„w sobie zawsze jest już dwiema” w Galerii Przeciąg

magazynszum.pl 4 miesięcy temu

Przyjemność, wbrew naszym wyobrażeniom, nie jest jedynie doznaniem, ale stanem, za którym stoją fizjologia i fantazja. Przyjemność – jako użytek – zaprasza do zatopienia się w marzeniach na jawie. Nie daje się skategoryzować – bywa nieuchwytna, ponętna, domagająca się, nieznośna, smakująca lub żarłoczna. W ten sposób zachęca nas do przeciwstawienia się wszechotaczającej rzeczywistości, opartej na ocenie i wizualności. Istotą Przyjemności jest działanie ku jej zaspokojeniu; jednocześnie jest na tyle taktowna, iż daje nam narzędzia do jej samozadowolenia.

Wystawa w sobie zawsze jest już dwiema[ref]Tytuł wystawy pochodzi z książki Luce Irigaray, Ta płeć (jedną) płcią niebędąca, 2010. Całość cytatu: „Kobieta ‘dotyka się’ nieustannie, co więcej – nikt nie może jej tego zabronić, jej płeć bowiem składa się z dwóch całujących się bez przerwy warg. Dlatego w sobie zawsze jest już dwiema – nierozłącznymi wszak i niepodzielnymi na pojedyncze, które się wzajemnie pobudzają”.[/ref] to prezentacja prac sześciu artystek: Lery Dubitskayi, Olgi Dyjak, Mrozii11, Patrycji Płóciennik, Sylwii Walczowskiej oraz Ingi Wójcik, pod opieką kuratorską Weroniki Kocewiak. Każda z zaproszonych artystek prezentuje inne ujęcie momentu zatracenia się w Przyjemności:

Lera Dubitskaya kreuje świat fantazji, w którym oddaje ciało florze i faunie. Czasem w nim znika, kiedy indziej zatapia się, ale tylko częściowo. W ten sposób zaciera granice jedności przedstawianych ciał ze światem rzeczywistym, który obliguje nas do posiadania jednej, konkretnej formy cielesnej. W zaprezentowanych obrazach ciało staje się efemeryczne, bajkowe i zdolne do samo–transformacji oraz sublimacji z własnym, fantazyjnym światem.

Olga Dyjak maluje w rytmie ruchów ciała. Prezentuje sensualne doświadczenia, w których wyobrażenie natury łączy się z odczuwaniem somatycznym. Jej malarstwo to słuchanie – zewnętrznych pokus flory i fauny oraz wewnętrznych wrażeń. Struktura ciała u artystki stanowi teksturę, swobodnie wykorzystywaną do malowania przedstawień natury.

Inga Wójcik, część malowidła ściennego, Olga Dyjak, „Komarnica”, 2025, olej na płótnie, 50 × 120 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Sylwia Walczowska, „Zasięg terytorialny”, 2024, olej na płótnie, 50 × 50 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka

Mrozia11 buduje tożsamość poprzez autoerotyczne zespolenie oraz niszczenie archetypicznych symboli męskości (m.in. wąż, lew). Siłą jej obrazów jest ujmowanie ciała w momencie doprowadzania go do stanów granicznych – agresywnej, a niekiedy transcendentalnej, erotycznej przyjemności.

Patrycja Płóciennik reprezentuje reżim auto-przyjemności, realizowanej poprzez wykonywanie czynności powtarzalnych. Spełnienie u artystki jest związane z ekonomią życia – statut losowości tutaj zanika; w zamian panuje pierwotna potrzeba rutyny, szukania przyjemności w bezpiecznej pętli dnia i nocy, w której nie istnieje czas, a zatrzymane obiekty – jak obrus, zużyta torebka po herbacie czy uchwycona w pół rozdania rozgrywka pasjansa, nie ulegną już zmianie.

Sylwia Walczowska formuje rzeczywistość złożoną z samo wytworzonego środowiska naturalnego, skomponowanego z obiektów natury. To świat oparty na fantazji – jak biżuteria, kwiaty czy meble powstałe z muszli i skorup ślimaków. Artystka pozwala sobie zatopić się w przyjemności darów natury, niekiedy łącząc się z nią w erotycznym zespoleniu.

Inga Wójcik wymalowuje otaczającą ją rzeczywistość poprzez użycie diagramów – struktur matematycznych, fizycznych i biologicznych. W ten sposób wykreśla przestrzeń nieograniczoną, a zarazem określoną przez samą autorkę. Prezentuje Przyjemność nieznającą granic, pożądliwie szukającą rozmachu.

Mrozia11, „St Lucia Theme”, 2025, filc, 29 × 23 cm, Patrycja Płóciennik, „Pasjans Pająk”, 2025, len, bawełna, haft, 150 × 250 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Mrozia11, „St Lucia Theme”, 2025, filc, 29 × 23 cm, Patrycja Płóciennik, „PasjansPająk”, 2025, len, bawełna, haft, 150 × 250 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Patrycja Płóciennik, „Pasjans Pająk”, 2025, len, bawełna, haft, 150 × 250 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Inga Wójcik, „Soft”, 2025, olej na płótnie, 50 × 75 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Sylwia Walczowska, „Obiekty skorupne 01”, 2024, technika mieszana, 120 × 40 × 40 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Patrycja Płóciennik, „Po herbacie”, 2025, batyst bawełniany barwiony naturalnie, len, sznurek, haft, 78 × 70 × 43 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Sylwia Walczowska, „Recital na tafli”, 2024, olej na płótnie, 60 × 40 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Sylwia Walczowska, „Obiekty solne 01”, 2024, włosy, sznurek jutowy, nasycony roztwór soli, 26 × 25,5 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka
Olga Dyjak, „Dziupla”, 2023, olej na płótnie, 46 × 55 cm, widok wystawy „w sobie zawsze jest już dwiema”, fot. Bartosz Górka

Niniejsza wystawa – w opozycji do uległego i biernego konsumowania codzienności – stawia sobie za cel ukazanie istoty Przyjemności oraz zatracenia się w transgresywnej kreacji światów pomiędzy – tym, co rzeczywiste, a urojone, wymyślone, a natrętne.

Pośród zaprezentowanych prac znajdują się intymne zwierzenia, efekty nieposkromionego działania oraz reprezentacje codziennych pokus. Ich połączenie stanowi rezultat procesu, którego wynikiem jest opowieść o sile fantazji i zatraceniu. Zebrane artystki pozwalają sobie na dotknięcie wybranych potrzeb pierwotnych: konsumowania siebie, popędu powrotu do materii nieożywionej czy odnajdywania własnej tożsamości cielesnej poprzez kreację osobistych mikroświatów, do których zapraszają nas w swoich pracach. Proces twórczy ma tu wymiar graniczny – zawiera pierwiastek cierpienia, poszukiwań oraz wielokrotnych powtórzeń i podkreśla fakt, iż Przyjemność nie jest stanem trwałym, a jej epicentrum leży w nas samych. Wystawa prezentuje prace artystek, które nie przyjmują świata takim, jakim został im dany, ale w zamian pozwalają sobie na wyzwolenie fantazji.

Weronika Kocewiak

Idź do oryginalnego materiału