Z hotelu do przyczepy. Rodzinne podróże, które zmieniły ich sposób spędzania wakacji

codziennypoznan.pl 2 godzin temu

W rozmowie z Joanną Sobocińską-Korczak rodzina przyznała, iż decyzja o zmianie sposobu podróżowania przyszła stopniowo. Wakacje hotelowe zaczęły być dla dzieci coraz bardziej przewidywalne, a przez to mniej atrakcyjne. Pierwszym krokiem był więc wyjazd pod namiot.

To właśnie wtedy wydarzyła się historia, która ostatecznie przekonała rodzinę do zakupu przyczepy. Podczas pobytu nad polskim morzem przyszła ulewa, namiot został zalany, a noc okazała się daleka od komfortowej.

– Staliśmy zmęczeni po tej nocy i patrzyliśmy, jak ludzie siedzą sobie przy kamperach i przyczepach na leżakach, mają stoliki i spokojnie odpoczywają – wspominał Leszek.

Decyzja zapadła szybko. Po powrocie rodzina zaczęła szukać własnej przyczepy, a po około miesiącu stała już pod ich domem.

Pierwsze wyjazdy wiązały się jednak z obawami. Przyczepa kempingowa oznacza znacznie mniej przestrzeni niż dom, a możliwość „ucieczki do drugiego pokoju” praktycznie nie istnieje.

Okazało się jednak, iż właśnie ta bliskość stała się jedną z największych zalet nowego sposobu podróżowania.

– Musimy nauczyć się ze sobą być. I o dziwo okazało się, iż to nie jest takie straszne. To pogłębiło nasze więzi rodzinne – mówiła Małgorzata.

Caravaning wymaga przy tym większego zaangażowania niż pobyt w hotelu. Nie ma gotowego planu dnia, śniadania czekającego w restauracji ani codziennych animacji. Rodzina sama decyduje, co robić i jak dopasować plany do pogody.

Jeśli świeci słońce, można spędzić dzień nad wodą. Gdy aura się pogarsza, pozostaje zwiedzanie albo czas wewnątrz przyczepy. Wtedy kilkanaście metrów powierzchni potrafi wydawać się zdecydowanie mniejsze.

Zdaniem rozmówców kontakt z naturą rekompensuje jednak wiele niedogodności. Kempingi nad jeziorami, lasy, możliwość oglądania gwiazd przez okno dachowe czy spontaniczne wycieczki sprawiają, iż każdy wyjazd może wyglądać inaczej.

Współczesna przyczepa daje przy tym komfort znacznie większy niż namiot. Rodzina korzysta m.in. z ogrzewania, klimatyzacji i moskitier.

Jednym z pierwszych wyzwań dla córek było ograniczenie liczby rzeczy zabieranych z domu. W niewielkiej przestrzeni nie ma miejsca na cały pokój zabawek.

Z czasem okazało się jednak, iż dzieci coraz mniej ich potrzebują.

– Najlepsze zabawki świata są za drzwiami przyczepy – mówiła Małgorzata.

Na kempingach dzieci spędzają dużo czasu w świeżym powietrzu, poznają rówieśników, biegają, organizują własne zabawy i wieczorne podchody z latarkami.

Rodzice zauważają wyraźną różnicę między zachowaniem córek podczas wypoczynku hotelowego a pobytem na kempingu. W hotelach dzieci trudniej utrzymać w jednym miejscu, natomiast na kempingu mają znacznie więcej swobody i możliwości samodzielnego spędzania czasu.

Caravaning uczy również organizacji. Trzeba pamiętać o ubraniach na zmianę, odpowiednim wyposażeniu i zabezpieczeniu rzeczy na czas jazdy.

Jedną z rodzinnych lekcji był moment, kiedy córka weszła w adidasach do jeziora, a rodzice odkryli, iż nie zabrali zapasowych butów.

Jednym z najczęstszych pytań kierowanych do miłośników caravaningu jest wybór między kamperem a przyczepą.

Rodzina „Przyczepowe podróże” na razie zdecydowanie pozostaje po stronie przyczepy, choć nie wyklucza, iż kiedyś spróbuje także kampera.

Największą zaletą przyczepy jest możliwość odpięcia jej na kempingu i dalszego podróżowania samym samochodem. Dzięki temu można łatwo pojechać na zakupy, zwiedzać okolicę czy wybrać się w miejsca niedostępne dla dużego pojazdu.

Kamper jest natomiast szybszy w podróży. Zestaw z przyczepą podlega większym ograniczeniom prędkości, co ma znaczenie na dłuższych trasach.

Zdaniem rodziny przyczepa może być wygodniejszym rozwiązaniem dla osób podróżujących z dziećmi, przede wszystkim ze względu na większą przestrzeń. Zastrzegają jednak, iż wiele rodzin z powodzeniem podróżuje kamperami i ostateczny wybór zależy od indywidualnych potrzeb.

Przy zakupie własnej przyczepy rodzina miała jasno określone wymagania. Jednym z najważniejszych była pełnowymiarowa łazienka.

W ich modelu znajduje się osobny prysznic, toaleta, umywalka, a choćby szafa. To rozwiązanie większe niż spotykane w wielu standardowych przyczepach, gdzie prysznic i toaleta znajdują się w jednej niewielkiej przestrzeni.

Duża łazienka oznacza jednak kompromis w innym miejscu. Rodzina musi codziennie rozkładać część miejsc do spania.

Jak podkreślali rozmówcy, caravaning jest właśnie sztuką takich wyborów – większa łazienka oznacza mniej miejsca na stałe łóżko, większa przestrzeń mieszkalna może oznaczać inne ograniczenia.

Życie w przyczepie wymaga także podziału zadań.

Małgorzata zajmuje się przede wszystkim gotowaniem i organizacją wnętrza. Leszek bierze na siebie więcej obowiązków technicznych, w tym mniej atrakcyjne elementy caravaningowej codzienności, jak opróżnianie kasety toalety.

Rzeczy w szafkach trzeba odpowiednio zabezpieczać przed podróżą, kontrolować wyposażenie i dbać o instalacje.

Sama jazda także została podzielona. Początkowo przyczepę prowadził głównie Leszek, w tej chwili małżonkowie zmieniają się za kierownicą.

Rodzina podróżuje przyczepą od niespełna dwóch lat, dlatego początkowo postawiła przede wszystkim na poznawanie Polski.

Odwiedzili już kempingi i miejsca „na dziko” nad morzem, na Mazurach i w górach. Z zagranicznych kierunków mają za sobą Czechy i Węgry.

Dalsze wyjazdy są już w planach.

Początkowo wybór Polski miał także wymiar ekonomiczny. Po zakupie przyczepy rodzina chciała ograniczyć dodatkowe koszty, dlatego chętnie korzystała z bezpłatnych miejsc biwakowych lub lokalizacji wyszukiwanych w aplikacjach dla podróżujących.

Podkreślali jednak, iż nocowanie poza kempingami wymaga rozsądku oraz respektowania lokalnych przepisów. Sam postój nie oznacza automatycznie możliwości rozstawienia markizy, mebli czy rozpalenia ogniska.

Zmiana stylu podróżowania nie oznaczała całkowitej rezygnacji z hoteli.

Zimą rodzina przez cały czas wybiera apartamenty, domki czy tradycyjne obiekty noclegowe. Sezon przyczepowy trwa u nich mniej więcej od marca do listopada.

Mimo tego skala podróżowania jest duża. Jak wyliczyli, w jednym z ostatnich sezonów spędzili w przyczepie więcej dni niż we własnym domu. Poza wakacjami potrafią ruszać w trasę niemal w każdy weekend.

To najlepszy dowód, iż forma wypoczynku, która zaczęła się od nieudanej nocy w zalanym namiocie, gwałtownie stała się istotną częścią ich życia.

Rodzina nie próbuje jednak przekonywać, iż caravaning jest idealny dla wszystkich.

Wręcz przeciwnie – zarówno Małgorzata, jak i Leszek podkreślali, iż nie każdy dobrze czuje się na ograniczonej przestrzeni, z większą liczbą obowiązków i bez hotelowego komfortu.

Dlatego ich najważniejsza rada dla początkujących jest prosta: nie zaczynać od zakupu drogiego kampera czy przyczepy.

Najlepiej najpierw wypożyczyć pojazd na weekend, wybrać miejsce niedaleko domu i sprawdzić, jak cała rodzina odnajdzie się w takich warunkach.

– Każdy powinien chociaż raz spróbować, ale to nie musi być dla wszystkich – podkreślali.

W ich przypadku próba skończyła się całkowitą zmianą sposobu spędzania wolnego czasu. Zamiast przewidywalnego hotelowego planu pojawiły się jeziora, lasy, kempingi, spontaniczne postoje i znacznie więcej czasu spędzanego razem.

A przy okazji okazało się, iż kilkanaście metrów kwadratowych może czasem dać rodzinie więcej przestrzeni do wspólnych przeżyć niż największy hotelowy resort.

Idź do oryginalnego materiału