W dniu pogrzebu żony, Władek choćby nie uronił łzy.
Ty patrz, mówiłam, on wcale Kazii nie kochał szepnęła do sąsiadki Basia.
Cicho bądź. Co za różnica teraz. Dzieci zostały sierotami, a on taki ojciec
Zobaczysz, na pewno ożeni się z Kryśką zapewniała Lenkę Basia.
Z Kryśką? A po co mu ona? Przecież jego miłość to była Halina, chyba nie zapomniałaś, jak za młodu po stogach razem łazili? Kryśka ma rodzinę i już dawno o nim zapomniała.
A ty skąd możesz wiedzieć?
Pewnie! Kryśka ma porządnego męża, po co jej Władek z dwójką dzieciaków? Ona jest rozsądna. A Halina to się z Miśkiem męczy. Jeszcze zobaczysz, jak tam się coś zacznie zawyrokowała Lena.
Kazimierę pochowali. Dzieci trzymały się kurczowo za ręce.
Michałek i Pola niedawno skończyli po osiem lat. Kazia wyszła za Władka z wielkiej miłości. Ale czy on ją kochał tego ona i ludzie ze wsi nie byli pewni.
Mówiono, iż Kazia zaszła w ciążę i dlatego Władek musiał się z nią ożenić. Klara naprawdę urodziła się wcześniakiem, długo nie pożyła. Potem długo nie mieli dzieci. Władek zawsze był zamknięty w sobie, małomówny. We wsi mówiono na niego Wilk. Zawsze taki był skąpy w słowach i uczuciach. Najbardziej to Kazia wiedziała, jak to z nim jest.
Ale jednak Bóg się nad nią zlitował. Ile ona się modliła, to tylko ona sama wiedziała. I Niebiosa zesłały jej od razu dwoje dzieci.
Polka i Michałek byli bliźniakami. Michałek całą duszą przypominał matkę czuły, empatyczny. Za to Pola charakter odziedziczyła po ojcu zamknięta, nie chciała rozmawiać, skryta. Do ojca też była bardziej przywiązana, bo byli do siebie podobni z natury.
Gdy Władek walił siekierą w drewutni, to Polka kręciła się wokół niego. On jej coś opowiadał, życiowe mądrości przekazywał.
A Michałek zawsze z matką. Tu podłogę zamiótł, wodę przyniósł małym wiaderkiem. Malutko, ale pomoc. Kazia kochała oboje, ale to Michałka rozumiała jak nikt. Z Polką nigdy się nie dogadała.
Jak Kazia leżała na łożu śmierci, wyszeptała do Michałka:
Synku, gwałtownie odejdę Ty zostajesz gospodarzem. Siostry nie krzywdź, zawsze ją broń, bo ona słabsza. Taki już los, iż dziewczynka potrzebuje opieki.
A tata? spytał Michałek.
Co?
Tata będzie nas chronił?
Nie wiem, synku. Życie pokaże.
To nie umieraj, jak sobie bez ciebie poradzimy? zapłakał.
Oj, synku, gdyby to ode mnie zależało…
Tak powiedziała i niedługo potem Kazia odeszła.
Władek siedział przy ciele żony, trzymał ją za rękę. Ani słowa, ani łezki. Cały się zapadł, posmutniał, wyblakł.
Życie powoli wróciło do codzienności. Polka przejęła gospodarstwo w domu próbowała gotować, sprzątać, ale była za mała. Przychodziła siostra Władka, Natalia, i pomagała, uczyła Polę, jak sobie radzić.
Ciociu Natalia, a tata się teraz ożeni? spytała kiedyś Pola.
Nie wiem, dziewczynko, co on myśli. Przecież mi się nie zwierza.
Natalii swoje dzieci i mąż Wacek rodzina była zgodna i ciepła.
A jakby coś przyjęłabyś nas do siebie? dopytywała Pola.
Przestań wymyślać. Ojciec was kocha, krzywdy wam nie zrobi uspokajała Natalia.
W tym czasie po wsi szły plotki, iż Władek i Halina znowu sobie przypomnieli dawną miłość.
Halina zgłupiała, znowu z Władkiem się zadaje! O swojej rodzinie zapomniała plotkowała Basia.
Ta cała Halina głupia jest zgadzały się kobiety pod sklepikiem.
Dobra, baby, kończcie zebranie przegonił je przewodniczący spółdzielni, pan Marek.
Sami obgadujecie sąsiadów, a kilka wiecie o własnych ludziach! bronił Władka.
Halina i Władek faktycznie kiedyś bardzo się kochali. Taka miłość, iż można by powieść napisać. Ale potem Władka wysłali do pracy na drugi koniec województwa pomagał przy żniwach. Był dwa miesiące poza domem. Halina w tym czasie związała się z Miśkiem Zawadzkim.
Gdy Władek wrócił i się dowiedział, to Misia porządnie obił, a z Haliną zerwał na dobre.
Halina wyszła za Miśka człowiek wesoły, ale rozrzutny, lubiący wypić, za babami się oglądał. Halina płakała, iż nie zatrzymała Władka. Bo Władek niepiący, pracowity, ale cichy.
Potem zaczęto zauważać, iż Władek coraz częściej interesuje się Kazimierą. Cała aż promieniała przy nim, ludzie się nie mogli napatrzeć.
Ot, co miłość robi z ludźmi! kiwali głowami.
Kazimiera dawniej podkochiwała się w Władku, ale kto by śmiał ścigać się z Haliną? A tu proszę życie pokazało inaczej.
Chodzili ze sobą, potem pobrali się w urzędzie. Skromny ślub. Władek miał tylko Natalię z rodziny, Kazia starą matkę. Matka długo była we wsi plotkowana, bo Kazia była nieślubnym dzieckiem przewodniczącego, pana Prochowskiego. Oksana była ładna, ale do ślubu nie stanęła tylko mężczyznom się podobała. Za to Kazia w charakterze była zupełnie inna. I jaka córka może odpowiadać za swoje matki?
Wieś żałowała Kazi szczególnie jak za Władka wyszła.
Oj, polegnie ta dziewczyna. On jej nie kocha, ona się tylko z nim umęczy przewidywała Maryśka Kowalska.
Ale dziwne Władek był wierny żonie. Na wsi nie da się nic ukryć. Piętnaście lat byli razem. Nigdy nie było między nimi awantur. Ludzie się przyzwyczaili, aż Kazia zaczęła chorować zeszłej zimy. Okazało się, iż to nieuleczalna choroba.
Pewnego dnia Władek wracał z pracy.
Władziu, może wpadnę na godzinkę? Trochę pogadam, dzieciom pączków upiekłam dogoniła go Halina.
Nie trzeba, Halina. Natalia wczoraj pączków napiekła.
Ale ja z serca, Władziu
Natalia też z serca!
Może wieczorem pod młynem się spotkamy? dopytywała Halina.
Po co?
Władek nie pamiętasz, co nas łączyło?
To już dawno minęło. Kocham swoje dzieci. Kocham Kazimierę
Ale jej już nie wrócisz
Ale miłość nie umiera odparł Władek.
Ty jej nie kochałeś. Na złość mi się z nią ożeniłeś.
Halina, idź do domu powiedział cicho.
Przyspieszył kroku i nie odwracając się, poszedł do dzieci.
Halina została sama, na środku wsi.
Minęło kilka lat. Dzieci podrosły. Ciotka Natalia wciąż odwiedzała rodzinę, ale wiedziała, iż jej brat to wierny człowiek.
Polka, słyszałam, iż się z Grześkiem Nowakiem zadajesz zagaiła przy wejściu ciocia.
Tak. A co?
Uważaj na niego.
Dlaczego?
Wiesz dlaczego, już nie jesteś dzieckiem powiedziała surowo Natalia.
Ciociu, ja go tak kocham, na całe życie!
To ci się wydaje.
Nie wydaje, wiem to!
Może ty jesteś pewna, ale Grzesiek?
jeżeli mnie zawiedzie, nigdy nikogo więcej nie pokocham.
W to ja uwierzę rzekła Natalia i uśmiechnęła się smutno.
Wieczorem Michałek i Polka czekali na tatę.
Dziś się spóźnia stwierdził Michałek.
Bo dziś piątek
No i co?
W środę, piątek i w weekendy tata zawsze idzie na grób mamy.
Skąd wiesz? Michałek aż uniósł brwi.
Misiu, jesteś głupiutki, skoro sercem ojca nie czujesz.
Po cichu przeszli przez ogrody na cmentarz.
O, patrz Pola wskazała skuloną sylwetkę ojca.
Michałek nadstawił ucha. Usłyszał, jak ojciec do kogoś mówi:
Widzisz, Kazio, tak to jest. Pola zaraz za mąż wychodzi, a ja już wszystko na jej posag zebrałem. Natalia pomagała. No, jakoś sobie radzimy Przepraszam cię, Kaziu, iż za życia tak mało dobra ci okazywałem. Ale moje serce całe należało do ciebie. Słowami nie potrafię, ale sercem zawsze
Władek odszedł powoli w stronę bramy cmentarnej.
Polka spojrzała na brata. Michałek miał łzy w oczach.






