Jadwito, dostałaś zaproszenie od Renaty?
Dostałam. Tylko nie pojadę na to wesele mówię do słuchawki.
Jak nie pojedziesz? Przecież to nasza koleżanka, a przy okazji ma się wybrać za granicę. W najdroższym lokalu w Krakowie będziemy się bawić! woła Urszula.
Nie, nie mam z kim iść. Wiesz, iż z Markiem wszystko w porządku. Sama nie pójdę, Renata mnie wyśmieje, znasz ją!
Dobra, wieczorem wpadnę do ciebie. coś wymyślimy mówi Urszula i zrywa połączenie.
Z Renatą i Urszulą znam się od lat, spotkaliśmy się na studiach w Warszawie. Z Urszulą utrzymuję kontakt do dziś, a z Renatą prawie nie rozmawiam. Kilka lat temu wyjechała za granicę i dopiero teraz informuje nas o swoim ślubie.
Renata zawsze była zarozumiała i dumna; choćby teraz zaprasza nas na ceremonię ze swoim partnerem. Ja nie mam takiego partnera, jestem sama, więc postanowiłam nie jechać, by nie stać się obiektem żartów przyjaciółki.
Urszula przyjeżdża wieczorem, tak jak obiecała.
Jadwinko, mam plan! znajdziemy ci męża albo chłopaka. Co ty na to?
Co? Nie mam żadnego mężczyzny. Co znowu wymyślasz?
Urszula, nieodłączna marzycielka, często wprawia mnie w zawrót głowy. Jest z tych, które wierzą, iż nie ma sytuacji bez wyjścia!
Wpadłam na agencję, w której można wypożyczyć mężczyzn! To właśnie to, czego potrzebujemy!
Nie, nie zgodzę się! To ostatnia rzecz, jaką zamawiam sobie faceta! gniewam się.
Jadwinko, nie faceta, a męża, choćby fikcyjnego! Chcesz, żeby Renata zazdrościła twojej obecności, prawda? No to działaj! Już dzwoniłam i wszystko załatwiłam!
Urszulo, ty wiesz co robisz! Skąd wiesz, kogo mi wyślą?
Zamówiłam przystojnego, eleganckiego chlapca w porządnym samochodzie. Wystarczy? Spotkasz go jutro o 19:00 przed kinem na Alejach. Omówicie szczegóły, on może grać rolę kochającego męża albo narzeczonego, jak zechcesz.
Jak go rozpoznam? denerwuję się. I ile to kosztuje?
Bez obaw, nie jest drogie. Agentura ma twoje zdjęcie, on sam cię rozpozna. Wystarczy wybrać suknię i ruszamy na wesele!
Następnego dnia idę na spotkanie z wynajętym mężem. Krążę wokół wejścia do kina i siadam na ławce.
Dobry wieczór, czy to Jadwiga? pyta nieznajomy. Nazywam się Władysław.
Patrzę na niego oczyma oceniającymi i od razu wiem, iż Urszula miałaby rację jest przystojny.
Twoja przyjaciółka wszystko mi wyjaśniła. Nie martw się, wszystko pójdzie gładko. Odpowiem za rolę przyszłego męża. To dla ciebie! uśmiecha się Władysław, podając mi piękny bukiet.
Nie, nie trzeba! rumienię się.
Jadwinko, może przejdziemy się? Opowiedz mi trochę o sobie, żebym wiedział, w co wchodzę. To niezbędne do pracy.
Jasne!
Spacerujemy po Krakowie kilka godzin, potem Władysław zapisuje mój adres i mówi, iż w sobotę będzie czekał przy moim podwórku.
Jestem pod wrażeniem. Mężczyzna bardzo mi się podoba, nie rozumiem, po co wybrał taki zawód.
W sobotę dzwoni Władysław.
Jadwigo, gotowa? Będę za dziesięć minut.
Tak, już wychodzę.
Widzę go przy wejściu do mojego bloku i ledwo nie mdleję. Stoi w eleganckim garniturze, przy nim lśniący samochód. Jego wygląd odbiera mi oddech.
Dzień dobry, kochana! Wsiądź, proszę, spieszymy się mówi i uśmiecha się.
To prawdziwy talent! chichoczę.
Wesele Renaty naprawdę jest przepiękne. Przyjaciółka wita mnie z szerokim uśmiechem, ale gdy zobaczy mojego męża, uśmiech znika. Nic dziwnego jej narzeczony to obcokrajowiec, dwa razy starszy, łysy i otyły.
Czuję satysfakcję, bo Renata zawsze się ze mnie śmiała, mówiąc, iż nigdy nie wyjdę za mąż, bo jestem zbyt prostolinijna, nie ma we mnie tajemnicy. Może miała rację, a może dziś udowodniłam przeciwieństwo. Władysław nie odwracał wzroku od innych dziewczyn, cała jego uwaga była skierowana na mnie.
Jadwigo, jak się czujesz? szeptała Urszula.
Dziękuję, Urszulko!
A co sądzisz o Władysławie? dopytała przyjaciółka.
Bardzo, ale jutro pewnie o mnie zapomni westchnęłam. Marzyłam, by ten dzień nigdy się nie skończył.
Renata uśmiechnęła się tajemniczo i odszedła.
Jadwigo, widziałaś nasze nocne miasto? zapytał Władysław.
Nie, nie miałam okazji. Nocą najczęściej śpię odpowiedziałam.
Szkoda! To spektakularny widok. Chcesz uciec ze mną i zobaczyć go?
Oczywiście!
Podchodzimy do pary młodej, by się pożegnać.
Dziękuję, Renato! Wszystko było super, jak zawsze na najwyższym poziomie! mówię.
Naprawdę wam się podobało? pyta.
Tak, cudowne wesele! Idziemy, chcemy chwilę po sobie. mówi Władysław i obejmuje mnie.
No to idźcie! Miło było poznać twojego męża! odzywa się Renata, rzucając na mnie nieprzyjazny wzrok.
Całą noc kręcimy się po krakowskich ulicach. Władysław opowiada mi mnóstwo ciekawostek. Zaskakuje mnie, ile wie, mimo iż jego zawód nie sugeruje wykształcenia.
Świt nadchodzi, a on zawozi mnie pod dom.
Jadwigo, bardzo się cieszę z naszego spotkania! Jesteś świetną dziewczyną.
Dziękuję, Władysławie. Ile ci jestem winna?
Nic, twoja przyjaciółka już zapłaciła.
Jeszcze raz dziękuję, do zobaczenia! mówię i wychodzę z auta.
W domu łapię łzy. Czuję, iż się w nim zakochałam. Nagle dzwoni Urszula.
Jak leci? pyta.
Najgorzej, jak mogła być wzdycham.
Podobał ci się?
Oczywiście. Jak mógłby się nie podobać? Nie zamierzam go mieć na stałe, przecież to wypożyczenie.
Spokojnie. Idź spać, a wieczorem przyjdź w odwiedziny! mówi i odkłada słuchawkę.
Wieczorem dzwoni dzwonek. Na progu stoją Urszula i Władysław.
Surprise! krzyczy przyjaciółka, obejmując mnie. Poznaj mojego brata, Władysława, którego nie chciałaś poznać. Ile razy ci proponowałam?
Co? To żart? Nie pracujesz w tej agencji?
Tak, żartowaliśmy! A ty, jak zawsze uparta, jak baran! Trzymamy już tort i szampana!
No, skoro jest tort zgadzam się, śmiejąc się.
Cześć uśmiecha się Władysław i przytula mnie.
Z Władysławem jesteśmy małżeństwem już piętnaście lat, mamy dwoje dzieci i szczęśliwą rodzinę. Gdy dzieci pytają: Jak się poznaliście?, śmiejemy się. Na weselu przyjaciółki mamy, odpowiada Władysław, mrugając do mnie.
jeżeli chcecie więcej opowieści, zostawcie komentarz i lajka. To nas motywuje do pisania dalej!





