Wiesz co, muszę Ci opowiedzieć, co się znowu u mnie wydarzyło z rodziną
Krysia, może wpadniecie dziś do mnie? usłyszałam w słuchawce głos mojej siostry. Tadek wyjechał, a ja sama z dzieciakami siedzę i nudno mi trochę.
Przetarłam dłonią czoło, w głowie galopowały mi już różne wymówki. Praca? Nie uwierzy, przecież sobota. Zmęczenie? Zacznie dopytywać, doradzać, moralizować Ugryzłam się w język i zebrałam w sobie, żeby jakoś wybrnąć.
Olu, dzisiaj nie dam rady starałam się dodać smutku do głosu. Jagoda się trochę rozłożyła, siedzimy w domu i nigdzie nie chodzimy.
Po drugiej stronie cisza, a potem głęboki westchnienie.
No trudno, szkoda przeciągnęła Ola. Myślałam, iż sobie posiedzimy razem, pogadamy, dzieciaki pobawią się
Przewróciłam oczami dobrze, iż mnie nie widzi. Jasne, dzieciaki by się razem bawiły. Tylko znów byłoby to samo: Jagoda lata między młodszymi, a my z Olą przy herbacie.
Szkoda, naprawdę przytaknęłam. Jak poczuje się lepiej, damy znać i się spotkamy.
Ola jeszcze chwilę pojęczała w słuchawce, życzyła Jagodzie zdrówka i rozłączyła się. Spojrzałam na ekran i aż się uśmiechnęłam. Cała rozmowa zajęła cztery minuty. Siostra ani razu nie zapytała, co u mnie słychać. Nic o pracy, zdrowiu czy nastroju. Interesowało ją tylko jedno czy przyjdziemy. Ot, chodziło o darmową opiekunkę.
W drzwiach pokoju stanęła Jagoda. Zlustrowała mnie bystrym wzrokiem.
Znowu dzwoniła ciocia Ola? zagadnęła.
Kiwnęłam głową i odłożyłam telefon na stoliczek obok kanapy. Córka weszła do pokoju, usiadła obok mnie, podciągając nogi pod siebie. Na jej twarzy widziałam irytację pomieszaną z ulgą.
Mamo, ja już nie chcę tam jeździć oświadczyła stanowczo.
Spojrzałam na nią z uniesionymi brwiami, czekając na dalszy ciąg. Jagoda zebrała się w sobie i wyrzuciła to, co ją gryzło:
Ona wciąż wmusza mi te dzieciaki skrzywiła się. Każe mi się nimi zajmować, biegać za nimi, wymyślać zabawy
A najstarszy ma pięć lat! rzuciła oburzona. To nie ja powinnam być ich opiekunką.
Popatrzyłam na moją dziewięcioletnią córkę i uśmiechnęłam się pod nosem. Jagoda dobrze wie, kiedy coś jej nie odpowiada, i mówi o tym głośno. Umie postawić na swoim, nie boi się tego. Aż dumna byłam.
Nie przejmuj się pogłaskałam ją po głowie. Już tak nie będzie.
Uśmiechnęła się wdzięcznie i poszła do siebie.
Patrzyłam w sufit, pozwalając myślom płynąć swobodnie. Dziwne to trochę wszystko u nas wyszło. Ola jest ode mnie cztery lata młodsza, a już ma czwórkę dzieci. Czwórkę! Ja mam jedną córkę i przez cały czas czuję, ile jeszcze pracy, czasu, miłości trzeba będzie w Jagodę włożyć. A tam naraz czworo.
Przetarłam skronie, przymknęłam oczy. Ola od zawsze twierdziła, iż wychowaniem jej dzieci powinni zajmować się wszyscy dookoła. Najpierw nasi rodzice Halina i Zenon musieli pomagać. Potem do akcji włączyli się teściowie Oli, sąsiedzi, znajomi, dalsza rodzina. Cała rodzina pomaga wychować dzieci Oli. Wszyscy tylko nie ona.
Zawsze miałam inne podejście. O pomoc mamy prosiłam tylko w naprawdę kryzysowych sytuacjach. Gdy byłam chora, gdy coś nagłego wyskoczyło w pracy, gdy nie dało się inaczej. W innych przypadkach radziłam sobie sama. Było ciężko, szczególnie na początku, ale dałam radę. I nic się nie zawaliło. Mam świetną córkę samodzielną, mądrą, z charakterem.
A Ola z każdym rokiem stawała się coraz bardziej bezczelna
Otrząsnęłam się z tych myśli, wstałam z kanapy. Odseparowałam się na dziś od siostry mały sukces. Zabrałam się za zwykłe sobotnie ogarnianie: zmywarka, pranie, śniadanie.
***
W tygodniu życie mknęło między pracą a domem, jak zawsze zabiegane. W piątek wieczorem telefon zadrżał i zobaczyłam Ola na ekranie. Westchnęłam, odebrałam.
Krysia, jak tam Jagoda? przesłodzony głos Oli wywołał u mnie odruchowo uśmiech. Już doszła do siebie?
Tak, wszystko w porządku przyparłam się do ściany. Biega, jakby nigdy nic.
Super! rozchmurzyła się siostra. To co, musicie przyjechać do nas na weekend najlepiej z nocowaniem!
Przewróciłam oczami. Zaczyna się, kolejna runda negocjacji.
Tak mi tu nudno samej lamentowała Ola. Dzieci rozrabiają, Tadek w delegacji
Ola, na noc zostać nie damy rady pokręciłam głową. Ale wpadnę w sobotę na chwilę.
Cisza. Wyczuwam, iż liczyła na więcej, ale w końcu przystała na wizytę w ciągu dnia.
***
W sobotę rano pogoda jak to w marcu szaro, zimno. Ubrałam się, wzięłam torebkę i wyszłam. Autobusem pół godziny, potem jeszcze dziesięć minut na piechotę.
Ola otworzyła drzwi, od razu wychylając się za mnie.
A gdzie Jagoda? zmarszczyła brwi.
Jagoda zajęta przestąpiłam próg. Uczy się, kartkówka za rogiem.
Ola skrzywiła się, jakby cytrynę ugryzła. Trzasnęła drzwiami z lekkim fuknięciem.
Twoja coraz bardziej niegrzeczna mruknęła, krzyżując ramiona. Nie chce przychodzić, nie dzwoni, nie pisze…
W zdjęłam kurtkę i powiesiłam na haczyku. Z głębi mieszkania dobiegły mnie odgłosy dziecięcej bieganiny. Spojrzałam siostrze prosto w oczy.
Po prostu ma już dość bycia opiekunką u was powiedziałam spokojnie.
Ola momentalnie się zagotowała, jakby wrzuciła papierek do pieca. Twarz jej poczerwieniała, oczy zwęziły się ze złości.
To przecież normalne! podniosła głos. Starsi powinni pomagać przy młodszych!
Tylko nie przy cudzych dzieciach nie ustępowałam.
Cudzych? aż jej głos przekręciło. Przecież to jej kuzyni, kuzynka!
Ma dziesięć lat, Ola zacisnęłam pięści. Jest dzieckiem, a nie gosposią.
Ola podeszła bliżej, przeszywając mnie wzrokiem. Z pokoju dochodził płacz najmłodszego, ale Ola choćby nie spojrzała.
To dla niej dobre! rzuciła palcem w moją stronę. Przynajmniej się nauczy, jak zajmować się dziećmi!
Ona nie musi się tego uczyć! podniosłam głos. Nie ma rodzeństwa i nie twoim kosztem ma zdobywać takie doświadczenie!
Tylko lepiej! Niech ćwiczy na moich! krzyknęła Ola.
Wzruszyłam ramionami, już nie wierząc, iż cokolwiek do niej dotrze.
Słyszysz siebie? pokręciłam głową. Chcesz zrobić z mojej córki darmową opiekunkę!
I co z tego? postawiła się. Sama sobie nie radzę!
To po co miałaś czwórkę dzieci? wyrwało mi się zanim się powstrzymałam.
Ola aż się zakrztusiła z oburzenia, twarz jej zrobiła się purpurowa.
Ty masz prawie dorosłą córkę! wykrzyknęła. Mogłaby przychodzić i pomagać regularnie!
To był moment, kiedy coś we mnie pękło. Całe nagromadzone żale wylały się ze mnie.
Przeginasz syknęłam. Cały czas liczysz, iż wszyscy za ciebie odwalą robotę.
Ja tylko proszę o pomoc! Ola nie dawała za wygraną.
Nie, Ty żądasz sięgnęłam po kurtkę. Masz poczucie, iż świat jest Ci coś winien.
Rodzice mi pomagają! tupnęła nogą. Teściowa też! Tylko wy się stawiacie!
Rodzice już są w wieku, kiedy powinni odpoczywać, a nie biegać za Twoimi dziećmi zarzuciłam kurtkę na ramiona.
Oni są zachwyceni! złapała mnie za rękaw.
Wyrwałam się i odstąpiłam do drzwi.
Więcej do was nie przyjdziemy otworzyłam drzwi. Poszukaj sobie innych niań.
Wysżłam, zamykając za sobą drzwi, a za ścianą słyszałam jeszcze wrzaski Oli.
***
Wieczorem zadzwoniła mama. Spojrzałam na ekran Mama.
Krysia, co ty narobiłaś?! głos mamy, Haliny, drżał z oburzenia. Ola cała we łzach, zdenerwowana! Doprowadziłaś siostrę do płaczu!
Mama, po prostu powiedziałam jej prawdę usiadłam na kanapie.
Jaką prawdę? Że nie chcesz pomagać własnej siostrze?!
Pomagać a być niewolnicą to dwie różne rzeczy zaciśnięłam mocno telefon.
Ona jest sama z czwórką dzieci! jęczała mama. Tadek wciąż w trasach! Przecież jest jej ciężko!
Sama miała wybór nie ustąpiłam. Ja i Jagoda nie musimy tego dźwigać.
Mogłabyś pozwolić Jagodzie czasem się nimi zająć! mama nie przestawała. Wszyscy Oli pomagają, tylko ty jesteś wyjątkowa!
Nie przerwałam. Moja córka nie będzie niańczyć cudzych dzieci.
One nie są cudze! prawie krzyczała mama. Przecież to rodzina!
Wstałam, podeszłam do okna. Za szybą ciemniało, w blokach pojawiały się światła.
Mamo, jeżeli chcecie z tatą oddać życie na wychowywanie dzieci Oli, to wasz wybór powiedziałam spokojnie. Ja na to się nie zgadzam.
Jesteś egoistką! przeszła do oskarżeń mama.
Mam własną rodzinę nie uległam. Męża, córkę. I nie poświęcę się dla siostry.
Rozłączyłam się sama, nie czekając na odpowiedź. Telefon wylądował na kanapie, zasłoniłam twarz rękami.
Poczułam, jak Jagoda przytula się do mnie od tyłu, kładzie głowę na moim ramieniu.
Mamo, wszystko słyszałam wyszeptała.
Odwróciłam się do niej i objęłam mocno, oddychając znajomym zapachem jej włosów.
Robię to wszystko dla ciebie pogłaskałam ją po głowie. I dalej tak będę.
Jagoda spojrzała na mnie i uśmiechnęła się wdzięcznie.
Wiem, mamo ścisnęła mi dłoń. Dziękuję.
Stałyśmy przy oknie i patrzyłyśmy na światła miasta. Na drugim końcu Warszawy Ola pewnie rozpaczała, a mama dzwoniła po rodzinie skarżąc się na wyrodną córkę. Ale u nas w domu był spokój i ciepło.
Podjęłam decyzję i nie miałam zamiaru jej zmieniać. choćby jeżeli miałoby mnie to kosztować relacje z siostrą i mamą. Najważniejsza jest Jagoda jej dzieciństwo, wolność, jej prawo po prostu być dzieckiem.










