Wypożyczyłam męża, żeby przyjaciółkę‑żabę ukarać, a potem beznadziejnie się w niego zakochałamTeraz muszę wybrać między lojalnością a sercem, choć obie drogi prowadzą w stronę nieznanej przyszłości.

newsempire24.com 7 godzin temu

**25kwietnia, sobota dziennik**

Aniu, dostałaś zaproszenie od Renaty?

Dostałam, ale nie zamierzam iść na to wesele powiedziałam, patrząc w słuchawkę.

Jak nie pójdziesz? To nasza przyjaciółka, a do tego jej ślub ma być bajerem, bo wychodzi za graniczanina. Będziemy bawić się w najdroższej restauracji w Warszawie! nalegała Julia.

Nie mam z kim iść. Wiesz, iż z Kamieniem wszystko jest w porządku, a sama nie pójdę odparłam. Renata mnie wyśmiała, a Ty wiesz, jak ona potrafi!

Dobrze, przyjdę wieczorem, coś wymyślimy powiedziała Julia i rozłączyła się.

Renata i Julia były ze mną od studenckich lat, razem chodziliśmy na politechnikę. Z Julią utrzymuję kontakt do dziś, z Renatą już prawie nie rozmawiam wyjechała kilka lat temu za granicę i dopiero niedawno ogłosiła ślub.

Renata zawsze była zarozumiała i dumna. Tym razem zaprosiła nas na ceremonię ze swoim obcym narzeczonym. Nie miałam własnego połowicznego partnera, więc postanowiłam nie iść, by nie stać się tematem żartów przyjaciółki.

Wieczorem Julia dotarła, jak obiecała.

Aniu, mam plan! Znajdziemy ci męża albo przynajmniej faceta. Decydujesz, co dalej?

Co? Nie potrzebuję męża, co znowu wymyślasz?

Julia, nasza wieczna marzycielka, zawsze wierzyła, iż nie ma sytuacji bez wyjścia.

Są agencje, które wynajmują mężczyzn na godziny! To idealne rozwiązanie!

Nie! To ostatnia rzecz, jaką zamierzam zamówić wykrzyknęłam.

Aniu, nie facet, a mąż choćby fikcyjny! Chcesz zadziwić Renatę swoją obecnością, prawda? Już dzwoniłam, wszystko załatwiłam!

Julia, serio! Skąd wiesz, kogo mi wyślą?

Zamówiłam przystojnego, eleganckiego chłopaka z klasycznym aucie. Wystarczy, iż jutro o 19:00 spotkasz się z nim przed kinem Kino Muranów. On wcieli się w rolę kochającego mężczyzny albo narzeczonego zależy od ciebie.

A jak go rozpoznam? Ile to kosztuje?

Nie martw się, nie jest drogie. Wysłałam twoje zdjęcie do agencji, on sam cię rozpozna. Czas wybrać suknię i dodatki!

Następnego dnia podszłam na umówione spotkanie. Po kilku minutach wchodząc do kina usiadłam na ławce przy wejściu.

Dobry wieczór, pani Anno? zapytał nieznajomy, podając rękę. Nazywam się Wojciech.

Spojrzałam na niego i od razu pomyślałam, iż Julia miała rację był naprawdę przystojny.

Twoja przyjaciółka już wszystko mi wyjaśniła. Nie martw się, odgrywam rolę przyszłego męża powiedział, podając mi mały bukiecik.

Nie musiałeś! zawstydziłam się, rumieniąc się.

Aniu, może przejdziemy się po mieście? Opowiedz mi trochę o sobie, żebym lepiej wpasował się w rolę. To konieczne, żeby było naturalnie.

Zgodziłam się i spacerowaliśmy po Warszawie kilka godzin, rozmawiając o książkach, muzyce i planach. Pod koniec podano mi swój adres i obiecał, iż w sobotę spotka się ze mną przy moim wejściu do bloku.

Byłam pod wrażeniem. Wojciech był nie tylko ładny, ale i niezwykle uprzejmy. Nie rozumiałem, po co wybrał taki zawód.

W sobotę zadzwonił:

Aniu, jesteś gotowa? Będę za dziesięć minut.

Już wychodzę odpowiedziałam.

Gdy zobaczyłam go przy moim drzwiczce, prawie nie mogłam uwierzyć. Stał w eleganckim garniturze, przy nim lśniący, sportowy samochód. Jego uroda zaparła mi dech w piersiach.

Dzień dobry, kochana! Wsiadaj, spieszmy się rzucił z uśmiechem.

To naprawdę talent! zakrzyknęłam, śmiejąc się.

Ślub Renaty okazał się być prawdziwym spektaklem. Gdy przybyłam, przyjaciółka przywitała mnie szerokim uśmiechem, ale gdy zobaczyła mojego męża, uśmiech natychmiast zniknął. Jej narzeczony był bowiem obcokrajowcem, dwadzieścia lat starszym, łysym i otyłym.

Czułam satysfakcję Renata zawsze żartowała, iż nigdy nie wyjdę za mąż, bo jestem zbyt prostolinijna i nie mam w sobie tajemnicy. Dziś miałam okazję jej to udowodnić. Wojciech nie odwracał wzroku od innych kobiet, cała jego uwaga była skupiona na mnie.

Aniu, podoba Ci się? szepnęła Julia, kiedy odchodziliśmy.

Tak, dziękuję ci! odpowiedziałam.

A co z Wojciechem? dopytała Renata.

Bardzo mi się podoba, ale jutro już mnie nie zapamięta westchnęłam, marząc, by ten dzień nie miał końca.

Renata uśmiechnęła się tajemniczo i odeszła.

Aniu, widziałaś kiedyś nasze nocne miasto? zapytał Wojciech.

Nie, nie miałam okazji. Nocą zwykle śpię odparłam.

Szkoda! To niesamowity widok. Chcesz uciec ze mną i zobaczyć go? zaproponował.

Oczywiście!

Podziękowaliśmy parze młodej:

Dziękujemy, Renato! Wszystko było wspaniałe, jak zawsze na najwyższym poziomie! powiedziałam.

Czy wam się podobało? dopytała Renata.

Tak, cudowne wesele! Teraz musimy jeszcze być sami z moim mężem odparł Wojciech, obejmując mnie.

To wasza sprawa, cieszcie się! odparła Renata, mrugając nieprzyjaznym spojrzeniem.

Resztę nocy przemierzałyśmy nocne uliczki Warszawy. Wojciech opowiadał mi o ciekawych miejscach, których nigdy nie znałam. Jego wiedza zdawała się nie pasować do zawodu wynajmowanego mężczyzny.

Wzeszło słońce, a on odprowadził mnie do mojego bloku.

Było mi bardzo miło Cię poznać, Aniu. Jesteś wspaniałą dziewczyną pożegnał się.

Dziękuję, Wojciechu. Czy jestem Ci coś winna? spytałam.

Nic nie trzeba, Twoja przyjaciółka już zapłaciła odpowiedział.

Jeszcze raz dzięki, do zobaczenia! wysiadłam i zamknęłam drzwi.

W domu zaszłam łzami. Zrozumiałam, iż naprawdę się w nim zakochałam. Telefon zadzwonił to Julia.

Co u Ciebie? zapytała.

Najgorsze, co mogło być westchnęłam.

Podobał Ci się? dopytała.

Oczywiście, jak mógłby nie podobać się? Ale nie mogę go zatrzymać na całe życie, on jest na wynajem.

Spokojnie, nie gniewaj się. Idź spać, a wieczorem czekaj mnie w gościach! obiecała Julia i rozłączyła się.

Wieczorem przy drzwiach stanęli Julia i Wojciech.

Niespodzianka! krzyknęła i przytuliła mnie. Poznaj mojego brata, Wojciecha, którego i tak nie chciałaś poznać. Ile razy ci go proponowałam?

Nie rozumiem, żartujecie ze mnie? Nie pracujesz w tej agencji? zapytałam z niedowierzaniem.

Oczywiście, iż tak! Co innego? Jesteś uparta jak osioł! Czy chcesz nas trzymać przy drzwiach? Mamy już tort i szampana!

No dobrze, wchodźcie zaśmiałam się.

Wojciech uśmiechnął się i przytulił.

Dziś mija piętnaście lat od tego wieczoru. Wciąż jesteśmy małżeństwem, mamy dwoje dzieci i żyjemy szczęśliwie. Gdy nasze pociechy pytają: Jak się poznaliście?, śmiejemy się i odpowiadamy: Na weselu przyjaciółki mamy.

Koniec wpisu.

Idź do oryginalnego materiału