Ludzi od zawsze kusiło, by szukać znaczeń w przypadkach, gestach i rytuałach, które niby nic nie znaczą, a jednak działają na wyobraźnię. Przesądy wchodzą w codzienność tak cicho, iż trudno oddzielić je od nawyków i drobnych odruchów, które czasem wykonuje się zupełnie automatycznie. Jedni unikają gwizdania po zmroku, inni trzymają się z daleka od przedmiotów o niepokojącym brzmieniu, bo wolą nie kusić losu. Liczby też dostały własne etykietki i potrafią wpływać na wybory silniej niż najbardziej spektakularny omen. A gdy zestawi się te zwyczaje z tym, jak podchodzą do nich mieszkańcy różnych krajów, robi się z tego podróżnicza mapa pełna zaskakujących historii.
REKLAMA
Zobacz wideo "Gdyby nie podwójne łóżko, nie zaszłabym w ciążę", czyli najbardziej absurdalne skargi turystów na biura podróży
W jakim kraju 4 jest pechowa? Lokalsi unikają tej liczby jak Polacy 13
W Polsce nikt nie unosi zdziwionych brwi, gdy ktoś wspomina o pechowej trzynastce. To jedna z najbardziej oswojonych liczb, która od lat krąży w powiedzeniach, anegdotach i codziennych decyzjach podejmowanych trochę "na wszelki wypadek". W wielu krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych ma podobną renomę, a jej obecność potrafi wywołać nerwowy uśmiech choćby u osób, które nie uważają się za przesądne. Ten zwyczaj tworzy interesujący punkt wspólny dla kultur oddalonych od siebie o tysiące kilometrów, bo wszędzie tam funkcjonuje przekonanie, iż niektóre liczby lepiej omijać szerokim łukiem. To dobry moment, żeby spojrzeć, jakie cyfry i skojarzenia zdominowały inne części świata.
Kiedy skierujemy wzrok na południe Starego Kontynentu, klimat się zmienia. We Włoszech sporą ostrożność wzbudza liczba "17". Wielu mieszkańców kojarzy zapis "XVII" z anagramem "VIXI", czyli łacińskim "żyłem", interpretowanym jako zakończenie pewnego etapu życia. Niektóre włoskie linie lotnicze przez lata eliminowały siedemnasty rząd z samolotów, ponieważ oznaczenie to uchodziło za obciążone złą energią. Dla obcokrajowców to zagadka, a dla lokalnych społeczności coś całkowicie naturalnego.
Liczby potrafią jednak wywoływać dreszcz nie tylko w Europie. W Azji Południowej i Południowo-Wschodniej też mają swoje "czarne owce", choć powody są już zupełnie inne. W Indiach chłodniej patrzy się na "8", bo w tradycyjnej astrologii łączono ją z wpływem Saturna, planety sprzężonej z życiowymi przeszkodami. W Tajlandii krążą opowieści o niechęci wobec "6", która w dawnym języku miała brzmienie zbyt zbliżone do słów związanych z chaosem. Wietnam również wprowadza tu własny akcent. "7" przez wieki uchodziła tam za liczbę niosącą straty, bo kojarzono ją z miesiącem duchów w kalendarzu księżycowym.
Gdy spojrzymy jeszcze dalej na wschód, przesądy zaczynają się układać w zupełnie inny pejzaż. W kulturze chińskiej "4" ma niemal identyczne brzmienie jak słowo oznaczające "śmierć", co z czasem doprowadziło do powstania tetrafobii, czyli niechęci wobec tej cyfry. To dlatego w wielu budynkach brakuje czwartego piętra, a numeracja przeskakuje z trzeciego od razu na piąte. Korea Południowa także patrzy na czwórkę niechętnie i w niektórych windach zastępuje ją literą "F". Japonia dorzuca do azjatyckiego "kociołka" własną historię. Lokalne skojarzenia kierują uwagę na "9", której wymowa przypomina słowo związane z bólem. Wszystko powyższe tworzy to mozaikę praktyk, w których o pechu decyduje nie historia, ale zaskakująco podobne brzmienie słów.
Jakie są popularne przesądy? Warto je poznać, zanim odwiedzimy te kraje
Dla ludzi nie tylko liczby są ważne, bo przesądy rozrastają się na wiele innych sfer. Indie trzymają się prostej zasady, by nie gwizdać w domu po zmroku. Wierzy się tam, iż ten konkretny dźwięk potrafi zwabić nieproszone duchy lub niechcianych gości. W niektórych regionach mówi się choćby o "wypłoszeniu dobrobytu", dlatego wiele rodzin traktuje to jako zasady dobrego wychowania.
Turcja ma swój własny nocny zakaz. Mieszkańcy unikają żucia gumy po zmroku, ponieważ kojarzy się to z czymś niewłaściwym i nieprzyjemnym. Według lokalnej narracji wygląda to tak, jakby ktoś przeżuwał coś, o czym wolałby nie opowiadać przy kolacji. Choć brzmi to jak małe dziwactwo, zwyczaj funkcjonuje w społeczeństwie od pokoleń.
Japonia dorzuca coś bardziej symbolicznego. Kierunek ustawienia głowy podczas snu ma tam duże znaczenie, ponieważ północ wiąże się z tradycyjnymi rytuałami pogrzebowymi. To jedna z tych zasad, których wielu mieszkańców trzyma się mimo rosnącej nowoczesności. Z kolei Chiny z rezerwą podchodzą do wręczania zegarków, bo fraza związana z takim prezentem przypomina o odprowadzaniu kogoś w ostatnią drogę. W Korei Południowej wciąż żywy jest lęk przed spaniem przy włączonym wiatraku w zamkniętym pokoju. Przez lata powtarza się tam opowieści, iż taki "fan death" potrafi "wyssać" energię albo pozbawić tchu.
Niektóre przesądy dotyczą codziennych gestów. W Meksyku unika się zamiatania podłogi wieczorem, bo według tradycji może to "wyrzucić dobrobyt" z domu. Brazylijczycy pilnują, by torebka nie leżała dnem do góry, a Tajowie traktują głowę jako najważniejszą część ciała, więc dotknięcie jej bez zgody jest tam faux-pas. Każdy kraj nosi w sobie taki mały, kulturowy schowek z zasadami, które łączą sacrum, folklor i codzienność. Warto je poznać, bo niektóre są naprawdę ciekawe. Wierzysz w przesądy? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.






