WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 5 (z książki - 2015 r.)

michalwronski45.blogspot.com 1 godzina temu

CHMURKA

Krecik Facecik nagle zamilkł i po małej chwili powiedział zatroskany:

- Och, musi być już późno. Tam na dole mogą zauważyć, że mnie nie ma. Żegnam cię, słoniku. Pewnie zobaczymy się jeszcze kiedyś na szczęście. Świat jest mały. Pa!...

Krecik zagrzebał się w ziemi w mgnieniu oka, a Jakdłoń nie zdążył choćby odpowiedzieć – pa. Znowu został sam na wielkim placu świata, w świetle słońca, zmierzającego już ku horyzontowi.

Ale nie, nie był sam. Tuż nad nim zatrzymała się chmurka, nie za duża, nie za mała, ładna, trochę płaska, trochę pierzasta.

- Hej, hej! Ty tam na dole! - krzyknęła.

Jakdłoń podniósł głowę z trąbą i uśmiechnął się do niej.

- Jestem chmurka Pędzipiórka - przedstawiła się.

- Jestem słoń Jakdłoń, bardzo mi miło - też przedstawił się uprzejmie.

Chmurka Pędzipiórka zniżyła się do samej ziemi i zaproponowała:

- Jesteś nie za ciężki, jak widzę. Siadaj na mnie, polecimy w cztery strony świata, a może choćby dalej. Ale najpierw w stronę zachodu, żeby dzień był dłuższy. Znudziło mi się już to baletowanie bez muzyki.

- Hura! - wykrzyknął radośnie słoń Jakdłoń.

Siadł na chmurkę i polecieli. Ziemia zaokrągliła się dziwnie, jakby była ogromną kulą.

No, bo była…


Idź do oryginalnego materiału