Wynoś się z mojego domu! krzyknęłam do teściowej, kiedy po raz kolejny zaczęła mnie obrażać.
Jedyną rzeczą, której w życiu zawsze się bałam, był gniew teściowej, z którą już raz miałam do czynienia. Na szczęście miałam wtedy szczęście. Mój pierwszy mąż, Marek Kowalski, trafił ze szpitala dla sierot, nie miał rodziców. Nasze małżeństwo nie wytrwało po pięciu latach złożyłam pozew o rozwód. Poślubiłam go, będąc jeszcze studentką. Po roku Marek zaczął pić, popaść w długi, a jego problemy przelewały się na mnie. Musiałam porzucić studia, by pracować i spłacać zobowiązania.
Z tą jedną decyzją wzięłam na siebie mnóstwo kłopotów. Gdy w końcu wyszłam z tego małżeństwa, westchnęłam z ulgą wreszcie nie będę już musiała znosić kolejnych problemów.
Dwa lata spędziłam sama, dochodząc do siebie i stopniowo podnosząc się na nowo. Wtedy poznałam Roberta Zielińskiego. Nie był żonaty, nie miał poważnych związków. Wszystko potoczyło się bardzo gwałtownie oświadczył się, a ja powiedziałam tak. Następnie udaliśmy się do domu jego mamy, Heleny Zielińskiej.
Już przy progu dostrzegłam zagniewany wyraz twarzy teściowej. Rzuciła mi jedynie zimne cześć i odeszła do innego pokoju. Na początku nie wiedziałam, co się dzieje. Może to ja lub mój strój nie pasował? Byłam jednak ubrana skromnie i niewinnie. Przy stole Helena spojrzała na mnie, milczała, a jej wzrok sprawiał, iż czułam się niekomfortowo. Gdy się zarumieniłam, wpadła w słowa.
No więc, nie skończyłaś studiów? rzekła z lekkim uśmieszkiem i pogardą. Zawahałam się chwilę, po czym odpowiedziałam spokojnie, popijając herbatę.
Tak, moja edukacja jest niekompletna. Życie pokrzyżowało mi plany i nie udało się dokończyć studiów, ale zamierzam to zrobić.
Helena zadrwiła głośno.
Hmm, planujesz dokończyć studia? A jak będziesz żoną, co wtedy? Kiedy będziesz wychowywać dzieci, gotować dla męża i sprzątać dom? Jesteś taka księżniczka. roześmiała się, wzięła kolejny łyk herbaty i położyła filiżankę na stole. Powiem ci szczerze, mój syn nie potrzebuje takiej dziewczyny jak ty.
Wyglądasz przeciętnie, zarówno pod względem urody, jak i figury, a przy tym nie masz rozumu dodała, a ja poczułam się głęboko dotknięta. Wstałam od stołu, pobiegłam do łazienki i wybuchłam płaczem. Nieznajoma kobieta obrażała mnie bez powodu, a mój mąż milczał. Dobrze, iż gwałtownie opuściliśmy ich dom.
Nie chciałam już więcej wchodzić pod ich dach. Jednak Helena wciąż pojawiała się w naszym mieszkaniu, za każdym razem próbując mnie obrazić i zranić.
Poszłam do psychologa, by dowiedzieć się, co mam zrobić. Po kilku sesjach zrozumiałam, iż teściowa jest typową manipulatorką, a ja stałam się jej ofiarą, bo pozwoliłam jej mnie poniżać. Gdy znów zaczęła atakować, natychmiast poprosiłam ją, by opuściła nasz dom. Nie spotykamy się już, a mój mąż nie ma w tej sprawie żadnego zdania.
Dziś wiem, iż najważniejsze jest szanować siebie i nie dawać innym władzy nad własnym życiem. Tylko wtedy możemy naprawdę oddychać wolnością.














