WĘDRÓWKI SŁONIA JAKDŁONIA - 14 (z książki - 2015 r.)

michalwronski45.blogspot.com 6 godzin temu

ŁĄKA

Gonili słońce, aby dzień był jak najdłuższy, ale wiaterek Zefirek bardzo się zmęczył i już nie miał siły pędzić jak zwykle. Przycichł.

- Odpocznijmy gdzieś - wysapał.

- Dobrze. Znajdź jakieś interesujące miejsce - powiedziała chmurka Pędzipiórka i obudziła słonia Jadłonia, który drzemał sobie słodko, zwinięty w kłębek.

- O, już znowu dzień? Ciekawe, gdzie jesteśmy - rozglądał się dokoła, ale nic interesującego nie dostrzegł.

- Wszędzie jest ciekawie - odparł Zefirek. - Piękno mieszka w każdej rzece, w każdej górze i dolinie, w każdym drzewie, w każdym kamieniu, w każdej trawce, w każdym kwiatku. Trzeba tylko to zobaczyć.

Zniżyli się do samej ziemi i Jakdłoń zszedł na łąkę o niezwykle wysokiej trawie, pełnej pachnących, kolorowych kwiatów, nad którymi tańczyły motyle i pszczoły.

- Słoniku, tylko uważaj! Nie podepcz kwiatów i trawy! – krzyknęła z góry chmurka.

- Będę tylko stał i patrzył - odparł Jakdłoń.

Podziwiał zachwycony, a przecież była to zwykła łąka, jakich miliony na świecie. Ale wiaterek Zefirek dodawał jej piękna, bo trawy z kwiatami falowały nadzwyczajnie, mieniąc się kolorami w słońcu…


Idź do oryginalnego materiału