Wiem o twoich wyskokach powiedziała żona. Piotr zesztywniał. Nie drgnąłem. choćby nie pobladłem choć w środku wszystko skurczyło się do wielkości zgniecionej kartki papieru. Po prostu zastygłem. Barbara stała przy kuchence, mieszała coś w garnku. Zwykły obrazek: plecy odwrócone do mnie, fartuch w drobne kropki, zapach smażonej cebuli. Domowe ciepło. Swojskość. Tylko głos głos był […]