które ich nie przejmą.
Moja starość bez przyrastania bólu,
mniej zauważalna, łatwiejsza, nie stanie się modernistyczna.
Nie jestem domłacany w jazgocie stroboskopii.
Wysiany po staremu z płachty, podołka matki,
nie pijam kawy z kostkami bruku po rewitalizacji.
Rodzice zżęci nisko przy ziemi zapewniali poszycie
mojej wyjściowej strzechy z poplonem zadumy.
Schyleni porastają ścierniska,
wywiewane z pamięci, nieprzeoczone kłoski.
Statystyki: autor: Strood — 25 wrz 2026, 15:49









