Wchodząc do mieszkania, Olga zatrzymała się tuż za progiem. Obok jej butów i pary należącej do męża, Lecha, stały eleganckie szpilki. Od razu je rozpoznała należały do jego siostry, Małgorzaty. Przez chwilę próbowała przypomnieć sobie, czy Lech wspominał o jej wizycie, ale nic nie przychodziło jej do głowy.
Olga, twój znowu wyjechał w delegację? dogonił ją na przystanku jej kolega z pracy, Paweł. Może wpadniemy do kawiarni? Napijemy się twojego ulubionego kakao, pogadamy trochę spokojniej, bo zwykle tylko spotkamy się na korytarzu, rzucimy cześć i już nas nie ma.
Przepraszam, Paweł, dziś nie dam rady. Lech obiecał, iż wróci wcześniej do domu, a my mieliśmy wybrać kuchnię po remoncie jeszcze nic nie jest urządzone. Zresztą, już dawno nie wyjeżdżał.
No i co, zawsze wraca na czas? zażartował Paweł, nie kryjąc ironii.
Nie zawsze uśmiechnęła się Olga i pokręciła głową. Bardzo potrzebujemy teraz pieniędzy Lech zostaje w pracy dłużej, by jakoś wszystko ogarnąć. Najpierw w pełni urządzimy mieszkanie, a potem już będzie mógł wracać punktualnie.
Rozumiem uśmiechnął się Paweł i życzył jej miłego wieczoru, po czym ruszył w swoją stronę.
Olga miała tym razem szczęście autobus przyjechał szybko. Na co dzień czekała znacznie dłużej. Usiadła przy oknie i zamyśliła się.
Kiedyś byli z Pawłem parą i planowali wspólną przyszłość, ale ich rozstanie wyszło dziwnie, adekwatnie nie wiedziała już przez co. Później na jej drodze pojawił się Lech poszła z nim do urzędu stanu cywilnego niemal tylko po to, by zemścić się na Pawle. Na zasadzie zobacz, ja już mam kogoś, radź sobie z tym.
Paweł próbował to naprawić przepraszał, obiecywał jej szczęście, mówił, iż będzie wierny i nigdy jej nie skrzywdzi. Ale Olga była już pochłonięta nowym związkiem, przekonana, iż Pawła choćby nie kochała tak się jej przynajmniej wydawało.
Z czasem przestała o nim myśleć, aż do niedawna, kiedy Paweł został przeniesiony z centrali właśnie do jej oddziału. Udawał, iż jest mile zaskoczony zbiegem okoliczności, ale Olga czuła, iż to było zamierzone, gdy dowiedział się, gdzie pracuje. Mimo to, miło jej było, iż Paweł przez cały czas jest sam i wciąż okazuje jej uczucia.
W głębi serca życzyła mu szczęścia a choćby trochę zazdrościła przyszłej żonie Pawła, bo był romantykiem, umiał oczarować.
Nie mogła powiedzieć, iż jej samej trafił się zły mąż Lech starał się dla rodziny, pracował coraz więcej, by mieli wszystko, czego potrzebowali, i żyli wygodnie. Tylko czasu w żonę nie zostawało wcale.
Mieszkali w mieszkaniu Małgorzaty. Lechowa siostra zaoferowała je w prezencie, dopóki jej dzieci podrosną.
Małgorzata nie znała problemów finansowych, bo nigdy nie pracowała choćby jeden dzień. Mieszkania traktowali jako inwestycję na przyszłość dla swoich pociech. Lech z Olgą przeprowadzili remont według własnej wizji siostra pozwoliła, teraz kupowali meble. Jednak Olga coraz częściej myślała, iż lepiej byłoby wynająć już urządzone lokum lub wziąć kredyt hipoteczny pieniądze zainwestowane w remont spokojnie wystarczyłyby na parę lat najmu. Ale Lech był zachwycony propozycją siostry.
Wysiadła z autobusu, szybkim krokiem przeszła przez ulicę i ruszyła w stronę domu. Powietrze pachniało zbliżającym się deszczem, ale Olga nie miała ochoty delektować się świeżością głowę miała pełną myśli, choć żadna nie zatrzymywała się na długo, każda ustępowała miejsce kolejnej. Jak długo już mieszkali w tej kawalerce? Rok? A może półtora?
Nie mogła przypomnieć sobie dokładnie, ale sama świadomość tymczasowości tego miejsca wywoływała w niej niepokój. Remontowali, urządzali, ciągle czekali na prawdziwe życie, które miało się zacząć kiedyś tylko kiedy?
Podeszła do bloku, uświadamiając sobie, iż idzie bardzo wolno, niemal odwlekając moment wejścia do środka. Drzwi do klatki schodowej kliknęły znajomo, a Olga zaczęła wspinać się na czwarte piętro. Każdy kolejny poziom budził w niej coraz większe napięcie.
Wchodząc do mieszkania, znowu ją sparaliżowało obok jej butów i Lecha, stały te eleganckie szpilki siostry. Nikt jej nie zapowiadał wizyty Małgorzaty.
Już miała zawołać, iż jest w domu, ale coś ją zatrzymało. Wróciła myślą do rozmowy, którą mimowolnie usłyszała zza drzwi:
Planuję z mężem odpocząć rozbrzmiał głos Małgorzaty ale on wiecznie odkłada urlop. Pomyślałam, iż oddam wam wykupione wczasy. Tylko pod jednym warunkiem, pojechałbyś z Weroniką, nie z Olgą.
Olga zesztywniała. Z Weroniką? przypomniała sobie, iż Lech czasem wspominał taką koleżankę Małgorzaty, iż siostra usiłowała mu ją zeswatać.
Nigdy nie za bardzo brała to na serio. Teraz usłyszawszy imię tej dziewczyny, w sercu czuła niepokój.
Nie chcę Weroniki! głos Lecha był wyraźnie zirytowany. Małgorzato, ile razy mam mówić: jestem z Olgą. Mam żonę! Dlaczego znowu zaczynasz?
Olga odetchnęła z ulgą dla niej już było jasne, iż to tylko Małgorzata jak zwykle narzuca swoje pomysły. Chciała już wejść do salonu, kiedy siostra znowu przemówiła:
Przestań ściemniać. Wiem, ile kiedyś kochałeś Weronikę. choćby zaręczony z nią byłeś, a potem, przez drobiazg, obraziłeś się na nią. Nie bądź uparty widzę, iż z Olgą to nie to. Weronika to zupełnie ktoś inny.
Olga zesztywniała, trudno było jej uwierzyć. Kochał? Zaręczony? Przecież jej mówił, iż Weronika go nie interesuje! Wpijała wzrok w podłogę, próbując utrzymać nerwy na wodzy, ale te słowa odbijały się echem.
No i co z tego? odparł Lech, z widoczną irytacją i niepewnością? To przeszłość, nie zaprzeczam ale już minęło. Kocham żonę.
Miłość? zaśmiała się Małgorzata. Wiesz dokładnie, iż ożeniłeś się z Olgą, żeby Weronika poczuła zazdrość, kiedy od Ciebie odeszła. Potem chciała wrócić, przepraszała, prosiła o wybaczenie. A Ty żeniłeś się z zemsty.
Olga poczuła ciężar na duszy. Zemsta? Czy naprawdę Lech ją wybrał tylko po to, by coś komuś udowodnić? Nagle poczuła, jakby jej własny ślub, życie, były takim samym rozliczeniem. Sama przecież spieszyła się z Lechem po rozstaniu z Pawłem.
Ale choćby jeżeli kiedyś kierowały nią podobne motywy, czy to miało znaczenie dziś? Przecież teraz kochali się naprawdę. Prawda? Olga wstrzymała oddech, czekając, co jej mąż powie dalej.
To minęło usłyszała odpowiedź. Teraz mam żonę, jestem za nią odpowiedzialny.
Jaka odpowiedzialność? Małgorzata wzruszyła ramionami. Dzieci nie macie, całe szczęście. Mam nadzieję, iż nie zapomniałeś, gdzie mieszkasz z Olgą nigdy nie będziecie mieć własnego kąta, tylko wieczne tułaczki. A Weronika właśnie dostała trzypokojowe mieszkanie od rodziców nowiutkie, przestronne i przez cały czas Cię kocha, czeka aż się opamiętasz.
Olga opierała się o zimną ścianę, czując coraz większy zamęt. Jak można tak mówić? Ale najbardziej martwiło ją, co powie Lech. Starała się wychwycić jego odpowiedź.
Małgorzato, przestań, zaczął Lech, ale już nie był taki pewny jak zazwyczaj. Mieszkanie to nie wszystko. Na razie mamy gdzie mieszkać, potem sami coś kupimy.
Siostra nie ustępowała:
Po prostu boisz się zmian! Weronika zawsze była dla ciebie lepsza tylko nie możesz się pogodzić z rozstaniem, ale jeszcze wszystko możesz odwrócić. Z Weroniką miałbyś dom, bezpieczeństwo, wszystko, na co zasługujesz. Sam chyba widzisz, z Olgą nigdy nie będziesz w pełni szczęśliwy?
Poza tym, podsumowała Małgorzata, moje mieszkanie niedługo będzie mi potrzebne, więc i tak musicie się wyprowadzić.
A Weronika wie, co tu knujesz? zapytał niespodziewanie Lech.
Oczywiście! rzuciła Małgorzata. Poprosiła mnie o to. Z wczasami to jej pomysł, chciała, żebym Was zeswatała.
Zapadła cisza. Olga poczuła, jak kłębią się w niej emocje. Dlaczego Lech milczy? Naprawdę rozważa propozycję siostry?
Co powiedzieć Oldze? odezwał się cicho.
Powiedz jej, iż jedziesz mi pomóc na działce zaczynamy remont. A w rzeczywistości pojedziesz z Weroniką nad morze. Prosta sprawa.
To już było ponad siły Olgi po cichu wyszła z mieszkania, nie oglądając się za siebie. gwałtownie przeszła kilka ulic, aż trafiła do maleńkiej, przytulnej kawiarenki. Muzyka grała cicho, za oknem zapadał zmierzch. Zmęczona usiadła pod oknem i odruchowo zamówiła kakao z wanilią. Za dużo myśli przewijało się przez głowę nic nie potrafiła zebrać w całość, fragmenty rozmowy odbijały się echem.
Jeszcze raz, po raz setny, wracały słowa Małgorzaty. Jak to możliwe, iż Lech nie powiedział jej prawdy? Że nie wspominał, iż kiedyś był niemal zaręczony z inną? Szczególnie z przyjaciółką siostry! Olga czuła się oszukana, ale jeszcze bardziej bolała ją myśl, iż może dla Lecha była tylko sposobem na rozliczenie z kimś innym. Myślała, iż wybrał ją z miłości, a tu chodziło o coś zupełnie innego. Choć sama też kiedyś chciała pokazać Pawłowi, iż potrafi ułożyć życie, jednak ona przynajmniej nie spotkałaby się dziś choćby na kawę. Pokochała Lecha do głębi.
Wieczór zapadł, a Olga siedziała bez ruchu, wpatrując się w światła miasta, za deszczową szybą. choćby nie spróbowała zamówionego napoju. Czuła, jakby czas przestał płynąć.
Lech nie zadzwonił, choćby nie pytał, gdzie jest. Pewnie już planuje wyjazd z Weroniką pomyślała gorzko mało go to obchodzi, gdzie się podziewam.
Sięgnęła po telefon, chcąc sprawdzić godzinę bateria była rozładowana.
Westchnęła ciężko. Nie mogła już dłużej zwlekać wracała do domu. Założyła płaszcz, wyszła na dwór, czując chłód wieczoru. Każdy krok utwierdzał ją w przekonaniu, iż to koniec ich związku. Rozstanie jest nieuniknione, próbowała się na to przygotować.
Gdy doszła do bloku, z trudem wdrapała się na czwarte piętro i przekręciła klucz w zamku. W mieszkaniu zastała ciszę żadnych odgłosów telewizora czy kuchennych rozmów. Ale w centrum pokoju stały torby Lech pakował swoje rzeczy. A więc to prawda pomyślała przygotowuje się.
Co robisz? spytała z automatu, choć znała już odpowiedź za chwilę powie, iż jedzie do siostry na działkę. Tymczasem Lech powiedział coś zupełnie innego:
Olga, wychodzimy stąd. Znalazłem nowe mieszkanie, wynajmiemy na początek. Potem pomyślimy o kredycie usiadł na kanapie i spojrzał na żonę, jakby szukał czegoś w jej oczach. Gdzie byłaś tak długo? Cały wieczór próbowałem się dodzwonić, telefon wyłączony. Złapałaś dodatkową pracę?
Olga nie wierzyła własnym uszom. Wszystko, co miała powiedzieć, nagle straciło sens. Zagubiona kiwnęła głową, sama nie wiedząc, jak zareagować.
Naprawdę wychodzimy? wyszeptała, jeszcze niepewna.
Lech widząc jej niepokój, przesunął się bliżej, wyjaśniając:
Pokłóciłem się z Małgorzatą. Już więcej nie chcę od niej zależeć. Musimy mieć swój własny dom.
Olga poczuła ulgę. To nie był jeszcze koniec, ale coś pękło. Lech przez chwilę milczał, potem wziął głęboki oddech i opowiedział jej całą rozmowę z siostrą.
Powinienem Ci powiedzieć wcześniej ściszył głos. Faktycznie, kiedyś byłem z Weroniką. I, tak… ożeniłem się z Tobą, by się odegrać na niej. Ale wszystko to już przeszłość kocham tylko Ciebie. Nie chcę Cię stracić.
Olga słuchała. Uczucie zawodu wciąż ją uwierało, ale najważniejsze było to, iż wreszcie rozmawiają szczerze.
Przepraszam, iż nie wyjaśniłem Ci tego na początku szeptał Lech. Kiedy Ty mówiłaś o Pawle, uznałem, iż nie wypada wracać do mojej przeszłości. Potem już nie potrafiłem zacząć tej rozmowy.
Olga odetchnęła, łzy napłynęły jej do oczu. Łzy ulgi.
Dobrze odpowiedziała cicho. Co było, minęło. Mówisz, iż mamy mieszkanie?
Tak potwierdził Lech. Na razie wynajęte, ale docelowo własny kąt. Bez Małgorzaty i jej wtrącania. Damy radę, obiecuję. Potem ruszymy po kredyt, urządzimy się jak chcemy.
Olga kiwnęła głową, czując, iż to adekwatna decyzja. Odtąd będą budować swoje życie z dala od cudzych ambicji i planów.
No to co, uśmiechnął się Lech, zbieramy się?
Olga jeszcze raz kiwnęła głową, nie będąc w stanie powiedzieć nic więcej. Wiedziała, iż prawdziwe uczucia wygrywają z przeszłością, a szczerość i odwaga budują solidny fundament pod wspólne życie. Cokolwiek się wydarzy, trzeba być ze sobą szczerym. I zostawiać to, co minęło, zdecydowanie za sobą.











