głową, rozglądając się po biurze.
Było przestronne, ale w powietrzu wisiało dziwne napięcie.
Za monitorami siedziały kobiety mocno umalowane, w obcisłych sukienkach.
Ich spojrzenia ślizgały się po nowej lodowato, jakby już przegrała.
Czy to miało być nowe życie, o którym marzyła?
Ale Alicja się nie ugięła.
Po raz pierwszy od dawna czuła się żywa.
Dom, rodzina, zmartwienia o dziecko — wszystko to przygniatało ją jak kamień.
Była zmęczona byciem tylko „żoną” i „mamą”.
Dzisiaj była po prostu Alicją.
Pierwszy dzień minął jak błyskawica.
Przetwarzanie zamówień, raporty, nauka systemu.
Nie szukała sławy, potrzebowała tylko czuć się potrzebna.
Za jej plecami rozlegały się szepty.
Kinga i Ewa wymieniały cięte uwagi, rzucając sobie spojrzenia.
— Hej, nowa! — rozległ się ostry głos Kingi. — Przynieś mi kawę. Czarną, bez cukru. Szybko!
Alicja odwróciła się, patrząc jej w oczy.
— Czy ja tu jestem pokojówką? — zapytała spokojnie. — Mam własną pracę. Ważniejszą niż twoja kawa.
Odpowiedzią był złośliwy śmiech.
Ale w oczach Kingi zapłonął gniew.
Nie była przyzwyczajona do sprzeciwu.
Od tej chwili Alicja zrozumiała: wojna się rozpoczęła.
Karolina zaprosiła ją na przerwę obiadową.
— Nikt ci nie powiedział o przerwie? — zapytała z uśmiechem. — Niewielu tu przejmuje się nowymi.
— Szczerze mówiąc, choćby nie zauważyłam, jak czas leci — przyznała Alicja.
Zeszły do stołówki, Karolina opowiadała o zasadach i ludziach.
Gdy wróciły, Kinga i Ewa gwałtownie odsunęły się od jej stanowiska.
Czy to przypadek, czy coś więcej?
— No to się zaczęło — pomyślała Alicja. — Nie jestem kimś, kogo można złamać.
Wieczorem wyszła ostatnia.
Biuro opustoszało, ale zostało napięcie.
Kinga i Ewa zebrały już „sojuszników” do intrygi.
Postanowiły: nowa musi zniknąć.
Następnego ranka Alicja przyszła wcześnie.
Tylko Karolina siedziała za biurkiem.
— Wiesz — szepnęła Karolina — ja też kiedyś pracowałam na twoim stanowisku.
— Przenieśli mnie, bo te dwie… — skinęła w stronę gabinetu Kingi.
Alicja poczuła, iż ta historia dopiero się zaczyna.
I wiedziała już, iż nie odpuści.



![Uruchamiamy MC1204, słynny zegar z CEMI [TOWARY MODNE 342]](https://i1.ytimg.com/vi/9Sw4qEphmjs/maxresdefault.jpg)








