Wchodź, mamo, czekaliśmy na ciebie powiedział syn, Krzysztof, a synowa, Bożenka, zdjęła z niej płaszcz i podała ciepłe kapcie. Nagle uśmiech Bożenki zgasł, a na jej twarzy pojawił się cień niepokoju.
Helena przeszła do salonu wśród gości, a Bożenka kiwnęła głową w stronę lśniącej podłogi. Krzysztof zauważył to samo co ona mokre ślady prowadziły przez parkiet. Spojrzeli na siebie porozumiewawczo, ale nie chcieli jeszcze rozpoczynać rozmowy na ten temat.
Krzysztof i Bożenka mieli wspaniałą nowinę niedawno powitali na świecie bliźniaki, którymi się zachwycali. Byli już trochę starsi i właśnie postanowili zaprosić najbliższych na kameralne świętowanie tego wydarzenia.
Helena, od kilku lat na emeryturze, przyniosła wnukom piękne sweterki i czapeczki, manualnie robione na drutach, bo w sklepie nic kupić nie mogła zabrakło jej złotówek. Dlatego nie chciała przychodzić, tłumaczyła, iż odwiedzi ich innym razem, ale syn i synowa nie dali się przekonać. Podkreślali, iż babcia musi być obecna w tak wyjątkowym dniu.
Chłopców nazwali Mikołaj i Włodek. Helena była wzruszona wyborem imion, bo jej mąż nazywał się Włodzimierz, a dziadek Mikołaj syn podtrzymał rodzinne tradycje, co napełniło ją dumą.
Jakiż on śliczny, cała ty, Bożenko! A ten bardziej do Krzysia podobny. Ojej, już sama się gubię, takie są do siebie identyczne jak dwie krople wody Helena Franciszkowa obiegała wokół łóżeczka, nie wiedząc, który jest który, bo twarze chłopców zupełnie nie do odróżnienia.
Krzysztof i Bożenka tylko się śmiali, widząc euforia i jednoczesne zatroskanie babci nie mogli się nie uśmiechać.
Goście rozeszli się powoli, a Helena Franciszkowa również zaczęła zbierać swoje rzeczy. Bożenka zerknęła na męża, a Krzysztof zaproponował:
Mamo, może zostaniesz na noc? Późno już, może autobus nie przyjedzie, a pomożesz Bożence z małymi trzeba dziś wieczorem wykąpać ich i położyć spać.
Dobrze, synku, jak sobie życzysz odpowiedziała Helena.
Pomogła synowej uprzątnąć ze stołu, pozmywała naczynia i wszystko porządnie poukładała. Potem cała trójka zabrała się za kąpiel maluchów. Ileż euforii malowało się w oczach babci! Bożenka podała jej jednego z bliźniaków, ale Helena przyznała, iż trochę się boi taki drobniutki, jakby mógł się wyślizgnąć z objęć.
Mamo, przecież wychowałaś Krzysia, ani razu ci nie uciekł zaśmiała się synowa.
Ale to było tak dawno, przecież już nie pamiętam, jak się trzyma takie maleństwo dumała Helena.
Bożenka podała babci Mikołajka, który od razu zasnął w jej ramionach, jakby instynktownie poczuł znajome ciepło i bezpieczeństwo. Bożenka zaś zaczęła usypiać Włodka.
Dla Heleny przygotowali osobny pokój, by mogła odpocząć, ale ona nie mogła zmrużyć oka nasłuchiwała, czy któryś z maluchów nie pochlipuje. Czuwała tak całą noc, iż dopiero nad ranem sen ją przemógł, a spało jej się wtedy jak nigdy.
Gdy się obudziła, Bożenka krzątała się już po kuchni, śniadanie pachniało, a maluchy jeszcze spały.
A gdzie Krzysiek? zapytała zdziwiona Helena, widząc przy stole tylko synową.
Mamo, niech pani siada, zaraz wróci. Śniadanie już gotowe dodała Bożenka, chcąc ją uspokoić.
Po chwili Krzysztof wrócił, ściskając w rękach ogromne pudło.
Mamo, to dla ciebie. Otwieraj! powiedział z uśmiechem.
Helena Franciszkowa rozpakowała prezent, a w środku znalazła nowe kozaki. Ze zdumienia aż nie wiedziała, co powiedzieć.
Dzieci, to przecież zbyt kosztowne, nie mogę przyjąć od was takiego prezentu wyszeptała Helena, a w jej oczach błysnęły łzy.
Nie są droższe od Ciebie, mamo. Przymierz i noś na zdrowie odpowiedział łagodnie syn.
Helena założyła kozaki i nie mogła się nadziwić, skąd dzieci wiedziały, iż jej stare dawno się rozkleiły, a na nowe absolutnie nie miała pieniędzy.
W tej chwili któryś z maluchów zapłakał, a babcia w nowych butach pobiegła do łóżeczka.
Jesteś niesamowita, dziękuję ci szepnął Krzysztof, obejmując Bożenkę. Sam bym nie wpadł na ten pomysł.
Co tu dużo myśleć? Wczoraj przyszła mama, a jej stopy całkiem przemokły. Spojrzałam na te mokre ślady i wiedziałam już wszystko. Dla nas trzy tysiące złotych to dużo, ale zarobimy więcej, a dla twojej mamy to suma nie do przeskoczenia. Niech jej służą na zdrowie Bożenka przytuliła męża.
Helenie zrobiło się bardzo ciepło, może od nowych kozaków, a może dlatego, iż poczuła się naprawdę potrzebna i ważna dla swoich dzieci…









