Walentynki przyprawiały mnie o ból głowy. Znalazłem sposób, by to zmienić
Zdjęcie: ravioli na walentynki
Są takie dni w roku, które zamiast cieszyć, delikatnie podnoszą mi ciśnienie. Święta Bożego Narodzenia, urodziny czy wreszcie walentynki. Niby same przyjemności, a jednak gdzieś z tyłu głowy pojawia się stres. Dlaczego? Bo nie cierpię kupować prezentów "na odczepnego". jeżeli mam coś komuś dać, to musi być idealnie dopasowane do tej osoby i prosto z serca. A kiedy jest się z żoną ponad dwie dekady… cóż, lista pomysłów niebezpiecznie się kurczy. Na szczęście stare powiedzenie "przez żołądek do serca" z czasem stało się moim osobistym panaceum na prezentowe rozterki.






