Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć historię, która ostatnio bardzo mnie dotknęła. Wychowywała mnie babcia, ale teraz moi rodzice postanowili, iż powinnam im płacić alimenty.
Wiesz, my z rodziną mieszkamy w różnych miastach. Nie widzieliśmy się chyba ze dwadzieścia lat! Oni całe życie byli artystami śpiewają w chórze, ciągle gdzieś jeżdżą. Jak skończyłam pięć lat, zamieszkałam z babcią, bo ona chciała sobie ułatwić życie, no i musiała wtedy przeprowadzić się do swoich krewnych.
Na początku mama z tatą przyjeżdżali do nas dwa, czasem trzy razy do roku, ale potem te wizyty stawały się coraz rzadsze. W końcu zupełnie przestali się odzywać i choćby przestałam o nich myśleć. Kontakt po prostu się urwał. Kiedy studiowałam stomatologię w Gdańsku, wyszłam za mąż na trzecim roku.
Teraz razem z mężem prowadzimy własną klinikę dentystyczną w Sopocie i naprawdę nam się powodzi. Jakieś dwanaście miesięcy temu nagle pojawili się moi rodzice. Zaczęli dzwonić do kliniki, chyba choćby nie mieli mojego numeru telefonu. Nasze rozmowy polegały głównie na tym, iż narzekali na swoje życie.
Słuchałam tych ich skarg i zawsze odpowiadałam, iż oni sami wybrali swoją drogę, kiedy oddali mnie babci. Czasem wysyłali babci parę złotych, ale przez większość czasu żyłyśmy z jej emerytury. Zawsze mi to powtarzała i rozumiałam, bo każdą złotówkę musiałyśmy liczyć.
W szkole radziłam sobie świetnie, a żeby mieć na życie i ubrania, pracowałam nocami w szpitalu jako pomoc medyczna. Teraz mam swoje życie, oni swoje, i tak mi odpowiada.
Gdy zorientowali się, iż nie mam zamiaru im pomagać finansowo, zaczęli grozić, iż pójdą do sądu o alimenty. To już całkiem mnie do nich zraziło. Wcześniej jeszcze trochę się wahałam, czy może im jednak nie pomóc, ale w tej chwili wcale nie ciągnie mnie, żeby mieć z nimi kontakt. Jak myślisz, dobrze robię? Czy powinnam jednak pomóc swoim rodzicom?









