Wynoś się z mojego mieszkania! – powiedziała mama — Wyjdź — całkiem spokojnie rzekła matka. Arina t…

newsempire24.com 7 godzin temu

Wynoś się z mojego mieszkania! powiedziała mama.

Wyjdź, powiedziała matka spokojnie, zupełnie nienaturalnie.
Celina uśmiechnęła się półgębkiem i opadła na oparcie krzesła była święcie przekonana, iż matka zwraca się do koleżanki.
Wynocha z mojego mieszkania! Natalia odwróciła się do córki.

Ela, widziałaś wpis? przyjaciółka niemalże wpadła do kuchni, choćby nie zdjąwszy kurtki. Celinka urodziła! Trzy czterysta, pięćdziesiąt dwa centymetry!

Wykapany ojciec, taki sam zadarty nochal jak on. Już obleciałam wszystkie sklepy, nakupiłam ubranek na zapas. Czemu jesteś taka markotna?

Gratuluję, Natalio. Cieszę się z wami, Ela wstała, żeby nalać przyjaciółce herbatę. Siadaj, kurtkę chociaż zdejmij.

Oj, nie mam czasu, Natalia tylko przysiadła się na skraju krzesła. Tyle roboty, tyle spraw do załatwienia. Celinka taka dzielna, wszystko sama, o własnych siłach.

Mąż ją złoty, mieszkanie kupili na kredyt, niebawem kończą remont. Jestem dumna z mojej córki. Dobrze ją wychowałam!

Ela postawiła filiżankę przed przyjaciółką, nie mówiąc nic. No tak, dobrze Gdyby tylko Natalia wiedziała

***

Dokładnie dwa lata temu Celina, córka Natalii, przyszła do Eli bez zapowiedzi, z zaczerwienionymi od płaczu oczami i dygocącymi rękami.

Ciociu Elu, proszę, tylko nic nie mów mamie. Błagam! Jak się dowie to chyba się przewróci wyła Celina, gniotąc w ręku mokrą chusteczkę.

Uspokój się, Celina. Mów konkretnie, co się stało? Ela wtedy rzeczywiście się przestraszyła.

Ja ja w pracy Celina pociągnęła nosem. Koledze zginęły z torebki pieniądze. Pięćdziesiąt tysięcy złotych.

A kamery nagrały, jak wchodziłam do gabinetu, kiedy nikogo nie było. Nie wzięłam, ciociu Elu! Naprawdę!

Ale oni powiedzieli: albo oddaję pięćdziesiąt tysięcy do jutra do południa, albo zgłaszają sprawę na policję.

Mają świadka, który niby widział, jak chowam portfel.

To wszystko ustawka, ciociu Elu! Ale kto mi uwierzy?

Pięćdziesiąt tysięcy? Ela zmarszczyła brwi. A czemu nie poszłaś do ojca?

Byłam! Celina znów się rozpłakała. Powiedział, iż sama jestem sobie winna, choćby złotówki nie da, iż jestem nieudacznikiem.

Powiedział: “Idź na policję, niech cię nauczą”.

Nawet do domu mnie nie wpuścił, tylko przez drzwi ryczał.

Ciociu Elu, nie mam już do kogo iść. Mam dwadzieścia tysięcy, uzbierałam, ale brakuje mi trzydziestu.

A mama? Czemu jej nie powiesz? Przecież to twoja matka.

Nie! Mama mnie udusi. I tak zawsze mówi, iż jestem jej hańbą, a tu jeszcze kradzież…

W końcu pracuje w szkole, wszyscy ją znają.

Proszę, pożycz mi te trzydzieści tysięcy złotych, co? Przysięgam, będę oddawać po dwa-trzy tysiące tygodniowo. Już znalazłam inną pracę!

Proszę cię, ciociu Elu!

Serce Elę ścisnęło z żalu. Dwadzieścia lat, młode życie, a tu już taka skaza.

Ojciec odmówił pomocy, odwrócił się, a matka naprawdę by ją zadusiła

Kto nie popełnia błędów? pomyślała Ela.

Celina nie przestawała płakać.

Dobrze powiedziała w końcu Mam te pieniądze. Odkładałam na zęby, ale najwyżej poczekają.

Tylko obiecaj, iż to ostatni raz. I mamie nic nie powiem, skoro się tak boisz.

Dziękuję! Dziękuję, ciociu Elu! Uratowałaś mi życie! Celina zawiesiła się na jej szyi.

W pierwszym tygodniu Celina rzeczywiście przyniosła dwa tysiące. Przyszła wesoła, powiedziała, iż wszystko załatwione, na nowej pracy układa się super.

A potem potem przestała odpisywać na wiadomości. Miesiąc, dwa, trzy. Ela widywała ją czasem u Natalii na rodzinnych spotkaniach, ale Celina była zimna jak lód tylko oficjalne “dzień dobry” i nic więcej.

Ela nie naciskała. Myślała:

No, wstydzi się młoda, dlatego ucieka.

A trzydzieści tysięcy to nie była cena, żeby rujnować przyjaźń z Natalią. Spisała dług na straty i zapomniała.

***

Słyszysz mnie w ogóle? Natalia machnęła ręką przed twarzą Eli. O czym tak myślisz?

Nic takiego, Ela potrząsnęła głową. O swoich sprawach.

Słuchaj, Natalia ściszyła głos spotkałam ostatnio Kasię, no wiesz, dawną sąsiadkę? Podeszła wczoraj do mnie w sklepie. Jakaś dziwna.

Zaczęła wypytywać o Celinkę, czy oddała długi. Nie zrozumiałam o co jej chodzi.

Powiedziałam, iż Celina zaradna, wszystko sama. A Kasia jakoś dziwnie się uśmiechnęła i poszła.

Nie wiesz może, Celina kiedyś od niej pożyczała?

Ela poczuła jakby wewnątrz wszystko się skurczyło.

Nie wiem, Natalio. Może jakieś drobne.

Dobra, lecę już. Muszę jeszcze do apteki zajrzeć, Natalia podniosła się, cmoknęła Elę w policzek i wybiegła.

Wieczorem Ela nie wytrzymała. Znalazła numer Kasi i zadzwoniła.

Kasia, hej, tu Ela. Słuchaj, widziałaś się dziś z Natalią? O jakich długach jej mówiłaś?

Po drugiej stronie rozległo się głębokie westchnienie.

Ech, Ela Myślałam, iż już o tym wiesz. Byłaś z nimi zawsze najbliżej.

Dwa lata temu przyszła do mnie Celina, cała zapłakana. Powiedziała, iż oskarżono ją w pracy o kradzież.

Albo odda trzydzieści tysięcy, albo więzienie. Błagała, żeby matki nie zawiadamiać, płakała.

Głupia ja, dałam jej pieniądze. Obiecała oddać za miesiąc. Zniknęła

Ela mocno ścisnęła telefon.

Trzydzieści tysięcy? powtórzyła. Dokładnie tyle?

Tak, powiedziała, iż właśnie tej sumy jej brakuje. Oddała pięćset złotych po pół roku, potem cisza.

A potem dowiedziałam się od Iwony z drugiego piętra, iż Celina przyszła do niej z tą samą bajką.

Iwona pożyczyła jej czterdzieści tysięcy.

I pani Grażyna, ich dawna nauczycielka, też ratowała Celinkę przed więzieniem. Ta dała pięćdziesiąt.

Poczekaj… Ela opadła na kanapę. Czyli co, ona wszystkim opowiadała tę samą historię i prosiła o podobne sumy?

Wychodzi na to, głos Kasi stwardniał. Dziewczyna zebrała chyba po trzydzieściczterdzieści tysięcy od każdej przyjaciółki Natalii.

Zmyśliła całą historię, grała na litość. Wszystkie cenimy Natalię, więc siedziałyśmy cicho, żeby jej nie ranić.

A Celina na te pieniądze pojechała sobie potem do Egiptu, zdjęcia wrzucała na Facebooka.

Ja też jej pożyczyłam trzydzieści tysięcy szepnęła Ela.

No i pięknie ironicznie wycedziła Kasia. Jest nas chyba z pięć albo sześć. To już cała działalność, Ela.

To nie błąd młodości to zwyczajne oszustwo! A Natalia? Chodzi i się córką pyszni. A córka złodziejka!

Ela odłożyła telefon. W uszach jej dudniło. Pieniędzy jej nie żal już dawno się z nimi rozstała.

Było jej wstyd, jak dwudziestolatka tak wyrachowanie oszukała grono dorosłych kobiet, wykorzystując ich zaufanie.

***

Następnego dnia Ela poszła do Natalii. Nie zamierzała robić awantur. Chciała tylko spojrzeć Celinie w oczy.

Celina właśnie wróciła z porodówki i, póki w jej kredytowym mieszkaniu trwał remont, przesiadywała u matki.

O, ciociu Ela! wymusiła uśmiech Celina, widząc przyjaciółkę matki w drzwiach. Wejdź. Herbaty?

Natalia krzątała się przy kuchence.

Ojej, Eluś, siadaj. Czemu nie zadzwoniłaś wcześniej?

Ela usiadła naprzeciwko Celiny.

Celina zaczęła spokojnie spotkałam się z Kasią. I z Iwoną. I z panią Grażyną. Wczoraj rozmawiałyśmy długo. Stworzyłyśmy taki trochę klub ofiar pomocy.

Celina zamarła i rzuciła szybkie spojrzenie na matkę stojącą tyłem.

O czym ty mówisz, Ela? Natalia odwróciła się.

Celina wie, o czym Ela dalej patrzyła na dziewczynę. Pamiętasz, Celino, tę nieładną historię sprzed dwóch lat?

Kiedy pożyczałaś ode mnie trzydzieści tysięcy? Od Kasi trzydzieści. Od Iwony czterdzieści. Od pani Grażyny pięćdziesiąt.

Wszystkie cię ratowałyśmy przed więzieniem. Każda wierzyła, iż jest jedyną powierniczką twojej strasznej tajemnicy.

Czajnik w ręku Natalii drgnął, wrzątek rozlał się na kuchenkę, syknął.

Jakie pięćdziesiąt tysięcy? Natalia powoli odstawiła czajnik. Celina? O co jej chodzi? Pożyczałaś pieniądze od moich koleżanek? choćby od pani Grażyny?!

Mamo to nie tak Celina zaczęła się jąkać. Ja ja wszystko oddam prawie

Nic nie oddałaś, Celina przerwała Ela. Przyniosłaś mi raz dwa tysiące na odczepnego, potem zniknęłaś.

Wszystkim zebrałaś od nas razem około dwustu tysięcy, wymyślając fałszywą historię. Milczałyśmy z litości dla twojej matki.

Ale wczoraj zrozumiałam, iż powinnyśmy współczuć sobie.

Celina, patrz mi w oczy. Wyłudzałaś pieniądze od moich przyjaciółek?! Wymyśliłaś historię o kradzieży, by ogołocić tych, którzy nas odwiedzają?

Mamo, bardzo potrzebowałam pieniędzy na przeprowadzkę! krzyknęła Celina. Nic mi nie daliście!

Ojciec nie dorzucił choćby grosza, a ja musiałam zacząć życie!

I co z tego? Przecież oni mają kasę, nie zabrałam im ostatniego!

Ela poczuła odrazę. Tak to więc wygląda

Wszystko jasne. Natalia, przepraszam, iż mówię to teraz, ale już nie mogę dłużej milczeć.

Nie chcę wspierać takiego zachowania. Celina nas wszystkich zrobiła w balona!

Natalia opadła na blat rękoma. Jej ramiona zaczęły lekko drżeć.

Wyjdź, powiedziała zupełnie spokojnie.

Celina uśmiechnęła się krzywo i odchyliła się na krześle chyba była pewna, iż to do Eli.

Wynocha z mojego mieszkania! Natalia odwróciła się do córki. Pakuj rzeczy i idź do męża! Nie chcę cię tu widzieć!

Celina pobladła:

Mamo, mam dziecko! Nie wolno mi się denerwować!

Nie masz matki, Celina. Była matką tamtej dziewczyny, która była uczciwa. Ty jesteś oszustką.

Pani Grażyna Boże, ona do mnie codziennie dzwoniła, pytała co słychać, a ani słowem nie wspomniała Jak ja teraz spojrzę jej w oczy? Jak?!

Celina złapała torebkę, rzuciła na podłogę ręcznik.

Udławcie się tymi pieniędzmi! wrzasnęła. Stare wariatki! Idźcie razem w diabły!

Celina rzuciła się do sąsiedniego pokoju, chwyciła łóżeczko z dzieckiem i wybiegła.

Natalia osunęła się na krzesło i zakryła twarz dłońmi. Eli zrobiło się niezręcznie.

Przepraszam, Natalio

Nie, Elka To ja przepraszam. Za to, iż wychowałam taką osobę. Naprawdę wierzyłam, iż sama do czegoś doszła, a ona O Jezu, jaki wstyd

Ela pogładziła przyjaciółkę po ramieniu, a Natalia rozszlochała się.

***

Po tygodniu mąż Celiny, blady i podkrążony, objechał wszystkich wierzycieli, przepraszając ze spuszczonym wzrokiem. Obiecał, iż wszystko oddadzą.

I rzeczywiście, pojawiły się przelewy pięćdziesiąt tysięcy pani Grażynie w imieniu córki oddała Natalia.

Ela nie czuła się winna temu, co się stało. Oszustkę należy ukarać. Prawda?

Idź do oryginalnego materiału