Wielu mówi o tym podczas spowiedzi. Duchowny wskazuje częsty błąd

zycie.news 2 godzin temu
Zdjęcie: Spowiedź/ screen youtube Spowiedź/ screen youtube


Ojciec Adam Szustak zwrócił uwagę, iż część wiernych bierze na siebie winę również za sytuacje, na które nie miała wpływu. Dominikanin wyjaśnił, jak odróżnić pokusę od świadomej decyzji oraz kiedy nieobecność na niedzielnej mszy może być usprawiedliwiona.

Nie każdy negatywny odruch jest grzechem

Przygotowanie do spowiedzi może budzić wiele wątpliwości. Niektórzy wierni próbują przypomnieć sobie każde zdenerwowanie, rozproszenie podczas modlitwy czy niechcianą myśl. Obawiają się, iż pominięcie takiego zdarzenia sprawi, iż spowiedź będzie nieważna.

Ojciec Adam Szustak, dominikanin znany z internetowego kanału „Langusta na Palmie”, przekonuje, iż takie podejście może prowadzić do niepotrzebnego poczucia winy. Jego zdaniem należy odróżnić uczucia i pokusy pojawiające się niezależnie od człowieka od świadomych decyzji oraz czynów.

Sama pokusa nie jest grzechem. Znaczenie moralne może mieć dopiero świadome i dobrowolne przyzwolenie na nią. Podobnie jest z emocjami. Złość, smutek, zazdrość czy lęk mogą pojawić się spontanicznie. Odpowiedzialność dotyczy przede wszystkim tego, co człowiek pod ich wpływem postanawia zrobić.

Rozproszenie podczas modlitwy nie musi oznaczać winy

Wielu katolików podczas spowiedzi wspomina o problemach ze skupieniem w czasie modlitwy. Myśli mogą uciekać w stronę codziennych obowiązków, pracy, problemów rodzinnych albo wydarzeń minionego dnia.

Jeżeli rozproszenie pojawia się mimowolnie, nie należy automatycznie uznawać go za grzech. Człowiek nie zawsze ma pełną kontrolę nad pojawiającymi się myślami. Istotne jest to, czy świadomie je podtrzymuje i celowo rezygnuje z modlitwy, czy też próbuje ponownie skupić swoją uwagę.

Takie rozróżnienie może być szczególnie ważne dla osób bardzo skrupulatnych, które obwiniają się za każdy brak idealnego skupienia. Jak wyjaśnia duchowny, przedmiotem spowiedzi powinny być rzeczywiste decyzje i czyny, a nie wszystko, co mimowolnie pojawiło się w świadomości. Wypowiedź dominikanina opisała WP Kobieta.

Kiedy mamy do czynienia z grzechem ciężkim?

Nauczanie Kościoła katolickiego rozróżnia grzechy ciężkie i powszednie, nazywane również lekkimi. Aby czyn został uznany za grzech ciężki, muszą jednocześnie wystąpić trzy warunki.

Czyn powinien dotyczyć poważnej materii, a osoba musi mieć świadomość jego moralnego znaczenia i dopuścić się go w sposób dobrowolny. Brak pełnej wiedzy, nacisk zewnętrzny, zaburzenia lub ograniczona swoboda działania mogą wpływać na stopień odpowiedzialności.

Nie oznacza to, iż wszystkie drobniejsze przewinienia są pozbawione znaczenia. Według nauczania Kościoła grzech powszedni osłabia duchową relację człowieka z Bogiem, ale jej całkowicie nie zrywa. Warunki grzechu ciężkiego opisuje Katechizm Kościoła Katolickiego.

Czy trzeba spowiadać się z grzechów lekkich?

Osoba świadoma popełnienia grzechu ciężkiego powinna wyznać go w sakramencie pokuty przed przyjęciem Komunii Świętej. W przypadku grzechów lekkich spowiedź nie jest bezwzględnie konieczna, ale Kościół zdecydowanie ją zaleca.

Regularne wyznawanie takich przewinień ma pomagać w kształtowaniu sumienia, zauważaniu powtarzających się słabości i pracy nad własnym postępowaniem. Nie należy więc rozumieć słów duchownego jako zachęty do pomijania wszystkich drobniejszych grzechów.

Kluczowa różnica polega na tym, iż pokusa, niechciana myśl lub mimowolne rozproszenie mogą w ogóle nie być grzechem. Grzech lekki pozostaje natomiast rzeczywistym przewinieniem, chociaż nie zrywa więzi z Bogiem. Katechizm wskazuje, iż spowiedź z grzechów powszednich nie jest konieczna, ale jest mocno zalecana.

Nie trzeba ponownie wyznawać tego, co zostało odpuszczone

Ojciec Adam Szustak zwrócił również uwagę na powracanie podczas kolejnych spowiedzi do czynów, które zostały już szczerze wyznane i objęte rozgrzeszeniem. Wierny nie ma obowiązku ponownego spowiadania się z tego samego grzechu tylko dlatego, iż przez cały czas odczuwa wstyd lub nie potrafi sobie wybaczyć.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy ktoś podczas wcześniejszej spowiedzi świadomie zataił grzech ciężki. Nie chodzi wtedy o powtarzanie prawidłowo wyznanego przewinienia, ale o naprawienie świadomego przemilczenia.

Uporczywe wracanie do odpuszczonych grzechów może być związane ze skrupulatyzmem, czyli nadmiernym lękiem przed popełnieniem grzechu. W przypadku takich trudności pomocna może być rozmowa ze stałym spowiednikiem, który zna sytuację danej osoby i pomoże jej adekwatnie oceniać odpowiedzialność moralną.

Choroba może usprawiedliwiać nieobecność na mszy

Udział w niedzielnej Eucharystii jest dla katolików obowiązkiem. Nie każda nieobecność oznacza jednak grzech ciężki. Katechizm wskazuje, iż wierny może być usprawiedliwiony przez poważną przyczynę, taką jak choroba czy konieczność opieki nad małym dzieckiem. Zwolnienia może również udzielić proboszcz.

Podobnie można oceniać sytuację osoby opiekującej się ciężko chorym członkiem rodziny lub takiej, która z przyczyn niezależnych od siebie nie ma możliwości dotarcia do kościoła. Czym innym jest natomiast świadome zrezygnowanie z mszy bez poważnego powodu. Zasady dotyczące niedzielnego obowiązku opisano w Katechizmie.

Wypowiedź o. Adama Szustaka przypomina, iż rachunek sumienia nie powinien polegać na szukaniu winy w każdej emocji i mimowolnej myśli. Ważne są świadomość, wolność oraz rzeczywista decyzja człowieka. W razie wątpliwości dotyczących konkretnej sytuacji najlepiej porozmawiać ze spowiednikiem, zamiast samodzielnie narzucać sobie coraz większe poczucie winy.

Idź do oryginalnego materiału