Weekend we włoskim Lacjum

pomyslynawyprawy.pl 6 godzin temu

włoski citybreak

Lacjum (wł. Lazio) – region w środkowych Włoszech, gdzie bije serce antycznej cywilizacji. zwykle niedoceniane – bo tu Rzym skradł całe show – jest naprawdę warte odwiedzenia.

Kamienne miasta na tufowych skałach, starożytne i renesansowe wille, etruska nekropolia, szum morza Tyrreńskiego… I oczywiście pyszna włoska kuchnia, cudowne wina i ogólna towarzysząca każdemu pobytowi we Włoszech dolce vita .

Włochy w szczycie sezonu to niestety tłumy turystów. I choćby jeżeli samo Lacjum nie jest w czołówce najczęściej odwiedzanych regionów, to bliskość Rzymu powoduje, iż spotkamy tam masy ludzi.

Dlatego postanowiliśmy przylecieć tu poza sezonem. Końcówka marca okazała się bardzo dobrym terminem. Mimo ciągle jeszcze chłodnych wieczorów i poranków, w ciągu dnia słoneczko miło przygrzewało. Na łąkach kwitły wiosenne kwiatki, a ogródki kawowe kusiły na każdym kroku. Natomiast miasteczka, choćby te najbardziej znane, dawały się poznać podczas spokojnego, leniwego szwendania po uliczkach, zaglądania do bram, wyglądania na tarasy.

(ostatni weekend marca 2026)

Nasz pomysł na rozszerzony weekend w Lacjum był taki:

Piątek: Popołudniowy przelot do Roma Ciampino (Ryanair). Wypożyczenie samochodu na lotnisku i przejazd do Tivoli. Wieczór i nocleg w Tivoli.

Sobota: Tivoli i Villa Adriana. Następnie objazd po miasteczkach: Nazzano, Orte, Civitella d’Agliano, Civita di Bagnoregio. Nocleg w Vitorchiano.

Niedziela: Spacer w Monterano Nature Reserve. Przejazd nad jezioro Barcciano. Na koniec dnia Nekropolia Banditaccia. Nocleg w Castello di Santa Severa.

Poniedziałek: Objazd po miasteczkach Castelli Romani: Frascati, Nemi, Ariccia, Castel Gandolfo. Oddanie samochodu i późnowieczorny przelot do Polski.

Tivoli

To jedno z najstarszych miast Włoch, starsze choćby niż sam Rzym!

Już za czasów rzymskich Tivoli było ulubionym miejscem letniskowym patrycjuszy. Budowali oni tu swe rezydencje i wille, chroniąc się przed upałem i zgiełkiem Rzymu. W średniowieczu Tivoli było siedzibą biskupią.

Historyczna część Tivoli nie jest duża. Warto się po niej po prostu przespacerować, poplątać po uliczkach, pozaglądać w zaułki, przejść się na poranny rynek, wypić kawę…, wieczorem zaś zasiąść w jednej z licznych knajpek i rozsmakować w tutejszej kuchni oraz winie. My tak właśnie zrobiliśmy.

Tivoli leży zaledwie 30km od Rzymu. Z lotniska w Ciampino jest to 45km. Nam dojazd zajął jakąś godzinę, bo niestety w piątek wieczorem nie uniknęliśmy korków. Zostawiwszy samochód na parkingu przy Viale Roma (naprzeciwko Chiesa di Sant’Antonio Abate)(4euro/doba) na piechotę poszliśmy do naszego apartamentu zlokalizowanego w samym sercu historycznej części miasta, w pobliżu Ponte Gregoriano (Al Seminario: rez. booking).

Następnego dnia pojechaliśmy do strefy archeologicznej Villi Adriana.

Villa Adriana (Willa Hadriana)

To letnia rezydencja–miasto zbudowana w II wieku n.e. przez cesarza Hadriana.
Był to najobszerniejszy kompleks ogrodowo-pałacowy okresu starożytności.

Podobno dzisiejsze stanowisko archeologiczne pokrywa tylko około 30% powierzchni oryginalnej willi, a i tak jest gdzie pochodzić. Nam spokojne obejście całości zajęło ponad godzinę.

Willa Hadriana leży tuż pod Tivoli, w zasadzie chyba jeszcze w granicach miasta, choć dojeżdża się tam wąską drogą poprowadzoną przez malownicze sady.

(wstęp płatny)

Więcej o Tivoli TUTAJ

Miasteczka na tufowych wzgórzach

Włoskie średniowieczne miasteczka na wysokich, tufowych skałach – to widok w Lacjum częsty i niezmiennie urzekający. Kamienne uliczki i schodki, domy wyrastające wprost ze skały, wieża kościoła a niekiedy i zamek górujący nad okolicą – to wszystko sprawia wrażenie jakby czas tu zatrzymał się dawno temu, a na pewno znacznie zwolnił…

Historia większości z tych miejsc sięga jeszcze czasów rzymskich a choćby etruskich. Obecny kształt nadali im zaś średniowieczni budowniczy.

W końcówce marca w zasadzie wszystkie były senne i leniwe, ciche i jakby pozostawione same sobie. Tylko gdzieniegdzie na ławeczce siedziała jakaś babcia, ktoś układał coś przed drzwiami do domu, ktoś szedł niespiesznie z paczką słodyczy z cukierni, albo wpadł do kawiarni na małą kawę podczas spaceru z psem… Koty też leniwie i niespiesznie przemierzały spadziste uliczki szukając dogodnego miejsca na drzemkę.

Nazzano

Niewielkie, średniowieczne miasteczko-wieś (tzw. małe borgo), malowniczo położone nad doliną Tybru. Nad historycznym centrum góruje Castello Savelli – twierdza wzniesiona przez potężny ród Savelli w XIII wieku.

Orte

Średniowieczne miasteczko położone na wzgórzu nad doliną Tybru. Jego historia sięga czasów etruskich. Następnie było ważnym miastem w okresie rzymskim i w średniowieczu.

Pod starym miastem wije się labirynt korytarzy i jaskiń dawniej wykorzystywanych do przechowywania wina i oliwy (tzw. podziemne Orte – można zwiedzać)

Civitella d’Agliano

Średniowieczne miasteczko-wioska (małe borgo) ulokowane na tufowym wzgórzu, które zachowało układ typowy dla średniowiecznych miast obronnych. Historia miejscowości sięga czasów etruskich, a później rzymskich. W średniowieczu Civitella była ufortyfikowaną osadą strategiczną.

Civita di Bagnoregio

„Opuszczone miasto”, „Umierające miasto”

Civita di Bagnoregio to niewielkie miasteczko-wioska (małe borgo) położone na szczycie wzgórza. W 1695 roku miało miejsce trzęsienie ziemi, które odcięło miasto od świata, z każdej strony pozostawiając je otoczone przepaścią.

I choć dziś na stałe mieszka tu zaledwie kilkanaście osób, to właśnie w Civita di Bagnoregio spotkaliśmy całkiem sporo turystów. Jest tam też bardzo dużo sklepów z pamiątkami, restauracji i kafejek.

Dziś można tu wejść jedynie po 300-metrowym moście dostępnym wyłącznie dla pieszych i skuterów.

(wstęp płatny)

Vitorchiano

Na uboczu, pomiędzy Rzymem a Civita di Bagnoregio leży Vitorchiano, które chyba najbardziej skradło nasze serca. Już przy samym wjeździe naszym oczom ukazuje się niesamowita panorama miasta wyrastającego wprost ze skały.

Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu tuż przed Bramą Rzymską (Porta Romana) oddzielającą historyczne centrum od reszty miejscowości. Za murami czekał na nas świat wąskich przejść, brukowanych ulic i kamiennych domów.

Nocowaliśmy w Sospesi nel borgo (rez. booking), bo takiemu widokowi nikt się przecież nie oprze .

Wiosna na spacerze

Będąc na przełomie marca i kwietnia na kilka dni we Włoszech chcieliśmy poczuć nadchodzącą wiosnę. A gdzie najlepiej ją poczuć jak nie w plenerze, na spacerze, wśród zieleni traw, kwitnących kwiatów i świergotu ptaków!

Zapytaliśmy więc o podpowiedź ChatGPT, a ten pośród kilku propozycji (nie wszystkich rozsądnych ) rzucił hasło Riserva Naturale Regionale Monterano z dopiskiem: „dzika przyroda + ruiny miasta + filmowy klimat”.

No to poszliśmy

(pętla 5km)

Rezerwat Przyrody Monterano

Riserva Naturale Regionale Monterano leży w prowincji Viterbo, bardzo blisko miasta i jeziora Bracciano, jakieś 50km na północ od Rzymu.

Wędrówka zaczyna się przy niewielkich wodospadach, zasilanych przez strumień o mlecznej barwie. To związki siarki oraz inne minerały z tufów wulkanicznych (żelazo, wapń).

Szlak następnie prowadzi pomiędzy siarkowymi źródłami na dawnych terenach górniczych.
Na koniec zaś, po wspięciu się na tufowe wzgórze, odsłaniają się tajemnicze ruiny opuszczonego w XVIII wieku miasta Monterano. Mamy tu ruiny dawnego pałacu książęcego, dwóch kościołów, bram i budynków mieszkalnych oraz słynną ośmiokątną fontannę zaprojektowaną przez Berniniego. Miejsce to wielokrotnie służyło jako plan zdjęciowy do różnych produkcji filmowych.

Lago di Bracciano

Jezioro Bracciano powstało w kraterze wygasłego wulkanu, co nadaje mu niemal idealnie okrągły kształt. Otaczają go trzy miejscowości: Bracciano, Trevignano Romano i Anguillara Sabazia.

W Bracciano nad okolicą góruje potężny zamek Orsini-Odescalchi (Castello Orsini-Odescalchi) z XV wieku, jeden z najlepiej zachowanych we Włoszech. Nad wodą znajdziemy całkiem sporo restauracji, a iż była pora obiadowa na jedną skusiliśmy się i my. Risotto i ryba było pyszne, a wino z niewielkiej winnicy znajdującej na przeciwległym brzegu jeziora, wyborne.

Trevignano Romano jest mniejsze, ma promenadę i też mnóstwo knajpek. Ma też ruiny zamku na wzgórzu, do których niestety nie dotarliśmy ze względu na absolutny brak możliwości zaparkowania w pobliżu (marzec!, niemniej jednak niedziela wczesnym popołudniem). Zjedliśmy za to na promenadzie pyszne lody z równie wybitnym espresso i zażyliśmy kąpieli słonecznych .

Anguillara Sabazia to natomiast klimatyczne miasteczko z wąskimi uliczkami i punktami widokowymi na jezioro. Szczyci się też podobno świetnymi restauracjami nad wodą.

Nekropolia Banditaccia

Banditaccia to olbrzymia, wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, nekropolia Etrusków w Cerveteri. Tysiące grobowców zorganizowanych na planie miasta – z ulicami i placami.

Ich wnętrza przypominają wnętrza domów. Te największe, arystokratyczne, mają kilka pomieszczeń – „salon” i „sypialnie” z kamiennymi łóżkami, na których stały katafalki. Do tego kolumny i inne ozdoby. W niektórych grobach znaleziono naczynia, biżuterię, broń, w tych najwcześniejszych urny z prochami. Chowano tu zmarłych od IX do III w. p.n.e., czyli aż przez 600 lat. Dziś to miejsce jest jednym z najważniejszych źródeł wiedzy o etruskiej cywilizacji.

(wstęp płatny)

Samo Cerveteri było natomiast jednym z najważniejszych etruskich miast. Dziś to jedno z wielu włoskich lokalnych miasteczek.

Byliśmy tam o złotej godzinie. Ludzi było niewiele, dosłownie garstka. Zwiedzanie tego miejsca robi naprawdę duże wrażenie. Zwłaszcza wchodzenie do wnętrz kurhanów, „krzątanie się po salonach”…

Więcej o Nekropolii Banditaccia TUTAJ

Santa Severa

Podczas naszego włoskiego weekendu nie mogło oczywiście zabraknąć morza , dlatego na ostatni nocleg szukaliśmy jakiejś fajnej miejscówki w nadmorskiej miejscowości.
Morze Tyrreńskie oblewające zachodnie wybrzeże Italii zaprosiło nas… do zamku na plaży! Castello di Santa Severa, czyli średniowieczny zamek na plaży, w którym oprócz muzeum funkcjonuje hostel i w którym zanocowaliśmy. Cudownie!

Santa Severa to dawne etruskie, a następnie rzymskie Pyrgi – jeden z ważniejszych portów starożytności utrzymujący poprzez handel morski kontakty z Fenicjanami, Grekami i Kartaginą. Było to też jedno z ważniejszych miejsc kultu dla Etrusków.
Tam, gdzie kiedyś znajdował się starożytny port, w IX wieku zbudowano rękami jeńców saraceńskich okrągłą wieżę obronną – tzw. Torre Saracena, a wokół niej stopniowo powstawał zamek i osada.

Nocowanie na zamkach ma tę niesamowitą zaletę i moc, iż wieczorami i rankami ma się te mury wyłącznie dla siebie. Można bezkarnie szwendać się po dziedzińcu i krużgankach, a niekiedy i po komnatach…. Wbrew pozorom nie zawsze jest to też zabójcze budżetowo (Ostello del Castello di Santa Severa: 88 euro/noc w pokoju dwuosobowym, rez. booking)

Ladispoli


Jak tak siedzieliśmy sobie wieczorem na balkonie wsłuchani w szum fal i zajadaliśmy się smakołykami z lokalnego marketu… w oddali zaczęły połyskiwać światełka. Szybkie spojrzenie na mapę i już wiedzieliśmy, gdzie chcemy następnego dnia zjeść śniadanie – w Ladispoli, w kawiarence przy plaży

Castelli Romani

Ostatnie miejsca na mapie naszego weekendu w Lacjum to Castelli Romani, czyli historyczne miasteczka położone na południowy wschód od Rzymu, dosłownie „Zamki Rzymskie”.

Już w starożytności najbogatsi budowali tam wille i odpoczywali od tłoku Rzymu. W średniowieczu wiele miasteczek przekształciło się w twierdze obronne (stąd nazwa). Natomiast renesans i barok to znów okres budowy wystawnych willi i letnich rezydencji jako oazy spokoju od zgiełku stolicy.

Samolot mieliśmy dopiero o 22:00, tak więc cały dzień mogliśmy jeździć, zwiedzać, smakować .

I tak odwiedziliśmy:

Frascati – Słynne z renesansowych willi i wina

Nemi – Malutkie, wpisane na listę Borghi più belli d’Italia słynie z poziomek. Poziomkowe jest tu dosłownie wszystko! Tu podobało nam się zdecydowanie najbardziej.

Ariccia – Znana z barokowego centrum i porcetta, czyli pieczonej wieprzowiny

Castel Gandolfo – Znane dzięki letniej rezydencji papieża i Lago di Albano. Ogrody papieskie na pewno są piękne, a udostępnione prywatne i reprezentacyjne apartamenty interesujące. Właśnie dla nich do Castel Gandolfo warto przyjechać. Samo miasteczko natomiast, w porównaniu do innych, nieco nas rozczarowało.

Więcej o Castelli Romani TUTAJ

Tak oto wyglądał nasz przedłużony weekend w Lacjum. Na mapce macie zaznaczoną trasę na każdy dzień. Oczywiście jest to tylko inspiracja, każdy niech ułoży sobie własny plan, wedle swoich preferencji, tempa i rytmu dnia.

Gdzie nocowaliśmy

Tivoli, Al Seminario

(rezerwacja booking.com)

Jest to mieszkanie rewelacyjnie zlokalizowane w samym środku historycznego centrum, w pobliżu Ponte Gregoriano. Znajduje się ono na drugim piętrze kamienicy. Pokój jest niewielki ale czysty, przyjemny i ciepły (chociaż nie ma kołder, tylko prześcieradła…).

Cena: 80 euro/ pokój dwuosobowy ze śniadaniem podawanym w pobliskiej kawiarence.

Vitorchiano, Sospesi nel borgo

(rezerwacja booking.com)

Apartament w kamiennym domu w starej części Vitorchiano. Wnętrze w pełni wyposażone, czyste i ciepłe (jak się odpowiednio wcześniej włączy ogrzewanie, bo stare mury jednak gwałtownie i mocno się wychładzają). Na tarasiku (właściwie części wejścia, na który wystawia się stolik i krzesła) można zjeść kolację, albo napić się porannej kawy. Widok – bezcenny!!!

Cena: 105 euro/ 2 osoby

Santa Severa, Ostello Castello Di Santa Severa

(rezerwacja booking.com)

Hostel w zamku na plaży – to jest dopiero prawdziwy sztos!!! Pokoje czyste, ciepłe i przyjemne. Do dyspozycji goście wspólna kuchnia i jadalnia oraz całodobowa recepcja. Nasz pokój miał też balkon co było genialnym rozwiązaniem. Kolacja w akompaniamencie szumu fal – czy potrzeba czegoś więcej?

Cena: 88 euro/ pokój dwuosobowy z balkonem


KOSZTORYS (2 osoby, marzec 2026)

Przelot Ryanair Warszawa – Ciampino – Warszawa: 408zł/os.

Nocleg: Al Seminario: 80euro/pokój, Sospesi nel borgo: 105 euro/pokój, Ostello Castello Di Santa Severa: 88euro/pokój.

Wyżywienie: średnio za obiad/kolację w lokalnej knajpce należy liczyć 20-25 euro od osoby

Kawa: 2 euro

Wypożyczenie samochodu: 470zł/3 dni ( Locauto, Fiat Panda, hybryda)

Benzyna: 1,8 euro/litr (nam wyszło w całości 50 euro)

Zwiedzanie: Villa Adriana 15 euro/os. ; Necropoli della Banditaccia 8 euro/os.

Parkingi: 1-2 euro/h, 4-5 euro/doba (nam wyszło w całości 14 euro)

Autostrady: średnio za odcinek 2 euro (nam wyszło w całości 16 euro)

Ile nas to kosztowało?: 4350zł łącznie za dwie osoby.


Wszystkie wpisy o Włoszech znajdziesz tutaj: WŁOCHY

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału