WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 28 (z książki - 2015 r.)

michalwronski45.blogspot.com 6 godzin temu

WIĘC DALEJ!

Jakdłoń opowiadał o swojej podróży jeszcze przez całą noc. A zaciekawione słoniowe stado słuchało swoimi ogromnymi uszami, sapało co jakiś czas: OCH, OCH i wybuchało gromkim śmiechem, budząc okoliczne zwierzęta.

Nad ranem tata naszego słonika zapytał tubalnym głosem:

- I co? Masz już dość tych przygód?

- Mam i nie mam - odpowiedział niepewnie Jakdłoń. - Świat jest taki ogromny z pochowanymi niespodziankami. Można go zwiedzać do końca życia…

Stado zaszumiało zdziwione.

- jeżeli chcesz, podróżuj dalej - odezwała się babcia słonika, najmądrzejsza ze wszystkich. - Na pewno przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz miał dość tego wędrowania. Drogę do domu już znasz, Wrócisz, a my znowu dowiemy się ciekawych rzeczy o świecie.

Jakdłoń uradował się na te słowa, bo nie chciał rozstawać się z Pędzipiórką i Zefirkiem, ale też za chwilę posmutniał, wiedząc, iż znowu będzie musiał pożegnać się ze stadem.

- No, nie wiem…

Chciał poradzić się chmurki, ale spała gdzieś wysoko.

- Najlepiej, losuj! - poradziła mama, zawsze praktyczna. - Dłuższy patyk: lecisz, krótszy: zostajesz…

I los zadecydował!

Rano, po obfitym śniadaniu słoń Jakdłoń siedział już na chmurce Pędzipiórce gotowy do drogi.

- Nie zapominaj o nas! - krzyknął tata.

- Nie zapomnę. Wrócę niebawem! - krzyknął słonik.

Wiaterek Zefirek zebrał wszystkie siły i polecieli dalej – ciekawi szerokiego świata, a stado dużych słoni było coraz mniejsze, mniejsze, aż zniknęło w dali.

Ale przecież zostało w sercu małego słonia Jakdłonia…


Idź do oryginalnego materiału