Torre Sant'Andrea, czyli łuk miłości, zwany także łukiem zakochanych, położony w Apulii był wapienną formacją skalną powstałą z typowego dla tego regionu kamienia, jakim był miękki kalkarenit. Niestety, w weekend nie podołał gwałtownej burzy oraz potężnym falom, które miały miejsce we Włoszech. Jak zaznacza serwis wantedinrome.com, padł ofiarą tych samych sił, które go stworzyły, czyli erozji wybrzeża. Przez wiele lat morze drążyło tutejszy klif, pozostawiając niewielki kamienny most zawieszony w powietrzu, by ostatecznie w weekend go zabrać.
REKLAMA
Zobacz wideo Miasto kochanków, jezioro marzeń i... ekstremalna niespodzianka. Skuś się na włoskie wakacje [TRIP WE DWOJE]
Wokół atrakcji krążyły legendy. Była ważnym miejscem dla zakochanych
Wiszący most był nie tylko ciekawostką geologiczną, ale także charakterystyczną atrakcją regionu, wokół której krążyły legendy. Jak przypomina portal dailymail.co.uk, jedna z nich głosiła, iż pary całujące się pod skałą mogą liczyć na wieczną miłość. Nic więc dziwnego, iż cieszyła się szczególną popularnością wśród zakochanych, którzy tłumnie ją odwiedzali. Turyści chętnie tu przyjeżdżali, by zażyć kąpieli w morzu, podziwiać niezwykłą formację skalną i wyznać swoje uczucia.
Niestety po kultowej atrakcji Apulli pozostała tylko sterta kamieni. - To niechciany prezent walentynkowy. łuk zakochanych już nie istnieje - powiedział Maurizio Cisternino, burmistrz Melendugno, cytowany przez dailymail.co.uk. Dodał też, iż jest mu niesłychanie smutno z powodu tego, co się stało. - Został zniszczony i utracony w morzu - przyznał, zaznaczając, iż było to jak "ogromny cios w serce".
Przeznaczeniu nigdy nie brakuje złośliwego poczucia humoru
- podsumowała sytuację jedna z internautek na X, mając na myśli fakt, iż symbol miłości zniknął dzień po walentynkach.
Burze, powodzie i osuwiska. Pogoda daje się we znaki we Włoszech
O zawaleniu się mostu jako pierwsi donieśli spacerowicze. Choć zdarzenie zasmuciło lokalną społeczność oraz turystów, dla geologów nie było zaskoczeniem. Spodziewali się, iż może do tego dojść. - To tragedia, o której wiedzieliśmy, iż jest nieunikniona, ale nie spodziewaliśmy się, iż nastąpi tak gwałtownie - powiedział burmistrz.
W ostatnim czasie Włochy nawiedzają ekstremalne zjawiska pogodowe. Dochodzi nie tylko do gwałtownych burz, ale także osuwisk i powodzi. Jak informuje serwis dailymail.co.uk, tylko przez ostatnie trzy dni straż pożarna interweniowała ponad 2 tys. razy. W sobotę w Apulii ogłoszono żółte ostrzeżenie pogodowe. Był_ś we Włoszech? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.





