Potrzebuję oddechu. Znajomi bardzo zapraszają do siebie, jeszcze są do wtorku w górach.
Kupili 200 letnią chałupę, którą cudownie wyremontowali, kuszą mnie ogniskiem i nową pracownią ceramiczną, Mo będzie mogła sobie coś wypalić w glinie.
Marzę o wyrwaniu się tylko na jeden wieczór, tylko na parę godzin, już widzę to gwiaździste niebo, las po horyzont i spokój taki, jaki może być tylko tam. I gadanie przy nalewce albo cydrze i ognichu. Moze nocna kąpiel w wannie na stoku, w ziołach pod gwiazdami.
Ale Mo wróciła znad jeziora poprzedniego dnia przed północą z moim bratem i rano bardzo nie chce nigdzie jechać. Daję jej czas, w międzyczasie brat przyprowadza 96 letnia ciocię Mircię, z którą bardzo chciałam się spotkać (ciocia to temat na długą opowieść, ale nie teraz). Kawa, ciasteczka, herbata, obiad z ciocią, siostrą i rodzicami.
W końcu udaje mi się Mo namówić parę godzin później, nie mogę się doczekać tej chwili przerwy od wszystkiego, przedtem muszę dokładnie się spakować, posprzątać i przygotować do przeprowadzki, bo musimy się wyprowadzić z pokoju na górze (nieważne dlaczego). Kiedy w końcu wszystko zapinam na ostatni guzik – opatrunek zmieniony, rosół zjedzony, historie cioci o upa wysłuchane, walizki zniesione z drugiego piętra stoją w hallu, bluza z długimi rękawami i spodnie ubrane przez córkę – i już mam wychodzić, staję w drzwiach tarasu i nagle robi się zupełnie ciemno. Ściana deszczu przerywana piorunami. Stoję tak dziesięć minut trzymając się jeszcze nadziei, ale pioruny walą, a ja się waham, Mo gotowa w progu wyczuwa mój niepokój i mówi, iż nigdzie nie jedzie, iż nie chciała jechać, sama zaczynam mieć wątpliwości, bo dojedziemy na sam wieczór, gdybym była sama nie miałoby to znaczenia, ale z dzieckiem, chyba się tak po prostu boję, obleciał mnie strach, poza tym nici z kąpieli pod gwiazdami.
W końcu dzwonię do znajomych, iż przepraszam, iż nie ma to sensu chyba jednak w taką pogodę, iż autobus, iż pociąg, a potem jeszcze będą nas musieli odebrać ze stacji i w ogóle. choćby nie bedzie ogniska. Jest mi smutno i bardzo chce mi się płakać.
W deszczu odprowadzam ciocię do brata.







![Dolny Śląsk: Tajemnicza kolia z 42 zębów. Archeolodzy odkryli ją w kurhanie sprzed około 5 tys. lat [+FOTO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/08/UMS.jpg)




