Wyprawa w Bieszczady zwykle kojarzy się ze szlakami, połoninami i szukaniem lokalnych smaków. Wchodząc do małego sklepu w Wetlinie po szybki prowiant na wędrówkę, nie spodziewałam się jednak kulinarnego odkrycia rodem z Beskidu Niskiego. Pomiędzy zwykłym bochenkiem chleba a bułkami moją uwagę przykuło spore, okrągłe ciasto z intrygującą, żółtą etykietą: "Kołacz Maryjny z Lipinek".