Według firmy Cirium, która zajmuje się analizą danych, przez pierwsze dwa tygodnie wojny odwołano na świecie 23 550 lotów. Światowa Rada Podróży i Turystyki (WTTC) szacuje, iż wojna kosztuje sektor 600 mln dolarów dziennie. Na razie Bliski Wschód – popularne Zjednoczone Emiraty Arabskie, a także Jordania, Katar, Bahrajn i Oman – jest praktycznie wykluczony z ruchu turystycznego. Za to gwałtownie wzrosło zainteresowanie Karaibami. Grupa hotelowa Sandals twierdzi, iż odnotowała wzrost rezerwacji w swoich hotelach na Barbadosie i Antigui, podczas gdy TUI poinformowało redakcję „The Times”, iż obserwuje „wyjątkowo duży popyt” na Dominikanę i Jamajkę, a także Phuket w Tajlandii i Goa w Indiach. Nicki Tempest-Mitchell, dyrektorka agencji Barrhead Travel w Glasgow, potwierdza, iż dalekie podróże pozostają w planach, i dodaje, iż turyści najczęściej rezerwują wyjazdy na Karaiby i do Kanady.







