W szkole ciągle wciągali mnie w różne olimpiady. Pewnego dnia zgłoszono mnie do olimpiady z chemii. Odebrałem to jako wyraz uznania dla mojego intelektu. Gdy dowiedziała się o tym moja mama, chemiczka o szlacheckim rodowodzie (przed ślubem nosiła staropolskie nazwisko), zachowała się jak rasowa warszawska ciocia. zwykle śmiała się z wdziękiem jak bohaterka Prusa, ale […]