Wzięłam męża na wynajem, żeby zadowolić przyjaciółkę „żabę”, a potem beznadziejnie w nim się zakochałamJednak kiedy zobaczyłam, iż w jego oczach kryje się prawdziwa dobroć i wrażliwość, której nie potrafiłam już udawać, iż to tylko gra, serce zdecydowało się na własny wybór.

newsempire24.com 7 godzin temu

Iwona, dostałaś zaproszenie od Renaty?

Dostałam. Tylko nie zamierzam iść na to wesele powiedziałam, trzymając słuchawkę.

Jak nie pójdziesz? Przecież to nasza koleżanka, a przy okazji będzie to wystawne przyjęcie, bo wychodzi za granicznego. Będziemy bawić się w najdroższym lokalu w Warszawie! naciskała Jolanta.

Nie mam z kim iść. Wiesz, iż z Igorem u nas wszystko w porządku. Samotnie nie pójdę, Renata mnie wyśmieje, wiesz, jaka jest! odparłam.

Dobrze, zjawię się wieczorem u ciebie. coś wymyślimy powiedziała Jolanta i rozłączyła się.

Renata i Jolanta to moje przyjaciółki z lat studenckich. Z Jolantą utrzymuję kontakt do dziś, a z Renatą praktycznie nie rozmawiam, odkąd kilka lat temu wyjechała za granicę i niedawno ogłosiła swój ślub.

Renata zawsze była zarozumiała i dumnie stąpająca po ziemi. Tym razem zaprosiła nas na wesele ze swoim nowym partnerem. Nie miałam wtedy własnego mężczyzny, więc postanowiłam nie przychodzić, by nie stać się przedmiotem żartów przyjaciółki.

Wieczorem zjawiła się Jolanta, tak jak obiecała.

Iwonko, mam plan! Znajdziemy ci pana młodego albo przynajmniej jakiegoś faceta. Co ty na to?

Co? Jakiego jeszcze faceta? Co znowu wymyśliłaś?

Jolanta była typem marzycielki; jej pomysły często wprawiały mnie w zawrót głowy. Uważała, iż nie ma sytuacji bez wyjścia.

Wpadłam na genialny pomysł! Są agencje, które wynajmują mężczyzn na jedną noc! To właśnie to, czego potrzebujemy!

Nie, nie pójdę na to! Nie zamierzam zamawiać sobie faceta! wybuchłam.

Nie chodzi o faceta, a o chłopaka na wynajem, choć nieprawdziwego! Czy nie chcesz zabłysnąć przed Renatą swoją obecnością? No to działaj! Już dzwoniłam i wszystko ogarnęłam!

Jolanto, ty to masz w rękawie! Skąd wiesz, kogo mi przyślą?

Zamówiłam przystojnego, eleganckiego młodzieńca w zadymionym samochodzie. Czy to wystarczy? Jutro go poznasz. O 19:00 będzie czekał przed kinem Iluzjon. Ustalcie szczegóły, może grać rolę kochającego męża albo narzeczonego cokolwiek zechcesz.

A jak go rozpoznam? zadręczyłam się. I ile to kosztuje?

Spokojnie, nie drogo. Przesłałam twoje zdjęcie do agencji, on sam cię rozpozna. Do tego czas na wybór sukni i dodatków!

Następnego dnia poszłam na spotkanie z chłopakiem na wynajem. Po drodze do kina usiadłam na ławce przy wejściu.

Dobry wieczór, pani Iwono? odezwał się nieznajomy. Nazywam się Władysław.

Spojrzałam na niego i od razu poczułam, iż Jolanta nie kłamała był naprawdę przystojny.

Twoja przyjaciółka wszystko mi wyjaśniła. Nie martw się, wszystko pójdzie gładko. Zagram rolę przyszłego męża to dla ciebie! uśmiechnął się Władysław, wręczając mi bukiet kwiatów.

Nie trzeba! zaczerwieniłam się.

Iwonko, może przejdziemy się trochę? Opowiesz mi o sobie, żebym mógł lepiej odgrywać swoją rolę.

Oczywiście!

Spacerowaliśmy po Warszawie kilka godzin, a potem Władysław zapisał mój adres i obiecał czekać na mnie w sobotę przed moim blokiem. Byłam zachwycona. Nie rozumiałam, po co facetowi taka praca, ale podobał mi się jego urok.

W sobotę otrzymałam telefon:

Iwonko, gotowa? Będę za dziesięć minut.

Tak, już wychodzę.

Gdy zobaczyłam go przy moim podwórku, prawie się rozpadłam. Stał w eleganckim garniturze, obok lśniącego samochodu. Jego wygląd zaparował mi oddech.

Dzień dobry, kochana! Wsiadaj, pośpieszmy się powiedział, szeroko się uśmiechając.

Masz talent! zaśmiała się.

Wesele Renaty naprawdę było przepiękne. Przywitała mnie z uśmiechem, ale kiedy zobaczyła mojego męża, uśmiech zniknął. Jej narzeczony był bowiem obcokrajowcem, dwa razy starszym, łysym i pulchnym.

Czułam się spełniona, bo Renata zawsze drwiła, iż nigdy nie wyjdę za mąż, bo jestem zbyt prostolinijna i nie ma we mnie tajemnicy. Może miała rację, ale dziś chciałam jej udowodnić co innego i udało się. Władysław nie odwracał wzroku od mnie przez cały dzień, nie patrzył na inne dziewczyny, cała jego uwaga była skierowana na mnie.

Iwonko, jesteś szczęśliwa? szepnęła Jolanta.

Tak, dziękuję ci!

Co sądzisz o Władysławie? Podoba ci się? dopytała przyjaciółka.

Bardzo, ale to nieważne. Jutro pewnie już mnie zapomni westchnęłam, marząc, by ten dzień nie kończył się nigdy.

Renata uśmiechnęła się tajemniczo i odeszła.

Iwonko, widziałaś już nasze nocne miasto? zapytał Władysław.

Nie, nie miałam okazji. Nocą zwykle śpię odpowiedziałam z uśmiechem.

Szkoda! To prawdziwy spektakl. Chcesz uciec ze mną i zobaczyć to piękno?

Oczywiście!

Podeszliśmy do nowożeńców, by się pożegnać.

Dziękuję, Renato! To było wspaniałe, jak zawsze na najwyższym poziomie! powiedziałam.

Naprawdę wam się podobało? zapytała Renata.

Tak, cudowne przyjęcie! My idziemy, chcemy chwilę być we dwoje odparł Władysław, obejmując mnie.

jeżeli tak, to śmiało! Cieszę się, iż poznałam twojego męża! odparła Renata, rzucając na mnie nieprzyjazny wzrok.

Całą noc kręciliśmy się po nocnej Warszawie. Opowiadał mi wiele ciekawostek, a ja nie mogłam uwierzyć, ile wie, skoro jego zawód nie sugerował wykształcenia.

W końcu nadszedł świt, a Władysław odprowadził mnie do drzwi.

Iwonko, bardzo się cieszę z naszego spotkania! Jesteś wspaniałą dziewczyną.

Dziękuję, Władysławie. Ile ci jestem winna?

Nic nie trzeba, twoja przyjaciółka już wszystko opłaciła.

Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia! wyszłam z samochodu.

W domu łzy spłynęły po policzkach. Zrozumiałam, iż naprawdę się w nim zakochałam. niedługo zadzwoniła Jolanta.

Jak ci idzie? zapytała.

Najgorzej westchnęłam.

Podobał ci się?

Oczywiście! Co już nie da się zrobić? Nie mogę go zatrzymać na całe życie, bo to tylko wynajem.

Nie gnij. Idź spać, a wieczorem czekaj mnie w domu! obiecała i rozłączyła się.

Wieczorem usłyszałam dzwonek. Na progu stały Jolanta i Władysław.

Niespodzianka! wykrzyknęła i objęła mnie. Poznaj mojego brata, Władysława, którego tak długo nie chciałaś poznać. Ile razy ci proponowałam?

Nie rozumiem, oszukałyście mnie? zapytałam. Nie pracujesz w tej agencji?

Tak, oszukałyśmy! Co innego mogłabyś zrobić, będąc uparta jak osioł? Trzymaliśmy cię na progu, a my już mamy tort i szampana!

No dobrze, jeżeli jest tort zgodziłam się, śmiejąc.

Cześć przywitał się Władysław, obejmując mnie.

Z Władysławem jesteśmy małżeństwem od piętnastu lat, mamy dwoje dzieci i żyjemy szczęśliwie. Kiedy nasze pociechy pytają: Jak się poznaliście?, śmiejemy się i mówię: Na weselu przyjaciółki mamy.

Morał tej historii jest prosty: nie warto szukać rozwiązania w pośpiesznych wynajmach, bo prawdziwa miłość przychodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy i wymaga od nas odwagi, by otworzyć serce.

Idź do oryginalnego materiału