WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 6 (z książki 2015 r.)

michalwronski45.blogspot.com 5 godzin temu

NAD JEZIOREM SREBRNOLICYM

- Gdzie chcesz lecieć? - spytała chmurka Pędzipiórka słonika.

- Wszystko jedno - odparł Jakdłoń, któremu dusza siadła na ramieniu, bo bała się wysokości.

- Dobrze. Może pokażę ci najpierw moje ulubione jezioro Srebrnolice. Lubię się w nim przeglądać.

Chmurka poprosiła wicherka, aby popchnął ją na zachód i niebawem zbliżyli się do wspaniałej, lśniącej srebrem wody. W jej odbiciu słoń Jakdłoń pierwszy raz w życiu ujrzał siebie, wychylając się ostrożnie zza chmurki.

- Nie uważasz, iż trochę śmiesznie wyglądam z tą długą trąbą? - spytał niepewnie.

- Dlaczego śmiesznie? - odparła Pędzipiórka. - Nikt na świecie takiej nie ma. A znam chyba wszystkie zwierzęta.

- Mówisz? - ucieszył się słonik. O mało nie wpadł do wody, skacząc z radości.

A jezioro Srebrnolice zamruczało połyskliwie i przytakująco.

- Znasz jego język? - zaciekawił się Jakdłoń.

- O, tak, rozmawiamy sobie czasem. Jesteśmy właściwie rodzeństwem. Bo ja też jestem z tej samej wody. Jezioro paruje, a ja spływam nieraz do niego deszczem - odparła chmurka Pędzipiórka.

- Trochę to dziwne - westchnął słonik.

- Wiele jest dziwów na świecie. Trochę ci ich pokażę. Lećmy dalej…

I polecieli, żegnając się przedtem z jeziorem Srebrnolicym, które zafalowało po brzegach…


Idź do oryginalnego materiału