Wycieczka na Monte Lussari, czyli dlaczego warto tu wpaść w niskim sezonie

balkanyrudej.pl 3 tygodni temu

Tuż obok Tarvisio, kilka kilometrów od granicy ze Słowenią i Austrią, wznosi się Monte Lussari. A gwoli ścisłości: Monte Santo di Lussari. Szczyt ten pojawia się dość często na różnych pocztówkowych zdjęciach z tej części Włoch. Bo czyż przyklejone do górskiego zbocza zabudowania wraz z kościółkiem i alpejskim otoczeniem nie są idealne? Są! I mieliśmy się o tym przekonać w trakcie majówki 2026.

O Monte Lussari słów kilka

Monte Lussari to szczyt mający 1788 m n.p.m. Wznosi się na południowy zachód od Tarvisio. Na jego zboczach działa ośrodek narciarski, a główna kolej gondolowa Camporosso ma swoją górną stację tuż poniżej jego wierzchołka. Zimą i w okresie letnim (od końca maja do września) Monte Lussari jest łatwo dostępnym celem – wystarczy wsiąść do wagonika i po kilku minutach być pośród niesamowitych krajobrazów. A na te nie składają się jedynie strzeliste szczyty Alp Julijskich czy Alp Karnickich. Na Monte Lussari znajduje się też sanktuarium, które prawdopodobnie powstało w 1360 roku. Po serii cudownych wydarzeń związanych z figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem, patriarcha Akwilei nakazał budowę kaplicy. Nie przetrwała ona jednak do naszych czasów, a budynek, który można podziwiać obecnie, jest odrestaurowaną i rozbudowaną wersją XVI-wiecznej świątyni. Oczywiście Monte Lussari jest popularnym celem pieszych wycieczek. A najbardziej znaną trasą wiodącą na jego szczyt jest Sentiero del Pellegrino, czyli Szlak Pielgrzymi.

Na Monte Lussari Szlakiem Pielgrzymim

W okolice Tarvisio dotarliśmy 1 maja, ok. godz. 12.00. Dość późna pora na rozpoczęcie trekkingu. Ale uznaliśmy, iż trasa na Monte Lussari nie jest bardzo długa, więc mając do dyspozycji pół dnia, spokojnie ją zrealizujemy. Auto zaparkowaliśmy przy początku Sentiero del Pellegrino, czyli na obrzeżach Camporosso. Na dzień dobry powitało nas wściekle grzejące słońce, które sprawiło, iż poczuliśmy się jakby właśnie nastało lato, a nie wiosna.

Podejście

Od parkingu szlak wiedzie najpierw pomiędzy kilkoma domami, następnie dociera do wejścia do lasu. Znajduje się tam kamień z rozrysowaną trasą na Monte Lussari oraz zaznaczonymi przy niej stacjami drogi krzyżowej. Szeroką szutrową drogą weszliśmy pomiędzy drzewa. Początkowo trasa jest raczej dość łagodna. W pewnym momencie przecina polanę z ruinami budynku i pięknie kwitnącym w maju drzewem. Ale im bardziej oddalaliśmy się od Camporosso, tym coraz bardziej stroma stawała się nasza trasa. Przez większość czasu niestety nie ma widoków, ponieważ szlak wspina się po zalesionym zboczu. Pierwsza panorama pojawia się, gdy szlak łączy się z infrastrukturą ośrodka narciarskiego. Ciut powyżej pierwszych wyciągów Szlak Pielgrzymi opuszcza drogę i przeprowadza ścieżką, wzdłuż której wiosną rosły setki kwiatów. W końcu wydostaliśmy się na otwartą przestrzeń i mogliśmy spojrzeć na górskie szczyty. Póki co te znajdujące się bliżej nas. Ale im wyżej podchodziliśmy, tym panorama stawała się bardziej rozległa.

Na Monte Lussari

Po pokonaniu ostatniego, bardziej stromego ale malowniczego podejścia, znaleźliśmy się ciut poniżej naszego głównego celu. Stamtąd mogliśmy podziwiać coraz więcej szczytów znajdujących się blisko granicy ze Słowenią. A gdy już weszliśmy na Monte Lussari, to otworzyła się przed nami zachwycająca panorama z Mangartem na czele. Ale nie tylko! W dole mogliśmy dostrzec włoskie miasteczka, a po horyzont kolejne, imponujące szczyty. Na wierzchołku Monte Lussari znajduje się sporych rozmiarów krzyż, a ciut poniżej rozciągają się zabudowania sanktuarium. Poszliśmy w ślady innych turystów i rozsiedliśmy się na trawie, wygrzewając się w promieniach wiosennego słońca.

Po odpoczynku zeszliśmy do kościoła i wąską uliczką wijącą się między zabudowaniami przeszliśmy w okolice górnej stacji kolei linowej. To stąd rozpościera się najbardziej charakterystyczny i najczęściej fotografowany widok na Monte Lussari. I tu musimy nadmienić, iż niewątpliwym plusem naszej majowej wizyty był fakt, iż miejsce to mieliśmy praktycznie tylko dla siebie. Nie działała kolej linowa, nie działały knajpki, przez co zdecydowanie mniej osób dotarło na szczyt. Ba! Po południu było tam po prostu pusto.

Droga powrotna

Chwilę pokręciliśmy się jeszcze po Monte Lussari. choćby przez moment mieliśmy pomysł, by do auta zejść wzdłuż stoku narciarskiego. Jednak jego duże nachylenie oraz zalegający na nim śnieg skutecznie nas od tego odwiodły. Dlatego ponownie obraliśmy Szlak Pielgrzymi. Zanim wkroczyliśmy do lasu, przeszliśmy jeszcze polaną, na której znajduje się farma Malga Lussari. Rozpościera się stamtąd piękny widok na Mangart. Później czekała nas przeprawa szutrową, pełną kamieni drogą. Tu oboje doceniliśmy buty trekkingowe, które pozwalały zachować stabilność na tym mocno nierównym gruncie.

Czy warto odwiedzić Monte Lussari?

Odpowiedź na to pytanie jest jasna i oczywista – TAK! Rekomendujemy wybrać się tam wtedy, gdy nie działa kolej linowa z Camporosso, bo to zagwarantuje Wam kameralną atmosferę i brak tłumów. Ale warunek jest jeden – musicie lubić górskie wędrówki. Bo choć trasa tam i z powrotem ma raptem 13 km, to jest jednak dość stroma i może zmęczyć. Więc nie każdy będzie w stanie ją pokonać. A wtedy pewnie najlepiej zaplanować wizytę w okresie, kiedy kolej gondolowa działa. Tak czy inaczej, gdy pogoda i widoczność dopisują, wtedy Monte Lussari pozwoli Wam podziwiać naprawdę niesamowite widoki.

Praktykalia

  • Monte Lussari znajduje się blisko autostrady A23, która biegnie od granicy z Austrią. Wizytę na tym szczycie możecie potraktować jako przerwę w podróży przez Włochy. A z racji bliskości Słowenii, jesteście też w stanie zaplanować wypad na Monte Lussari przebywając np. w Dolinie Soczy.
  • W sezonie 2026 kolej linowa (Telecabina Monte Lussari) działała od 30 maja do 27 września. Aktualne informacje znajdziecie na oficjalnej stronie.
  • Sentiero del Pellegrino nie jest trudnym szlakiem. Ale momentami jest dość stromy i nużący (długo idzie się przez las, bez widoków).
  • W trakcie wycieczki pokonaliśmy 13 km, przy 1013 m przewyższenia, co zajęło nam 4,5 godziny.
  • Poza sezonem w obrębie Monte Lussari nie działają żadne knajpki czy sklepiki. Dlatego musicie zadbać o zapas prowiantu i wody.

Uważacie ten materiał za pomocny i inspirujący? Będzie nam bardzo miło, jeżeli postawicie nam wirtualna kawę. Mała rzecz, a cieszy i wspiera działanie bloga. Dziękujemy!

Post Wycieczka na Monte Lussari, czyli dlaczego warto tu wpaść w niskim sezonie pojawił się poraz pierwszy w Bałkany według Rudej.

Idź do oryginalnego materiału