Wyszłam za ubogiego chłopaka. Cała moja rodzina się ze mnie śmiała.

newsempire24.com 1 dzień temu

Poślubiłem biednego faceta, a cała rodzina nie kryła śmiechu pod nosem.
Siedem lat temu wziąłem za żonę człowieka, który nie miał nic oprócz skromnych środków. Krewni nie rozumieli mnie, a niektórzy choćby wachlowali ręką w moją stronę, jakby to była jakaś zabawna scenka z kabaretu. Wiem, iż kobiety mają swoje wyobrażenia o idealnym mężu i zwykle zwracają uwagę na jego sytuację finansową. Niektórzy szukają swego księcia z bajki, który wygląda jak model z okładki Vogue. Ja miałem własne kryteria. Najważniejsze było dla mnie, żeby nie sięgał po alkohol doskonale wiem, iż to prowadzi donikąd, i nie chciałem, by moje dzieci patrzyły na ciągle pijącego ojca.

Chciałem też, by był pracowity, nie leniwy i uczciwy wobec mnie. Materialne rzeczy nigdy nie były priorytetem. Nie patrzyłem, czy ma samochód czy własne mieszkanie. Nie pochodzę z rodziny milionerów, więc nie miał sensu chcieć tego, czego sam nie miałem. Moja matka samotnie wychowywała mnie i mojego brata, więc luksus nie był naszą rzeczywistością. Przed ślubem przebywałem z nim rok, a on miał sześć rodzeństwa. Był dobrym człowiekiem, pracującym w swojej dziedzinie na Uniwersytecie Warszawskim.

Mieszkał w domu rodzinnym z matką i bratem. Na naszej ceremonii byli tylko najbliżsi krewni i kilku przyjaciół. Po ślubie wprowadziliśmy się razem. Zauważyliśmy, iż mamy różne charaktery i dopiero po sześciu miesiącach zaczęliśmy naprawdę się rozumieć. Po raz pierwszy zobaczyłem jego męskie łzy, gdy urodziło się nasze dziecko. Mamy już dwójkę pociech, a mój mąż zarabia przyzwoite 12000 zł netto, choć pracuje w innej branży niż ja. Na początku wynajmowaliśmy małe mieszkanie w Pradze, a teraz kupiliśmy dom na Podkarpaciu i radzi sobie nam całkiem nieźle.

Czasem nie zgadzamy się, ale rozmawiamy o problemach i uczymy się rozwiązywać konflikty. Nie jesteśmy milionerami, ale najważniejsze, iż wszyscy jesteśmy zdrowi i szczęśliwi. Dziś obchodzimy dzień, który przed siedmiorokiem był dla nas przełomowy nasze wesele. Z biegiem lat odkryłem, iż kocham go coraz mocniej i nie chcę go już nigdy puścić. Cieszę się, gdy bawi się z dziećmi, gdy dba o mnie i dzwoni, pytając, czy nie jestem głodny. To wszystko jest po prostu cudowne.

Na marginesie: moja przyjaciółka Zuzanna poślubiła bogatego mężczyznę. Na początku wszystko szło gładko, ale potem zaczął ją zdradzać, płatać figle i wyciągać pieniądze od jej rodziców. Myślała o rozwodzie, ale nie chciała zostawiać dwójki dzieci pod jego opieką. Widziałam, iż to nie jest mój świat i cieszę się, iż podjęłam adekwatną decyzję. Życzę wszystkim kobietom, aby kochały swoich mężów i czuły się kochane. Nie patrzcie na rozmiar portfela!

Idź do oryginalnego materiału