Wchodząc do mieszkania, Ola zatrzymała się. Przy drzwiach, obok jej i Iwana butów, stały eleganckie …

twojacena.pl 7 godzin temu

Dziś, wracając do mieszkania, zatrzymałam się tuż za progiem. Przy wycieraczce, obok moich i Jankowych butów, stały eleganckie szpilki. Od razu rozpoznałam je to buty jego siostry, Małgorzaty, drogie, lakierowane, na wysokim obcasie. Zastanowiłam się, po co ona tu przyszła. Przecież Janek nie mówił mi nic o wizycie siostry.

Pola, twój znowu wyjechał w delegację? dogonił mnie na przystanku Tomek, kiedy szłam do autobusu. Może skoczymy do kawiarni? Napijesz się swojego ulubionego gorącego kakao, pogadamy spokojnie, bo ostatnio wszystko w biegu: cześć, do widzenia.

Przepraszam, Tomku, dziś nie dam rady. Janek obiecał być wcześniej w domu, mieliśmy razem wybrać kuchenne wyposażenie, ciągle nie skończyliśmy wszystkiego po remoncie. A, o delegacjach już dawno nie ma mowy.

I co, w domu zawsze jest punktualnie? zapytał Tomek z ledwie ukrywaną drwiną.

Czasem nie, uśmiechnęłam się, lekko kręcąc głową. Teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy, więc Janek musi pracować dłużej. Urządzimy mieszkanie do końca, to i może będzie częściej w domu.

Jasne rzucił Tomek, życząc mi miłego wieczoru, po czym skręcił w boczną uliczkę.

Miałam dziś szczęście autobus podjechał od razu. Zwykle muszę czekać, a tym razem jeszcze z pracy udało mi się wyjść szybciej, więc zdążyłam. Usiadłam przy oknie i zamyśliłam się.

Dawno temu byłam z Tomkiem bardzo blisko niemalże planowaliśmy ślub. Rozstaliśmy się jednak dziwnie, choćby nie pamiętam już dlaczego. Potem pojawił się Janek i niemal od razu poszliśmy do Urzędu Stanu Cywilnego. Chciałam wtedy pokazać Tomkowi, iż nie jestem sama niech żałuje, co stracił.

Zapewniał, iż mnie kocha, chciał wrócić, przepraszał, mówił, iż zrobi mnie szczęśliwą, ale ja byłam już pochłonięta przez Janka. Uwierzyłam, iż Tomka nigdy naprawdę nie kochałam.

Potem zupełnie o nim zapomniałam. Kilka miesięcy temu Tomek przyszedł do naszego oddziału z centrali. Udawał, iż to przypadek, ale mam wrażenie, iż prosił sam o ten transfer wiedząc, iż tu pracuję. Mimo wszystko miło mi było, iż Tomek przez cały czas jest sam i wciąż patrzy na mnie z czułością.

Życzyłam mu szczęścia, choćby zazdrościłam tej jego przyszłej żonie był naprawdę uroczy i wielkim romantykiem.

U mnie z mężem nie jest źle tylko odkąd remont, Janek ciągle pracuje. Tak, stara się, dba o nasz komfort, ale dla mnie czasu praktycznie nie ma.

Mieszkamy w mieszkaniu Małgorzaty. Była bardzo miła, zaproponowała nam swoje mieszkanie, zanim jej dzieci dorosną.

Małgorzata z mężem nie mają problemów finansowych, ona nigdy nie pracowała, więc choćby nie decydowali się wynająć mieszkania po prostu inwestują w nieruchomości, twierdząc, iż dzieci będą zabezpieczone.

Janek i ja zrobiliśmy remont po swojemu, Małgorzata pozwoliła, teraz kupujemy meble. Ale czasem myślę, iż lepiej byłoby, gdybyśmy wynajmowali już urządzone mieszkanie. Za pieniądze, które włożyliśmy tutaj, mielibyśmy kilka lat spokoju albo wzięlibyśmy kredyt hipoteczny na własne. Ale Janek się nie mógł powstrzymać, kiedy Małgorzata zaproponowała nam ten lokum.

Wysiadłam z autobusu, przeszłam przez ulicę i poszłam w stronę bloków. W powietrzu unosił się ten zapach, zwiastujący deszcz ale nie byłam w nastroju, by zachwycać się świeżością.

Myśli przeplatały się, żadna nie zatrzymywała się na długo cały czas coś nowego przychodziło do głowy. Ile minęło, odkąd z Jankiem zamieszkaliśmy tutaj? Rok, może półtora?

Nie umiem sobie przypomnieć, ale mieszkanie wciąż wydawało się tymczasowe. Robiliśmy remont, ustawialiśmy meble, wszystko na chwilę, jakby prawdziwe życie miało się zacząć dopiero później. Ale kiedy?

Zorientowałam się, iż idę bardzo powoli, jakbym odsuwała w czasie moment przekroczenia progu. Drzwi wejściowe zatrzasnęły się za mną, jak zawsze z lekkim stukiem; zaczęłam wspinać się na czwarte piętro.

Klatka schodowa jak zwykle pogrążona w półmroku. Im wyżej szłam, tym bardziej czułam w sobie dziwne napięcie.

Gdy weszłam do mieszkania, znów te buty. Zastygłam. Tuż przy moich szpilki Małgorzaty. Droższe niż mogłabym sobie pozwolić.

Nie słyszałam, żeby Janek wspominał o jej wizycie. Już chciałam zawołać, iż jestem ale coś mnie powstrzymało. Intuicja podpowiadała nie wchodź. Zamiast tego nasłuchiwałam.

Ja z Markiem chcieliśmy odpocząć, rozległ się głos Małgorzaty. Ale w pracy nie da się załatwić urlopu, więc pomyślałam, żeby przekazać wam nasze vouchery na wyjazd. Ale pod warunkiem, jej ton był ostry, pojedziesz nie z Polą, tylko z Martą.

Zamarłam. Z Martą? Przypomniałam sobie, jak kiedyś Janek w przelocie wspominał to imię Małgorzata próbowała go zeswatać ze swoją koleżanką.

Wtedy nie zwróciłam na to uwagi. Teraz, słysząc to imię, poczułam zimny dreszcz.

Nie potrzebuję Marty, zirytowany głos Janka. Małgoś, ile razy mam powtarzać, iż jestem z Polą. Mam żonę! Dlaczego ciągle próbujesz mi ustawiać życie?

Odetchnęłam z ulgą. Jasne, Małgorzata jak zwykle próbuje narzucić swój pomysł. Już miałam wejść do salonu i oznajmić, iż wróciłam, gdy znów zabrzmiał jej głos.

Przestań się okłamywać, Janek. Przecież pamiętam, jak kochałeś Martę. Już prawie się oświadczyłeś, ale potem się obraziłeś o drobiazg. Nie bądź uparty widzę, iż z Polą to nie to. Marta to coś całkiem innego.

Stałam nieruchomo, próbując zrozumieć sens. Kochał? Z kimś innym planował ślub? A mnie mówił, iż Marta go nie interesuje. Starałam się uspokoić, ale każde słowo Małgorzaty brzmiało coraz mocniej.

Co z tego? odpowiedział Janek, w głosie złość i niepewność? To przeszłość. Było-minęło. Kocham swoją żonę.

Naprawdę kochasz? Daj spokój, Małgorzata się nie poddawała. Przecież z Polą się ożeniłeś tylko po to, by Marta się denerwowała, kiedy zostawiła cię dla tamtego. A gdy chciała wracać, prosiła cię, przepraszała to wtedy się ożeniłeś, żeby się zemścić.

Zrobiło mi się ciężko na sercu. Zemścić się? Czy Janek ożenił się ze mną tylko po to, żeby komuś coś udowodnić? Przypomniałam sobie, jak sama gwałtownie zdecydowałam się na ślub po rozstaniu z Tomkiem.

Nawet jeżeli tak było, co teraz? Przecież teraz się kochamy. Czy na pewno? Zamarłam, czekając na kolejne słowa Janka.

To już przeszłość, powiedział. Mam żonę, mam zobowiązania.

Jakie zobowiązania? prychnęła Małgorzata. Dzieci nie macie, całe szczęście. Mam nadzieję, iż pamiętasz, gdzie mieszkasz? Z Polą zawsze będzie tymczasowo, w cudzym kącie. A Marta? Dostała od rodziców trójpokojowe, świeże mieszkanie w centrum. Ona czeka, aż się opamiętasz.

Przysunęłam się do zimnej ściany, jakby chciała zniknąć. Jak Małgorzata może tak mówić? Ale najbardziej przejmowałam się odpowiedzią Janka. Bez ruchu wsłuchiwałam się w ciszę.

Przestań, Małgoś powiedział powoli Janek, już bez dawnej pewności. Mieszkanie to nie wszystko. Za chwilę my sobie coś wynajmiemy, potem pomyślimy o kredycie.

Ale Małgorzata nie popuszczała:

Po prostu boisz się zmian. Marta zawsze była dla ciebie lepsza, a ta złość wciąż w tobie siedzi ale jeszcze nie jest za późno. Z nią będziesz miał dom, stabilność, wszystko, czego pragniesz. Nie rozumiesz, iż z Polą nigdy do końca nie będziesz szczęśliwy?

Zresztą, ciągnęła, nie mogę wam wiecznie udostępniać mojego mieszkania. Teraz mam własne plany niedługo musicie się wyprowadzić.

A Marta wie, iż w to mieszasz? niespodziewanie spytał Janek.

Oczywiście, iż wie! odpowiedziała Dosiadła się Małgorzata. adekwatnie to ona poprosiła mnie o pomoc. Wie, iż ją kochasz. To jej pomysł z tymi voucherami chciała, żebym cię przekonała.

Zapanowała cisza. Wszystko we mnie się przewróciło. Dlaczego Janek nie odpowiada? Czy bierze to pod uwagę?

A co mam powiedzieć Poli? spytał niepewnie.

Powiedz, iż jedziesz mi pomóc na działce. Właśnie zaczęłam remont, powiedziała lekko Małgorzata, jakby to było oczywiste. A do morza ruszysz z Martą. Prosto i wygodnie.

Nie wytrzymałam. Wymknęłam się z mieszkania i poszłam przed siebie bez oglądania się.

Miasto było szare, kawiarnia prawie pusta; w cieniu lamp grała delikatna muzyka, za oknem powoli zapadał zmierzch. Zamówiłam gorące kakao z wanilią i usiadłam przy oknie. Nie mogłam zebrać myśli w głowie szumiały zdania z rozmowy, której słuchałam przed chwilą.

Ciągle obracałam słowa Małgorzaty: jak to możliwe, iż Janek tak długo skrywał prawdę? Dlaczego nigdy nie mówił mi o planach ślubu z Martą? A jeszcze Marta przyjaciółka jego siostry. Czułam się oszukana. Może nasz związek był tylko rozgrywką z przeszłością? Myślałam, iż Janek wybrał mnie z serca, a teraz wszystko wydaje się inne. Choć sama kiedyś działałam podobnie, to przecież nigdy nie umówiłabym się z Tomkiem do kawiarni, nie mówiąc już o wyjeździe nad morze! A Janka pokochałam, oddałam mu serce.

Za oknem ciemniało, wśród migoczących świateł i deszczu. Nie ruszyłam choćby kakao. Czas się zatrzymał.

Janek choćby nie zadzwonił nie zapytał, gdzie jestem. Może rzeczywiście szykuje się z Martą nad Bałtyk? Pewnie go nie obchodzi, gdzie się podziewam pomyślałam ze smutkiem. Chciałam sprawdzić godzinę telefon okazał się rozładowany.

Westchnęłam ciężko i wiedziałam, iż nie mogę odwlekać czas wrócić do domu. Zebrałam się w sobie, ubrałam płaszcz i wyszłam na deszczowy wiatr. Szłam powoli z każdym krokiem coraz mocniej myśląc, iż trzeba zakończyć ten związek. Rozstanie wydawało się nieuniknione próbowałam się na nie przygotować.

Gdy podeszłam do bloku, czułam już tylko ciężar w sercu. Weszłam, przekręciłam klucz i weszłam do środka. W mieszkaniu panowała cisza. Nie było telewizora, nie było nic. Zauważyłam walizki w pokoju Janek pakował swoje rzeczy. No tak pomyślałam chyba naprawdę się wyprowadza.

Co robisz? zapytałam automatycznie, choć odpowiedź była jasna. Czekałam, aż powie, iż jedzie do Małgorzaty na działkę. Tymczasem Janek odparł niespodziewanie:

Pola, wyprowadzamy się. Wynająłem już mieszkanie. Na razie prowizorycznie, potem ruszymy po kredyt. Na chwilę spojrzał mi w oczy, jakby chciał zobaczyć coś więcej. Dlaczego tak długo cię nie było? Próbowałem się z tobą skontaktować, telefon wyłączony. Podjęłaś dodatkową pracę?

Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Wszystkie przygotowane słowa nagle stały się niepotrzebne. Pokiwałam głową bezwiednie, nie wiedząc, co dalej.

Wyprowadzamy się? szepnęłam.

Janek poczuł moje zdezorientowanie, podszedł i zaczął spokojnie tłumaczyć:

Pokłóciłem się z Małgorzatą westchnął. Dość. Nie chcę być już zależny. Potrzebujemy własnego mieszkania.

Poczułam, jak ciśnienie ze mnie uchodzi, choć to nie był koniec. Przysiadł na skraju wersalki, gestem wskazał mi miejsce obok. Gdy usiadłam, krótko streścił mi całą rozmowę z siostrą.

Powinienem powiedzieć ci wcześniej dodał cicho. Faktycznie, miałem romans z Martą. Tak, ożeniłem się z tobą, żeby pokazać jej, iż się nie poddam. Ale Polu, to już przeszłość. Jesteś jedyną osobą, którą kocham. Nie chcę cię stracić.

Słuchałam, a w środku coraz bardziej czułam ulgę. Oczywiście, niełatwo to znieść podwójna gra i przemilczenia bolą. Ale najważniejsze, iż wreszcie mogliśmy o tym mówić otwarcie.

Przepraszam, iż nie powiedziałem ci wszystkiego wcześniej odezwał się cicho, patrząc w podłogę. Jak opowiedziałaś mi kiedyś, iż prawie wyszłaś za Tomka wtedy uznałem, iż nie powinnam wracać do przeszłości. A potem już nie chciałem tego tematu poruszać.

Westchnęłam, łza zabłysnęła w oku, choć to była łza ulgi.

Dobrze odpowiedziałam w końcu. Było, minęło. Powiedziałeś, iż wynająłeś mieszkanie?

Tak pokiwał głową. Na razie na Krakowskim Przedmieściu, potem coś własnego. Bez Małgorzaty, bez jej rad, wreszcie sami. Zrobimy to. Potem weźmiemy kredyt, wszystko według naszych zasad.

Poczułam, iż to dobra decyzja. Wreszcie zaczniemy żyć dla siebie, nie oglądając się na cudze plany i majątki.

No to co? uśmiechnął się Janek. Pomagasz mi się pakować?

Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową. Zamiast słów poczułam spokój. Wierzyłam, iż od dzisiaj wszystko, co było trudne, zostanie w przeszłości. Nasze życie zacznie się naprawdę tak, jak powinno.

Idź do oryginalnego materiału